19.09.2023, 19:55 ✶
Na twarzy Atreusa pojawił się delikatny, złośliwy uśmiech, kiedy dotarło do niego, że jego komentarze wywołały jakąś reakcję. Po prawdzie to spodziewał się, że Orion jak zwykle zbyje ten temat, całkowicie poświęcając uwagę stojącej przed nimi kamiennej damie. Jak widać jednak, przyjemnie się rozczarował.
- A szkoda, jako najstarszy syn powinieneś być nadzieją dla naszego nazwiska, a jak na razie karygodnie się obijasz - sięgnął do kieszeni i wyciągnął ze znajdującej się w nim paczki papierosa. - Mnie by się przydała? O czym ty do mnie w ogóle rozmawiasz? Zapomniałeś już o Elaine i znajdującej się na jej palcu pierścionku? - prychnął, spoglądając na Oriona, jakby popłynął gdzieś o wiele za daleko, w bliżej nieznanym kierunku, a po chwili odpalił też papierosa. - Mój temperament ma się dobrze, dziękuję bardzo. A co do raportów, przepraszam, ale mam okropny charakter pisma. Stara kontuzja nadgarstka, rozumiesz - uśmiechnął się grzecznie i zaciągnął się papierosem.
Przyglądał się uważnie poczynaniom Oriona, stojąc zaraz obok posągu. Podczas gdy w jego bracie narastała frustracja, on zachowywał spokój. Byli w tym lesie nie po to, żeby podziwiać dzieła sztuki, ale z drugiej strony absolutnie mu się nie śpieszyło gdzieś dalej, w głąb tego zakichanego lasu. Mógł sobie na spokojnie wypalić papierosa, zanim postanowi zachęcić brata do dania sobie spokoju i pójścia dalej.
- Mogą być i obie strony - wzruszył ramionami. To rozwiązanie nawet miało odrobinę więcej sensu niż zawiadamianie tylko jednej ze stron. O ile w ogóle faktycznie to nie był kamienny posążek, który równie dobrze ktoś mógł sobie postawić na fontannie w ogródku
- Ja? Mam zajęte ręce - prychnął lekceważąco, ale w kącikach ust czaił się uśmiech. Który zaraz zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dokładnie tak samo, jak wystartowała kobieta, kiedy Orion machnął swoim kijkiem ostatni raz.
Młodszy Bulstrode odskoczył do tyłu, kiedy kobieta wydała z siebie krzyk i zrobiła parę kroków. Przerażenie, które wcześniej czaiło się w jej oczach, teraz wybuchło kakofonią dźwięków, kiedy zrobiła parę kroków przez las tylko po to, żeby zaraz znowu zastygła w miejscu, w niemal tej samej, panicznej pozie co przed paroma chwilami. Atreus przez moment stał oniemiały, z otwartymi ustami, spoglądając za dziewczyną, a potem przeniósł wzrok na Oriona.
- Ki chuj? - zapytał, nieudolnie szukając jakichkolwiek konkretnych słów. Zmarszczył brwi i nerwowo poklepał się po płaszczu, wyciągając zaraz własną różdżkę zza pazuchy. Wycelował w czarownicę i rzucił zaklęcie rozpraszające. - Halo, słyszy mnie pani? - zapytał, kiedy znowu jej stan został rozproszony, ale dziewczyna tylko znowu zrobiła parę kroków, znów biegła, krzycząc i rzucając coś w nieznanym języku.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- A szkoda, jako najstarszy syn powinieneś być nadzieją dla naszego nazwiska, a jak na razie karygodnie się obijasz - sięgnął do kieszeni i wyciągnął ze znajdującej się w nim paczki papierosa. - Mnie by się przydała? O czym ty do mnie w ogóle rozmawiasz? Zapomniałeś już o Elaine i znajdującej się na jej palcu pierścionku? - prychnął, spoglądając na Oriona, jakby popłynął gdzieś o wiele za daleko, w bliżej nieznanym kierunku, a po chwili odpalił też papierosa. - Mój temperament ma się dobrze, dziękuję bardzo. A co do raportów, przepraszam, ale mam okropny charakter pisma. Stara kontuzja nadgarstka, rozumiesz - uśmiechnął się grzecznie i zaciągnął się papierosem.
Przyglądał się uważnie poczynaniom Oriona, stojąc zaraz obok posągu. Podczas gdy w jego bracie narastała frustracja, on zachowywał spokój. Byli w tym lesie nie po to, żeby podziwiać dzieła sztuki, ale z drugiej strony absolutnie mu się nie śpieszyło gdzieś dalej, w głąb tego zakichanego lasu. Mógł sobie na spokojnie wypalić papierosa, zanim postanowi zachęcić brata do dania sobie spokoju i pójścia dalej.
- Mogą być i obie strony - wzruszył ramionami. To rozwiązanie nawet miało odrobinę więcej sensu niż zawiadamianie tylko jednej ze stron. O ile w ogóle faktycznie to nie był kamienny posążek, który równie dobrze ktoś mógł sobie postawić na fontannie w ogródku
- Ja? Mam zajęte ręce - prychnął lekceważąco, ale w kącikach ust czaił się uśmiech. Który zaraz zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dokładnie tak samo, jak wystartowała kobieta, kiedy Orion machnął swoim kijkiem ostatni raz.
Młodszy Bulstrode odskoczył do tyłu, kiedy kobieta wydała z siebie krzyk i zrobiła parę kroków. Przerażenie, które wcześniej czaiło się w jej oczach, teraz wybuchło kakofonią dźwięków, kiedy zrobiła parę kroków przez las tylko po to, żeby zaraz znowu zastygła w miejscu, w niemal tej samej, panicznej pozie co przed paroma chwilami. Atreus przez moment stał oniemiały, z otwartymi ustami, spoglądając za dziewczyną, a potem przeniósł wzrok na Oriona.
- Ki chuj? - zapytał, nieudolnie szukając jakichkolwiek konkretnych słów. Zmarszczył brwi i nerwowo poklepał się po płaszczu, wyciągając zaraz własną różdżkę zza pazuchy. Wycelował w czarownicę i rzucił zaklęcie rozpraszające. - Halo, słyszy mnie pani? - zapytał, kiedy znowu jej stan został rozproszony, ale dziewczyna tylko znowu zrobiła parę kroków, znów biegła, krzycząc i rzucając coś w nieznanym języku.
odczarowuję zoję
Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 95
Sukces!
Sukces!