20.09.2023, 07:38 ✶
Cathal był niedowiarkiem, a jednak kiedy kobieta, patrząc mu prosto w oczy, oświadczyła, że śmierć nadejdzie o zmierzchu, przez jego głowę przeszło: kurwa mać, zmierzch za godzinę. Bo nawet jako sceptyk pewnych rzeczy nie ignorował, a Egipcjanka brzmiała, jakby zaczynała wieszczyć. Na słowa u Augustusie jednak spojrzał na nią jeszcze uważnej, bo jako żywo, w obozie nikogo o tym imieniu nie było, a Augustus od mapy nie żył od bardzo, bardzo wielu lat. Jego wzrok na moment uciekł od jej twarzy, spojrzenie jasnych oczu skoncentrowało się na podniszczonym pergaminie.
Wciąż widział tam pajęczynkę liter, zamazanych ze starości. Nic, co mógłby odczytać.
- Najwyraźniej wioskę zniszczono więc o zmierzchu. Jest to jakaś informacja - powiedział, wracając spojrzeniem do twarzy Guinevere. Nie wyglądała już tak źle, więc cofnął dłonie, oparł je o blat, wciąż nieco nad nią nachylony. - Na pergamin rzucono czar, pytanie, dlaczego ty możesz go odczytać. Jesteście jakoś spokrewnione? Czy może to kwestia trzeciego oka? Jesteś jasnowidzem? - spytała wprost. Wiedziała, że była wróżbitką, ale jedno niekoniecznie szło w parze z drugim, a on spotkał już w życiu widmowidzkę... zresztą też noszącą imię Cassandry... I jasnowidza, i jakoś nigdy nie zauważył podobnych zachowań u Guinevere. Błądzącego spojrzenia, odpowiadania na niezadane pytania, krzywienia się na ból głowy, zamglonych oczu. Pamiętał to wszystko i jeszcze więcej. Ale może dobrze się maskowała albo każdy przypadek był inny?
Na wszelki wypadek sięgnął po jedno z pudeł i ustawił między nią a pergaminami. Aby nie spojrzała na nie niechcący, nieprzygotowana. Miałby chęć przekonać się, co jeszcze mogłaby tam wyczytać, ale nie był pewny, czy to dobry pomysł. Przynajmniej teraz, tutaj, bez medyka w pobliżu. Poza tym kto wie, co zrobiła owa Cassandra z tym kawałkiem papieru, jakie miała intencje, ukrywając przesłanie, które mógł przeczytać...
...kto?
- Być może zdołałabyś odczytać całość, ale choć kobietom nie wypada mówić takich rzeczy, muszę stwierdzić, że nie wiem, czy to dobry pomysł, bo wyglądasz okropnie - powiedział. Tak, chciał poznać odpowiedzi, ale nie za wszelką cenę. I członkowie ekipy byli mu potrzebni żywi, najlepiej przy zdrowych zmysłach.
Wciąż kręciło się jej trochę w głowie. I coś ciągnęło ją, aby odsunąć to pudełko, spojrzeć na pergamin po raz drugi... Ale była w stanie zwalczyć ten impuls, jeżeli tylko chciała.
Wciąż widział tam pajęczynkę liter, zamazanych ze starości. Nic, co mógłby odczytać.
- Najwyraźniej wioskę zniszczono więc o zmierzchu. Jest to jakaś informacja - powiedział, wracając spojrzeniem do twarzy Guinevere. Nie wyglądała już tak źle, więc cofnął dłonie, oparł je o blat, wciąż nieco nad nią nachylony. - Na pergamin rzucono czar, pytanie, dlaczego ty możesz go odczytać. Jesteście jakoś spokrewnione? Czy może to kwestia trzeciego oka? Jesteś jasnowidzem? - spytała wprost. Wiedziała, że była wróżbitką, ale jedno niekoniecznie szło w parze z drugim, a on spotkał już w życiu widmowidzkę... zresztą też noszącą imię Cassandry... I jasnowidza, i jakoś nigdy nie zauważył podobnych zachowań u Guinevere. Błądzącego spojrzenia, odpowiadania na niezadane pytania, krzywienia się na ból głowy, zamglonych oczu. Pamiętał to wszystko i jeszcze więcej. Ale może dobrze się maskowała albo każdy przypadek był inny?
Na wszelki wypadek sięgnął po jedno z pudeł i ustawił między nią a pergaminami. Aby nie spojrzała na nie niechcący, nieprzygotowana. Miałby chęć przekonać się, co jeszcze mogłaby tam wyczytać, ale nie był pewny, czy to dobry pomysł. Przynajmniej teraz, tutaj, bez medyka w pobliżu. Poza tym kto wie, co zrobiła owa Cassandra z tym kawałkiem papieru, jakie miała intencje, ukrywając przesłanie, które mógł przeczytać...
...kto?
- Być może zdołałabyś odczytać całość, ale choć kobietom nie wypada mówić takich rzeczy, muszę stwierdzić, że nie wiem, czy to dobry pomysł, bo wyglądasz okropnie - powiedział. Tak, chciał poznać odpowiedzi, ale nie za wszelką cenę. I członkowie ekipy byli mu potrzebni żywi, najlepiej przy zdrowych zmysłach.
Wciąż kręciło się jej trochę w głowie. I coś ciągnęło ją, aby odsunąć to pudełko, spojrzeć na pergamin po raz drugi... Ale była w stanie zwalczyć ten impuls, jeżeli tylko chciała.