18.09.2023, 23:11 ✶
Layla przez moment tylko czuła satysfakcję. Widziała już oczyma wyobraźni, jak Flynn zwija się dookoła własnego bólu gdzieś przy jej stopach. Na nieszczęście jednak, cofnął się, nie pozwalając uderzyć się w najbardziej wrażliwe miejsce. W jej głowie pojawiła się wiązanka wystosowana pod jego adresem, kiedy uświadomiła sobie, że zrobił to specjalnie. Specjalnie dał się kopnąć, o czym świadczył ten właśnie głupi uśmiech, który malował się na jego ustach.
Wybuchła? Dopiero teraz, kiedy w jej głowie wystrzeliły fajerwerki, ale nie te gniewu, który popchnąłby ją do rzucenia się na niego z pięściami, albo zwyczajnie z pazurami, żeby wydrapać mu oczu. Ktoś w przyglądającym się ich tłumie powiedział jej imię. Upominająco, tonem który obawiał się, że mógł spodziewać się wszystkiego, a jednocześnie takim, który miał nad wyraz dużo doświadczenia w obchodzeniu się z nią.
Nie odwróciła się jednak, ciemne oczy wbijając w stojącego przed nią mężczyznę z uporem maniaka. Czuła, że powinna odwrócić się czym prędzej i zejść z tej ich małej scenki. Zwyczajnie wycofać się, skoro już została upomniana, bo i bez tego wiedziała, że zrobi coś głupiego. Zamiast tego jednak zrobiła krok w jego stronę, zmniejszając wszelki dystans, który pozostał między nimi.
- Chciałbyś tego, prawda? - zapytała, przenosząc spojrzenie na policzek, który jej nadstawiał. - Ale nie zasłużyłeś jeszcze na to, żeby dostawać czego chcesz - sięgnęła dłonią, by objąć palcami jego kark. - Ale może kiedyś. Jak ładnie poprosisz - wyszeptała, zanim zbliżyła się w końcu, by go pocałować. Szybko i przelotnie, jakby na moment tylko straciła zdolność trzeźwego myślenia. Uśmiechnęła się do niego, z całą wyższością i poklepała go po piersi, zanim w końcu podniosła dłoń z kubeczkiem i chlusnęła mu w twarz resztą swojego picia. - Witaj w domu - rzuciła, cofając się z podniesienia i wykonując teatralny ukłon.
Wybuchła? Dopiero teraz, kiedy w jej głowie wystrzeliły fajerwerki, ale nie te gniewu, który popchnąłby ją do rzucenia się na niego z pięściami, albo zwyczajnie z pazurami, żeby wydrapać mu oczu. Ktoś w przyglądającym się ich tłumie powiedział jej imię. Upominająco, tonem który obawiał się, że mógł spodziewać się wszystkiego, a jednocześnie takim, który miał nad wyraz dużo doświadczenia w obchodzeniu się z nią.
Nie odwróciła się jednak, ciemne oczy wbijając w stojącego przed nią mężczyznę z uporem maniaka. Czuła, że powinna odwrócić się czym prędzej i zejść z tej ich małej scenki. Zwyczajnie wycofać się, skoro już została upomniana, bo i bez tego wiedziała, że zrobi coś głupiego. Zamiast tego jednak zrobiła krok w jego stronę, zmniejszając wszelki dystans, który pozostał między nimi.
- Chciałbyś tego, prawda? - zapytała, przenosząc spojrzenie na policzek, który jej nadstawiał. - Ale nie zasłużyłeś jeszcze na to, żeby dostawać czego chcesz - sięgnęła dłonią, by objąć palcami jego kark. - Ale może kiedyś. Jak ładnie poprosisz - wyszeptała, zanim zbliżyła się w końcu, by go pocałować. Szybko i przelotnie, jakby na moment tylko straciła zdolność trzeźwego myślenia. Uśmiechnęła się do niego, z całą wyższością i poklepała go po piersi, zanim w końcu podniosła dłoń z kubeczkiem i chlusnęła mu w twarz resztą swojego picia. - Witaj w domu - rzuciła, cofając się z podniesienia i wykonując teatralny ukłon.