• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda

[czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#2
17.09.2023, 19:51  ✶  

Całkiem lubiła te wszystkie bale i inne spotkania towarzyskie. Lubiła trochę porozmawiać ze znajomymi twarzami, lubiła potańczyć… ale nie do bladego świtu, nie. Pokazać się, pobawić i zawinąć. Nie spodziewała się za to, że gdziekolwiek Laurent będzie chciał się pokazać z nią. Ta znajomość między nimi kwitła w najlepsze od ponad pół roku, ale raczej w prywatnym zaciszu, nie na ustach znajomych i rodziny. Tym niemniej… Dlaczego miałaby odmówić? Naprawdę lubiła towarzystwo Prewetta, dogadywali się ze sobą naprawdę bardzo dobrze i w jakiś sposób stał się jej bardzo bliski. Dlatego się zgodziła pójść z nim na wesele jakiejś dalszej rodziny, którą sam nawet słabo znał. Komplement jaki od niego otrzymała w liście skwitowany został uśmiechem, jakoś ciepło się robiło na sercu kiedy ktoś mówi ci coś miłego – a to było bardzo miłe, nawet jeśli sama Lestrange się z tym nie zgadzała… I w codzienną sukienkę wcale się nie ubrała. Natomiast zrozumiała sugestię i to, co wybrała, nie było suknią balową, bogato zdobioną, nic z tych rzeczy. Była taka, by pasowała na ślub i możliwie prosta i ładna, nie krzykliwa. Absolutnie nie chciała, żeby to na niej skupiał się wzrok, a nie na pannie młodej. Sukienka, jaką wybrała, była równie ciemna, co strój Laurenta, żeby do siebie pasowali, skoro już idą tam razem. Dzisiaj nawet zrezygnowała z mocnej czerwieni ust, w jaką lubiła się zdobić, a w bordo, współgrające z jej ciemnymi oczami i jeszcze ciemniejszymi włosami.

Nie przepadała za tymi przejażdżkami wozem z abraksanami. Była skłonna się zgodzić, że to sto razy lepsze od miotły, bo na miotłę by nie wsiadła, a do wozu dawała się zaprowadzić, ale każdorazowo musiała ściskać Laurenta za rękę i prosić go, żeby ją zagadywał, albo jakoś inaczej rozpraszał jej uwagę, żeby nie myśleć, że właśnie lecą. Miała cholerny lęk wysokości. Ona. Pierdzielony prawie-auror; to tak cholernie godziło w jej dumę, ale niestety… było. Kiedy już wylądowali, to potrzebowała chwili, by jednak dojść do siebie. Dlatego przechadzka po ogrodzie była całkowicie na miejscu. Musiała się uspokoić, a jak lepiej to zrobić jeśli nie patrząc na kwiaty, które tak ubóstwiała?

– Kogo tylko chcesz – odpowiedziała po prostu. – Albo kto się nawinie – no właśnie… raczej oboje kiepsko nadawali się do plotek. Coś czasem sobie opowiedzieli, z tego co któreś zasłyszało, albo było świadkiem, coś skomentowali, ale ich rozmowy i interakcje nie kręciły się zbyt mocno wokół innych ludzi, nie w tym znaczeniu w każdym razie. Były lepsze tematy i lepsze rzeczy do roboty niż poświęcanie myśli innym. – Piękne – przyznała i zamilkła. Faktycznie, czasami to był drażliwy temat – dla niej zwłaszcza. Po tym co zgotowali jej rodzice… Zaręczyny, o których poinformowali ją cztery dni wcześniej, z człowiekiem, którego nawet nie znała, dwa miesiące męczarni i… koniec, tak po prostu. Zamiast ślubnego kobierca – pogrzeb. Czuła wyrzuty sumienia, chociaż wiedziała, że nie powinna, i to ją frustrowało. Wyrzuty sumienia, bo czuła ulgę, że jego już nie było. – Wyobrażałam – odpowiedziała krótko po chwili. Ale co z tego, że sobie wyobrażała? Wcale go nie chciała. Nie z kimś, kogo nawet nie lubiła, a już na pewno nie kochała. – Nie mówmy o tym – poprosiła, biorąc Laurenta pod rękę. – Pomówmy o czymś milszym i weselszym. Jak na przykład co cię podkusiło, żeby zabrać mnie ze sobą – uśmiechnęła się, mając nadzieję, że gładko zmieniła temat z tego, który mógł bardzo skutecznie już na starcie popsuć im, a na pewno jej, humory.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3850), Victoria Lestrange (2744)




Wiadomości w tym wątku
[czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 17.09.2023, 17:25
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 17.09.2023, 19:51
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 17.09.2023, 23:00
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 18.09.2023, 08:32
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 12:14
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 18.09.2023, 18:50
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 20:12
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 18.09.2023, 21:20
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 23:28
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 19.09.2023, 08:32
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 19.09.2023, 14:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa