— Augustusie, przyjdź w takim razie do mojego gabinetu w dniu jutrzejszym. — Odpowiedział swojemu drugiemu synowi, dla którego zamierzał znaleźć jutro czas. Po odbyciu rozmowy w dniu dzisiejszym będzie chciał zaznać chwili spokoju i dlatego zamierzał odłożyć w czasie dalszą część rozmowy o karierze potomka. Zakładał, że to będzie dłuższa rozmowa.
— Podejmij je w takim razie. Nie możesz czekać aż ktoś wspaniałomyślnie Cię dostrzeże i zaoferuje Ci jakikolwiek awans. — Zachęcał go do tego aby użył wszelkich dostępnych środków, których wykorzystanie może przybliżyć go do osiągnięcia postawionych sobie celów i sprostania oczekiwaniom swojego ojca. Cel uświęcał środki. Pozostawało jedynie zadanie istotnego pytania, do czego Augustus był w stanie się posunąć i czy był gotów nawet zabijać, jak jego ojciec.
Nie było to możliwe, aby nie wiedział co się działo w obrębie tej posiadłości. To nie powinno nikogo dziwić. Wykorzystywanie do tego celu skrzatów domowych było właściwe. Dbając o bezpieczeństwo tego domu i wszystkich jego mieszkańców musiał być dobrze poinformowany o wszystkim. Dlatego też dobrze wiedział, kto i w jakich godzinach przekraczał próg tej rezydencji. Nie brakowało ludzi, których obecność tutaj była niepożądana. Jak chociażby Longbottomów i pozostałych przedstawicieli Departamentu Przestrzegania Prawa, którzy przyszliby tutaj w jednym celu - aby ich zaciągnąć do Azkabanu.
— Skoro zostało wszystko omówione, to możecie odejść. — Nie zamierzając tego już przedłużać, odprawił swoje dzieci. Jeśli chcą to mogą porozmawiać w swoim gronie poza obrębem należącego do ich ojca gabinetu, wybierając chociażby salon.