Niektórzy co wrażliwsi klienci, tacy jak przyjaciel jego syna, mogli być niezadowoleni z odczuwania tego zapachu. Dagur naprawdę na niego nie zwracał większej uwagi i uważał go za naprawdę ładny zapach przez związek z dobrze wykonaną pracą oraz sukcesem. Po opuszczeniu kuźni Dagur zwykle od razu kierował się do łaźni po to się odświeżyć. Nie tylko po to aby nie przynosić zapachu pracy do domu i po to aby móc zbliżyć się do swojej kobiety. Po tylu latach ich pożycie nadal było nad wyraz udane. Nigdy tego typu rzeczy nie ukrywali przed swoimi dziećmi, jedynie przekazywali im pewną wiedzę stosownie do ich wieku, jednak bez używania do tego celu trzminorków i memortków.
Może jego syn powinien informować swoich przyjaciół o nim, aby uniknąć takich sytuacji. Przynajmniej w jakimś stopniu. Bo słowa mogą nie oddawać faktycznego obrazu sytuacji i ktoś może nawet nie uwierzyć w to, że pod tym dachem mieszka prawdziwy olbrzym. Oczywiście, względem ludzi. Bo prawdziwe olbrzymy mierzyły nawet osiem metrów i były znacznie groźniejsze od niego. Mniej ucywilizowane, choć prawda była taka że on to subtelnością nie grzeszył.
— Nie wiedziałem, że twoja dziewczyna ma brata. Powinieneś przyprowadzać ją znacznie częściej do nas. — Od czasu tamtego wesela Dagur postrzegał Pandorę jako dziewczynę swojego syna i to nie miało ulec zmianie. Bardzo polubił tę dziewczynę i nie miał nic przeciwko temu aby stała się częścią ich rodziny. Nawet kupiłby im dom w Dolinie Godryka. Byliby blisko nich, jednak nie mieszkali z nimi. Obecność rodziców za ścianą nie była dobra dla młodego małżeństwa. Prawda była taka, że jego dzieci już dawno powinny wyfrunąć z rodzinnego gniazda i uwić nowe.
— Dwa to w sam raz. — Przytaknął z zadowoleniem. W Anglii mogli zakupić wiele rodzajów piw, jednak Dagur potrafił warzyć własne, naprawdę przyzwoite piwo, które z powodzeniem mógłby sprzedawać gdyby tylko miał czas na warzenie go w ilości przekraczającej ich domowe zużycie. We wszystkim był konieczny umiar. Piwo miało ugasić pragnienie podczas pracy, nie był to czas świętowania aby mogli się beztrosko spić jak wieprze. Po powrocie swojego pierworodnego, Dagur napełnił swój swój biesiadny róg chłodnym piwem i od razu pociągnął spory łyk. Otarł usta dłonią. Tego potrzebował.
— Nie to, co ci partacze z Little Hangleton! — O tym, że stanowili konkurencję dla Flitwicków, Dagur wiedział bardzo dobrze. Przez ich pokrewieństwo z znienawidzonymi przez niego goblinami, miał o nich nienajlepsze zdanie. Gdyby nie własne uprzedzenia to ich współpraca mogłaby okazać się owocna. Teraz starał się hamować, gdyż mieli klienta a ten nie powinien słyszeć jak pomstuje na gobliny same w sobie oraz Flitwicków. Bezsprzecznie przewyższali tych pokurczów swoim kunsztem. Gdyby jeszcze był w stanie posiąść tajniki kucia goblińskiego srebra to byłoby to bardzo korzystne dla prowadzonego przez nich interesu.
Większość ludzi, którym Dagur podawał dłoń na powitanie, mogła mieć podobne wrażenia. Ściskając dłoń Laurenta miał to wrażenie, że ściska dłoń dziecka albo kobiety a nie mężczyzny.
— Wykuwamy je. Hjalmarze, pokaż swojemu przyjacielowi tę, którą dzisiaj wykułem — Spoglądając na młodego Prewetta, bez wahania potwierdził to, że potrafią wykuwać podkowy dla koni niezależnie od ich rozmiarów. Co więcej, mógł pokazać temu młodzieńcowi wytwór swoich rąk. Był to towar najwyższej klasy. Dlatego wysłał po nią swojego syna.
— To sporządzimy tę listę i jeszcze dzisiaj wyślę Erlendura z zamówieniem do dostawcy. — Odparł. Tak zdecydowanie będzie szybciej dla nich, choć taki towar i tak będzie wymagać osobistej kontroli przy odbiorze. Nie zamierzał płacić za trefny towar, tylko za ten w najwyżej jakości. Użycie jak najlepszych materiałów przedkładało się na końcowy efekt ich pracy.
— Dla kogo to ma być miecz? Dla Ciebie? Jest to o tyle istotne, że zdobienia można spersonalizować. Jeśli ma być możliwe pochwycenie za różdżkę to najodpowiedniejszy będzie miecz jednoręczny. — Dagur podszedł do tego nad wyraz profesjonalnie, jak przystało na rzemieślnika niezrównanego w swoim fachu. Miewał takich klientów, którzy byli skłonni zlecić im wykonanie danego miecza, ale nieposiadających stosownej wiedzy, jak i takich którzy uważali się za eksperta, wiedząc lepiej od niego co i jak.
— Taki miecz mógłby odbić czarnomagiczne zaklęcie albo nawet je wchłonąć... nie gwarantuje to jednak niezawodności, bo tworząc broń z ochronnymi właściwościami nie jestem w stanie sprawdzić ich w kontrolowanych warunkach. Nie param się tego rodzaju magią i nie zatrudniam jakiegoś czarnoksiężnika do udziału w takich testach.— Przedstawił swoją propozycję właściwości takiego miecza. Bez problemu mógł zaczarować go w ten sposób, zgodnie z życzeniem klienta.
Poczuwał się zobowiązany poinformować go o tym, że przekaże mu w gruncie rzeczy niesprawdzony towar przez brak możliwości przeprowadzenia testowej walki przeciwko czarodziejowi posługującemu się czarną magią. Nie tylko nie będzie w stanie stwierdzić skuteczności pieczęci nałożonych na ten miecz, ale również określić ich siły przy różnego rodzaju czarnomagicznych czarach rzucanych z różną mocą. To nie tak, że oddawał swojemu klientowi wyrób kiepskiej jakości. Wolał o tym wspomnieć, po to aby uniknąć sytuacji w której Laurent przychodzi z mieczem, który nie spełnił swojej funkcji i nie ochronił go albo posiadacza przed czarnomagicznym zaklęciem. Było tutaj za dużo zmiennych.
— Cena będzie uzależniona od użytych materiałów, wykonanych zdobień i nałożonych pieczęci. Informację o wykonaniu broni i możliwości jej odbioru wysyłamy listownie. — Poinformował młodszego Prewetta o tym, co wpływało na cenę tworzonej przez nich broni. Nie będzie w stanie podać mu konkretnego terminu odbioru tego miecza, gdyż wykucie przyzwoitej broni nie trwało jednego dnia, a tygodnie. Zwłaszcza z ograniczonym użyciem magii. Nadanie pilniejszego biegu ich pracom również kosztowało.
— Jak nie pijesz piwa to co chcesz? Poślę po to Hjalmara do domu. — To mogło się wydawać nieprawdopodobne, jednak Laurent stanowił pierwszego mężczyznę, z którym Dagur miał styczność, który stronił od picia piwa z powodu słabej głowy. Na pewno mieli herbatę, którą preferowała jego żona, prawdopodobnie sok dyniowy, gazowany sok pomarańczowy Ottera i butelki kremowego piwa. Woda była głównie dla zwierząt albo stanowiła składnik innych napojów.