• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme

[11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
178cm, ciemne

Esmé Rowle
#6
17.09.2023, 02:11  ✶  

Esmé załapał, że chodziło o tytoń, ale Beksa zdecydowanie bardziej palił przypadkowe łatwopalne przedmioty i włosy, niżeli tytoń. Smoczoognik w przeciwieństwie do jego właściciela miał nieskończone pokłady energii, które w głównej mierze wykorzystywał w przeszkadzaniu czarodziejowi w czymkolwiek, co ten robił. Mały jaszczur nie robił tego złośliwie, ale zwyczajnie domagał się atencji, od wiecznie pracującego lub zajętego sobą rzemieślnika. Podkradanie papierosów, które Esmé regularnie popalał było jednym z wielu sposobów, by ten musiał zwrócić uwagę na Smoczoognika.

- Szkodnik, ale mój. Jesteśmy do siebie przywiązani już, nie Beksa? - zadał pytanie, podnosząc na koniec nieco głos, by ognista jaszczurka zrozumiała, że to do niej. I zrozumiała - w odpowiedzi zaskrzeczała dziwnie na co Esmé zareagował wzruszeniem ramion. Nie był to dumny ryk, ale Beksa starał się jak mógł.

Kaletnik uśmiechnął się pobłażliwie, gdy kobieta w skrócie wymieniła zalety smoczej skóry. Komu jak komu, ale jemu nie musiała tego mówić, aczkolwiek początkowa, wrodzona wredota została odsunięta na bok, by wyrazić swoistą dumę nieśpiesznym pokiwaniem głową. Była bogata i w dodatku nie przejmowała się pięknem, a nawet wiedziała jakie właściwości mają materiały, w jakie się obleka. Nie dało się tego powiedzieć o wszystkich bogaczach. Niektórzy przychodzili i pytali o najdroższy materiał. Niektórzy po prostu pytali o najpiękniejszy albo o najniezwyklejszych właściwościach. Dla wielu skórzane wyroby były bardziej na pokaz, niżeli do użytku. Cóż, Esmé przeszkadzało to tylko trochę, bo koniec końców i tak zarabiał, i tak. Bo skórzane rzeczy się ceniły. Tym bardziej blondynka zaplusowała u rzemieślnika, gdy się z nim zgodziła.

Och, jaka to była okazja. Nie mógł jej przepuścić. Beksa odsunął nieco od siebie łatkę szkodnika, gdy przydał się do odpalenia papierosa i został nazwany słodziakiem. Ale czarodziej specjalnie opuścił Smoczoognika niżej, a sam pochylił się, jakby ten komplement miał być do niego.

- Ależ proszę, najsłodsza. - rzucił do niej, uśmiechając się czarująco, a nawet puszczając jej oczko, po czym wyprostował się i zaśmiał lekko. Flirt, ale też po prostu żart. Żeby było ciekawiej. Dla kogo? Oczywiście, że dla Esmé.

Atmosfera stała się poważniejsza, gdy przeszli do konkretów. Zaczęły mówić pieniądze i układy. Blondynka miała sporo racji - kaletnictwo było bardzo niszowym zawodem, który u wielu budził obrzydzenie. U niektórych tym, że była to poniekąd praca fizyczna, w której trzeba było ubrudzić sobie ręce i z rzadka korzystało się z magii. Jasne, można było, ale czarodziej znacznie bardziej ufał precyzji swoich rąk, niż swoich czarów. Innych brzydziło to, że człowiek musiał obchodzić się ze zwierzęcymi szczątkami. Oczywiście Esmé jako kaletnik nie oprawiał zwierzyny, bo zazwyczaj kupował materiały gotowe do produkcji. No, najwyżej czasami zakupywał nieobrobioną skórę, bo była tańsza i właśnie dlatego w rogu stał stojak do garbowania skóry.

