09.11.2022, 03:44 ✶
Rozcierając łokieć i zauważając, że dziewczyna zareagowała na jego nieopatrznie zadartą ku górze dłoń, zaczął żałować, że to nie głową zarąbał w blat stolika. Może gdyby zrobił to odpowiednio mocno, to nie musiałby teraz ponosić konsekwencji robienia rzeczy, zanim się pomyślało. Co prawda konieczność rozmawiania z drugą osobą wcale nie była aż takim tragicznym wydarzeniem w życiu, jednak nie zmieniało to faktu, że zdecydowanie była to niewłaściwa osoba. Tak, dokładnie tak. To wcale nie z nią miał się tutaj spotkać. Jego klientka powinna być o wiele bardziej ukierunkowana wizualnie na robienie interesów, a nawet eleganckie spędzanie czasu. Miała być średniego wzrostu blondynką o dużych, zielonkawych oczach. Przysięgam, uduszę go gołymi rękoma, pomyślał, zaciskając na chwilę mocniej oczy i przełykając własną głupotę i to, jak łatwo dał się podejść.
Miał nadzieję, że może jednak się wycofa. Że skoro zamknął oczy, to da sobie spokój, zgodnie z zasadą, że czego się nie widziało, to nie istniało. Tak, może po prostu dziewczyna przestanie istnieć? Albo on przestanie. Tak na prawdę wszystko jedno. Nie był mentalnie gotowy na uprawianie tego wieczoru głupich rozmówek.
Kiedy usłyszał swoje imię i o zgrozo - nazwisko, uniósł wreszcie powieki, lustrując ją spojrzeniem o wiele uważniej, marszcząc przy tym brwi, jakby na prawdę nie miał pojęcia, z kim w ogóle miał do czynienia. Bo nie miał, a przynajmniej przez tych parę błogich sekund nieświadomości, bo w końcu lampka w jego głowie zapaliła się, oblewając go blaskiem wiedzy.
- Ashling Greyback, nie poznałem cię - rzucił, kręcąc głową z niedowierzaniem. Kto by pomyślał, że kiedyś dzielili jeden dom w Hogwarcie, tak samo jak i jeden rocznik. Nie raz patrzył zaintrygowany na te jej wielkie oczyska, które sprawiały że wyglądała jak sarna, a którymi jednocześnie przeszywała ludzi na wylot.
- Nie mówiąc o tym, że się ciebie tutaj absolutnie nie spodziewałem. Cóż za zbieg okoliczności. Rodzina? Nie wiem, nie słyszałem. Ostatni raz, kiedy widziałem jakiegoś Greybacka to przy kanałach na No... Nie, nie widziałem - odchrząknął i kaszlnął, jakby absolutnie zdziwiony, czemuż go nagle zadrapało w gardle. Upił ze dwa łyki piwa, żeby przepłukać gardło. - Przepraszam. - odchrząknął jeszcze raz, splatając ręce przed sobą na stoliku. - A czemu pytasz? Szykuje się jakiś spęd rodzinny? Urodziny, imieniny, towarzyskie zgromadzenie?
Miał nadzieję, że może jednak się wycofa. Że skoro zamknął oczy, to da sobie spokój, zgodnie z zasadą, że czego się nie widziało, to nie istniało. Tak, może po prostu dziewczyna przestanie istnieć? Albo on przestanie. Tak na prawdę wszystko jedno. Nie był mentalnie gotowy na uprawianie tego wieczoru głupich rozmówek.
Kiedy usłyszał swoje imię i o zgrozo - nazwisko, uniósł wreszcie powieki, lustrując ją spojrzeniem o wiele uważniej, marszcząc przy tym brwi, jakby na prawdę nie miał pojęcia, z kim w ogóle miał do czynienia. Bo nie miał, a przynajmniej przez tych parę błogich sekund nieświadomości, bo w końcu lampka w jego głowie zapaliła się, oblewając go blaskiem wiedzy.
- Ashling Greyback, nie poznałem cię - rzucił, kręcąc głową z niedowierzaniem. Kto by pomyślał, że kiedyś dzielili jeden dom w Hogwarcie, tak samo jak i jeden rocznik. Nie raz patrzył zaintrygowany na te jej wielkie oczyska, które sprawiały że wyglądała jak sarna, a którymi jednocześnie przeszywała ludzi na wylot.
- Nie mówiąc o tym, że się ciebie tutaj absolutnie nie spodziewałem. Cóż za zbieg okoliczności. Rodzina? Nie wiem, nie słyszałem. Ostatni raz, kiedy widziałem jakiegoś Greybacka to przy kanałach na No... Nie, nie widziałem - odchrząknął i kaszlnął, jakby absolutnie zdziwiony, czemuż go nagle zadrapało w gardle. Upił ze dwa łyki piwa, żeby przepłukać gardło. - Przepraszam. - odchrząknął jeszcze raz, splatając ręce przed sobą na stoliku. - A czemu pytasz? Szykuje się jakiś spęd rodzinny? Urodziny, imieniny, towarzyskie zgromadzenie?