Nie było niczego złego w tym, by pokazać swoje dobro i serce drugiej osobie, zwłaszcza w tak trudnym i stresującym czasie jak okres, w którym na śwciecie miało się przywitać swojego potomka. Ważne było jednak zachować umiar, nie pogubić się we wszystkim, nie robić dla drugiej osoby wszystkiego, samemu mając za to niewiele. Kiedy człowiek nie miał czasu odpocząć, podupadał na zdrowiu, tym fizycznym i tym psychicznym. Ginevra, jako lekarz, mogłaby Avelinie na ten temat kilka rzeczy powiedzieć, sama zresztą wychodziła do ludzi z sercem na dłoni, zwykle nie potrafiąc odmówić pomocy drugiej osobie. Wiedziała, ze czasami dawała tym za dużo siebie, że za bardzo się poświęcała, że nie każdy to w ogóle doceniał. Ale w tym tkwiła właśnie prawdziwa magia: znaleźć takich ludzi, którzy to docenią. Otoczyć się nimi, to im pomagać, dostając w zamian jeśli nie połowę tego samego, to równowartość w postaci na przykład uwagi.
– Hmm… Ale ktoś go chyba wybrał, prawda? Sam się nie mianował na Ministra? Zgaduję, że więcej głosów musiało być za nim niż przeciwko – nie była pewna jak to tutaj w Anglii działało, ale wydawało jej się, że ministra wybierało się na zasadzie demokratycznych wyborów. Więc ktoś musiał na niego głosować. Gdzie ci wszyscy ludzie byli? Pewnie siedzieli cicho. Jakoś zawsze tak było, że to krzykliwy margines był najbardziej widoczny, chociaż był w mniejszości. – A jak wiadomo… na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone. Myślę, że co najmniej połowa z tego co, co o nim mówią, to kompletne brednie – podłapała za Aveliną dopijając swoje piwo kremowe. Zaraz poprosiła barmana, żeby podał jej tego całego grzańca, bo chciałaby spróbować jak smakuje.
– Haha, nie, nie jestem stąd – zaśmiała się i przyznała to, co Avelina już zauważyła. Nie było sensu tego kryć i nawet nie zamierzała. – Pochodzę z Egiptu, ale mój tata urodził się tutaj, w Anglii. Przyjechaliśmy do dziadków odwiedzić tę stronę rodziny – podejrzewała, że jeśli Avelina nie zapyta, to i tak była ciekawa. Miała wrażenie, ze dziewczyna jest nieco nieśmiała, uznała wiec, że pomoże trochę w nawiązaniu kontaktu i rozmowie. – Co mnie zdradziło? Akcent? – i uśmiechnęła się szeroko, zupełnie szczerze, obracając całość w delikatny żarcik.