- Masz czujne oko. - wtrącił się, gdy powiedziała o "zwierzęcych komponentach". Nie wiedział na ile było to po prostu określenie skóry, a na ile zwrócenie uwagi, że "pracownia kaletnicza" czarodzieja zajmuje się nie tylko skórami, ale też... no właśnie, "zwierzęcymi komponentami". Różnej maści. - Tworzę nie tylko ze skóry, chociaż wiadomo w czym jestem ekspertem. - ale właśnie, brakowało ludzi, którzy potrafiliby obchodzić się z kościami, kłami, rogami i innymi materiałami ze zwierząt. Jeżeli już, to tworzyli z nich maści i eliksiry, ale bardzo rzadko przedmioty. Czasami korzystano z takich rzeczy jako źródeł mocy magicznej ale... po co tworzyć przedmiot, by nadać mu magię z pomocą innego przedmiotu, gdy można tworzyć od razu z tego przedmiotu? No właśnie.

Uśmiechnął się, gdy wytknęła absurd jego pytania. Lubił jak rozmówca był czujny i potrafił wytknąć błędy. Lubił tę bezpośredniość. Blondynka nawet nie wiedziała, jak bardzo teraz zyskała szacunek czarodzieja. I zdobywała go dalej. Nie przeszkadzało jej robić interesów z klientami z Nokturnu i oboje wiedzieli, jakich ludzi mieli na myśli. W dodatku miała dostęp do rzadkich, ale też pospolitych materiałów i... nie musiała robić z nim interesów, a jednak chciała. Aż to wszystko wydawało się zbyt piękne, lecz Esmé postanowił jej uwierzyć. Co miał do stracenia? Sam widział też okazję w tej ostatniej kwestii - z chęcią. Było tutaj pole do popisu, by czarodziej mógł coś zyskać - przysługę, szansę na wyjątkowe materiały, cokolwiek innego. Lubił takie układy, które nie polegały czysto na pieniądzach. Ekhem, oczywiście te były gruntem i podstawą, by cała umowa była respektowana przez obie strony, ale miło było mieć miejsce na manewrowanie. Zaciągnął się dymem, a później oparł rękę z papierosem o ladę, zaś drugą zaczął przeczesywać swoje włosy, chociaż był to oczywisty gest zastanawiania się, bo opuścił nawet wzrok i wydawał się nieobecny.

- Nie zadaję zbędnych pytań. Tak tobie jak i klientom. Nie przeszkadza ci to? - wolał, aby była świadoma, że czasami moooożeee stworzyć coś dla kogoś niedobrego i moooożeeee ten ktoś niedobry akurat potrzebowałby materiału, który mooooożeeee tylko blondynka byłaby w stanie załatwić. I gdyby, przypuszczalnie, taka osoba została złapana na gorącym uczynku, to zaczęłoby się śledztwo i wtedy ktoś mooooożeeee zapukałby do Esmé. Ciężko kłamać, że nie zna się dostawcy rzadkich materiałów, więc to mogłoby sprawić, że i do samej kobiety zapukałby smutny pan z zestawem pytań.

Yaxley. No tak, mógł się domyślić po jej wzroście. I jej buty miały teraz sens, skoro mogła zajmować się polowaniem. A skoro polowaniem, to miała też materiały, które należało sprzedać. Wszystko stało się jasne. Przełożył papierosa do drugiej ręki i jeszcze z czystego przyzwyczajenia Esmé wytarł dłoń o spodnie, zanim ją podał Geraldine. Miał ręce, o jakie można było posądzać rzemieślnika - mimo jego nienadzwyczajnej sylwetki, były silne, chociaż wcale nie ściskał "na siłę" dłoni kobiety. Nie robił durnego pokazu jaki to on jest męski, po prostu - czuć było, że nie był cherlawym magiem. Miał szorstkie dłonie pełne odcisków, co wskazywało, że dużo pracuje. I było jak najbardziej słuszną wskazówką.

- Skandaliczne maniery to moje forte i ulubiony ich rodzaj. - wyznał zresztą zgodnie z prawdą, ale też po to, aby Geraldine zupełnie się tym nie przejmowała. Puścił jej dłoń i chwycił papierosa znów w prawą rękę. - Zaproponowałbym kawę, ale mam zupełnie obrzydliwą. A herbata się skończyła. - wyjaśnił, bo skoro grzeczności mieli za sobą, to mogliby usiąść do stolika i porozmawiać o interesach przy ciepłym napitku. A tak to Esmé wskazał jedynie ręką na stojący na boku stoliczek z dwoma skórzanymi fotelami - zresztą oba były na sprzedaż. - Usiądź, pogadamy przy stoliku. - powiedział do niej, chociaż sam pierwszy zabrał popielniczkę i przeniósł ją na wskazany wcześniej mebel, by pierwszy do niego zasiąść.
- Skoro jesteś Yaxley, to oszczędzę sobie pytanie jakie materiały możesz mi zagwarantować. Rozumiem, że w tej kwestii nie ma granic, o ile pieniądze się zgadzają, prawda? - chciał jedynie doprecyzować o jak wiele może jej prosić. W końcu była... tylko człowiekiem i wciąż mogła umrzeć, jeżeli magiczne zwierzę okaże się zbyt wielkim wyzwaniem. I Esmé chciał wiedzieć jak dobra jest. - Musisz być też świadoma, chociaż pewnie jesteś, że nie jestem w stanie pokryć całej kwoty materiałów z miejsca. Moi klienci... czasem wymagają naprawdę drogich komponentów. - przerwał sobie, by zaciągnąć się dymem. Strzepał popiół z papierosa, a Beksa zeskoczył mu z ramienia na stolik, dreptając po nim bez większego celu. - Nie płacą z góry za wszystko. Zostawiają mi zaliczkę. Ona w całości może trafiać do ciebie, gdy będę składał zamówienie. Bo rozumiemy się, że te najcenniejsze materiały nie będę kupował raczej "na zaś", tak? Z rzadka coś z nich robię bez zamówień. Wracając, to jak już klient opłaci wszystko, to wtedy i ja bym pokrywał resztę kwoty. Mogę też kupować drogie materiały bez zamówienia, o ile jesteś skłonna poczekać, aż będę miał na tyle płynności, by to uregulować. Zresztą, w razie czego wiesz jak się nazywam i gdzie pracuje. - uśmiechnął się do niej cwaniacko, bo dobrze wiedział, że jakby chciała, to by mu zwyczajnie wpierdoliła i to tak, że pożałowałby samej sugestii, że mógłby ją oszukać. - Regularnie jednak potrzebuję materiałów... przeciętnej jakości. Spiszę ci na kartce te, które najbardziej potrzebuje zazwyczaj. I które mogę kupować bez opamiętania, bo i tak je wykorzystam. Tyczy się to nie tylko skór. Ah, no i skłonny jestem wchodzić w... układy. Ty czasem opuścisz cenę, a w zamian ja mogę wykonać coś dla ciebie kiedyś za darmo. Rozumiesz o co mi chodzi. Dogadamy się, jeżeli tylko będziesz chętna. Co ty na to? - rozgadał się, ale wolał przedstawić takie zupełne podstawy podstaw interesów z nim na wstępie. Żeby nie było wątpliwości. Rozsiadł się wygodnie na fotelu, wyciągając swoje nogi i włożył papierosa do ust, uważnie obserwując Geraldine. I tak, nie kłamał kiedy mówił, że jest piękna. Były gusta i guściki. Esmé zwyczajnie się podobała. Dodatkowo miał słabość do blondynek, więc zdecydowanie łatwiej robiła na nim wrażenie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Esmé Rowle (18019), Geraldine Greengrass-Yaxley (16514)




Wiadomości w tym wątku
[11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.09.2023, 12:31
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 12.09.2023, 23:28
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.09.2023, 09:50
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 14.09.2023, 01:19
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.09.2023, 13:07
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 17.09.2023, 02:11
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.09.2023, 09:06
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 27.09.2023, 01:52
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.09.2023, 11:23
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 03.10.2023, 02:12
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.10.2023, 11:20
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 12.10.2023, 01:22
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.10.2023, 01:39
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 09.11.2023, 05:24
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 09.11.2023, 22:47
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 24.11.2023, 06:55
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.12.2023, 17:26
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 10.02.2024, 01:50
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.02.2024, 23:59
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 21.03.2024, 01:08
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.03.2024, 19:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa