17.09.2023, 21:08 ✶
– A ucieszysz się, jak cię palnę? – spytała Nell, rzucając Jamilowi złe spojrzenie. Skorpiony były pomiędzy nimi nieco drażliwym tematem, i prawdopodobnie gdyby uzdrowicielka miała pod ręką cokolwiek, czym mogłaby wykonać rzut w Anwara, to właśnie to by zrobiła.
– Nie możesz go palnąć, bo musi wywołać ducha – pouczył ją Cathal niby przedszkolaka, a Nell wydała z siebie cierpiętnicze westchnienie.
– No doooobrze.
– Podejrzewam chów wsobny – mruknął krótko na słowa Jamila, dłonie chowając do kieszeni. Shafiq rzadko okazywał dynamicznie emocje, ale tym razem nie zdołał powstrzymać lekkiego grymasu, a na twarzy Nell pojawiło się czyste obrzydzenie. Nawet przestała bujać się na stołku i pozwoliła, aby ten uderzył wszystkimi nogami o kamienną posadzkę. – Nie mamy całkowitej pewności, ale jest to bardzo prawdopodobne. Zresztą… mogło być kilku Augustusów Blackwoodów.
Shafiq miał wrażenie, że ten, którego znalazł Jamil, nie musiał nawet być tym „ich” Augustusem. Może jakimś krewnym? Wiele wskazywało, że mieszkańcy wioski się izolowali… Tak czy inaczej, czekało ich jeszcze sporo wizyt w bibliotece na Horyzontalnej, a także parę innych spraw.
Nell zwróciła na Jamila spojrzenie jasnych oczu, szczerze zaskoczona.
– O czym ty mówisz? To znaczy, no tak, próbuję na ciebie rzucić klątwę, taką, o jakiej wspominała Leta, ale wiesz, recytuję ją tylko w myślach, wcale nie na głos… ej, ej, ty się chyba nie nauczyłeś legimencji? – spytała nagle bardzo podejrzliwa, celując w niego palcem na podobieństwo małego dziecka. Bo istotnie, Nell wcale nie mruczała niczego pod nosem, gdy Jamilowi zdawało się, że słyszy… coś… szepty? Brzęczenie? Jej usta akurat się nie poruszały.
– Coś nie tak? – zapytał Cathal i rozejrzał się. Ale niczego nie zobaczył. Niczego nie słyszał. Nawet jego przodek śnił w jego głowie swoje potworne sny, nie sącząc swemu dziedzicowi żadnych jadowitych słów do uszu. – Chcesz to przełożyć?
Tak, Shafiq chciał podjąć próbę i dowiedzieć się więcej, ale wolał, żeby jego wywoływacz duchów nie zalał się nagle krwią i nie wyłączył się z pracy na kolejne tygodnie. Zresztą, między innymi dlatego była tutaj Nell. Cathal przewidywał, że wszystko może pójść… różnie. To miejsce było przedziwne, fascynujące i niepokojące zarazem. Shafiq chciał wydrzeć mu wszystkiego jego sekrety, ale wiedział, że to wymaga ostrożności oraz cierpliwości.
– Nie możesz go palnąć, bo musi wywołać ducha – pouczył ją Cathal niby przedszkolaka, a Nell wydała z siebie cierpiętnicze westchnienie.
– No doooobrze.
– Podejrzewam chów wsobny – mruknął krótko na słowa Jamila, dłonie chowając do kieszeni. Shafiq rzadko okazywał dynamicznie emocje, ale tym razem nie zdołał powstrzymać lekkiego grymasu, a na twarzy Nell pojawiło się czyste obrzydzenie. Nawet przestała bujać się na stołku i pozwoliła, aby ten uderzył wszystkimi nogami o kamienną posadzkę. – Nie mamy całkowitej pewności, ale jest to bardzo prawdopodobne. Zresztą… mogło być kilku Augustusów Blackwoodów.
Shafiq miał wrażenie, że ten, którego znalazł Jamil, nie musiał nawet być tym „ich” Augustusem. Może jakimś krewnym? Wiele wskazywało, że mieszkańcy wioski się izolowali… Tak czy inaczej, czekało ich jeszcze sporo wizyt w bibliotece na Horyzontalnej, a także parę innych spraw.
Nell zwróciła na Jamila spojrzenie jasnych oczu, szczerze zaskoczona.
– O czym ty mówisz? To znaczy, no tak, próbuję na ciebie rzucić klątwę, taką, o jakiej wspominała Leta, ale wiesz, recytuję ją tylko w myślach, wcale nie na głos… ej, ej, ty się chyba nie nauczyłeś legimencji? – spytała nagle bardzo podejrzliwa, celując w niego palcem na podobieństwo małego dziecka. Bo istotnie, Nell wcale nie mruczała niczego pod nosem, gdy Jamilowi zdawało się, że słyszy… coś… szepty? Brzęczenie? Jej usta akurat się nie poruszały.
– Coś nie tak? – zapytał Cathal i rozejrzał się. Ale niczego nie zobaczył. Niczego nie słyszał. Nawet jego przodek śnił w jego głowie swoje potworne sny, nie sącząc swemu dziedzicowi żadnych jadowitych słów do uszu. – Chcesz to przełożyć?
Tak, Shafiq chciał podjąć próbę i dowiedzieć się więcej, ale wolał, żeby jego wywoływacz duchów nie zalał się nagle krwią i nie wyłączył się z pracy na kolejne tygodnie. Zresztą, między innymi dlatego była tutaj Nell. Cathal przewidywał, że wszystko może pójść… różnie. To miejsce było przedziwne, fascynujące i niepokojące zarazem. Shafiq chciał wydrzeć mu wszystkiego jego sekrety, ale wiedział, że to wymaga ostrożności oraz cierpliwości.