Chciała się wycofać, ale wtedy on ją zauważył. Uśmiechnęła się do niego ciepło otulając się szczelniej swoim szlafrokiem. Może nie powinna tak wychodzić na zewnątrz? Była jednak przekonana, że mężczyzny nie było tutaj, że poszedł na spacer, ale była głupia! Mogła się najpierw upewnić, czy ma słuszność w swoich spekulacjach. Gdyby wiedziała, że był tutaj, że siedział i czekał, aż ona zaśnie nigdy nie zeszłaby na dół w samej piżamie i szlafroku, ubrałaby się bardziej przyzwoicie. Nie mogła się jednak teraz wycofać, przyszła posmakować lata, przyszła popatrzeć na niebo, które szykowało się do snu.
– Ja myślałam, że jesteś na spacerze – odpowiedziała cicho, delikatnie i subtelnie, a zaraz potem parsknęła śmiechem. Byli tacy nieporadni, zakładali takie rzeczy nie upewniwszy się, czy mają rację. W końcu zdecydowała się podejść do swojego przyjaciela i usiadła tuż obok niego zachowując przyzwoitą odległość. No dobrze, była odrobinę bliżej, ponieważ lubiła być blisko Giovanniego. Spojrzała przed siebie na niego i cicho westchnęła. – Pięknie tutaj. Przed snem chciałam jeszcze skorzystać z tego, co tutaj się znajduje – wymruczała przymykając na chwilę oczy i rozkoszując się zapachami lata. – I nie musisz się o mnie martwić, jestem nad wyraz zahartowana – spojrzała na niego, a jej serce zabiło odrobinę szybciej niż by chciała.