Dziewczyna, do której się odezwała była bardzo ładna. Avelina nie raz łapała się na tym, że spoglądała na inne dziewczyny w trochę nieodpowiedni sposób. Może nie chodziło też o sposób patrzenia, a o myśli jakie jej wtedy towarzyszyły. Zwracała uwagę na to jak były ubrane, jak dbały o włosy, jaką miały cerę i oczy. Czasami chciała niektóre dziewczyny pogładzić po policzku, ale szybko ta myśl jej uciekała jakby wstydziła się takich rzeczy. Były one w końcu nieodpowiednie, dusiła te myśli w samym zarodku nawet jeśli nikt nigdy nie miał się o tym dowiedzieć to ten sekret był dla niej przerażający. Jak zawsze zagryzała dolną wargę wpatrując się w niedojedzonego tosta i drugi kubek grzańca. Może powinna zamówić już sobie whisky?
– Ostatnio ludzie dużo o tym gadają, w gazetkach wypisują o nim plotki i sama już nie wiem, co mam myśleć. – westchnęła. – Sama nie interesuję się za bardzo polityką, ale pracuję w aptece z eliksirami i ludzie ciągle o to zagadują. Nigdy nie wiem co mam im odpowiadać – wyrzuciła z siebie, a potem uświadomiła sobie, że zachowała się jak typowa samotna, alkoholiczka przy barze. Nigdy nie zagadywała obcych, nigdy nie myślała o tym, aby w ogóle tak poznawać ludzi. Oparła łokieć na blacie i przejechała dłonią po zmęczonej twarzy. – Przepraszam, poniosło mnie trochę. Zazwyczaj nie zagaduję ludzi. Nazywam się Avelina – przedstawiła się uśmiechając się delikatnie zakłopotana.