21.09.2023, 12:20 ✶
Macmillan w ogóle o tym w ten sposób nie myślała. Szczerze mówiąc, nie rozumiała języków na tyle dobrze, żeby mieć o tym jakąkolwiek opinię, więc nie było tutaj również miejsca na żadne błyskotliwe przemyślenie... Dziewczyna po prostu lubiła sobie wyobrażać rzeczy, dopowiadać historie do wszystkiego, co ją otaczało, to przecież czyniło życie odrobinę ciekawszym. Posmutniałaby pewnie gdyby wiedziała, że wywołała w tym Martinie jakiekolwiek negatywne wrażenie.
Sarah trajkotała dalej.
- To bądź pielwszy. Powiedz coś do mnie w tym języku, ha! Znam tak mało osób, któle pot'afią mówić w jakimkolwiek innym języku niż angielski. W głównej sali kowenu wiszą napisy zapisane w łacinie i czymś jeszcze, nie wiem, bo je zapisali stahrożytnymi 'unami. Nauczyłam się na pamięć, co one znaczą, bo... nie umiem ich pszeczytać. I oh, oh, oh (!) czyli jednak gdzieś pana ciągnie! - Klasnęła w dłonie i, prawdę mówiąc, chciała paplać dalej, zadawać mu pytania, o te potencjalne podróże i o te blizny, o czarujące, błękitne oczy, o ten pejcz. Ale przecież nie przyszła tutaj na herbatę, tylko żeby jej przetłumaczył dokumenty. - Pszepraszam, znowu tyle mówię, a właśnie dołożyłam panu taki stos placy... - Przeprosiła niekoniecznie dlatego, że się czuła z tym źle. Przeprosiła, bo tak robili tacy ludzie jak ona - wiecznie uciszani, wiecznie instruowani, że gadają za dużo, za głośno i niepotrzebnie.
Sarah trajkotała dalej.
- To bądź pielwszy. Powiedz coś do mnie w tym języku, ha! Znam tak mało osób, któle pot'afią mówić w jakimkolwiek innym języku niż angielski. W głównej sali kowenu wiszą napisy zapisane w łacinie i czymś jeszcze, nie wiem, bo je zapisali stahrożytnymi 'unami. Nauczyłam się na pamięć, co one znaczą, bo... nie umiem ich pszeczytać. I oh, oh, oh (!) czyli jednak gdzieś pana ciągnie! - Klasnęła w dłonie i, prawdę mówiąc, chciała paplać dalej, zadawać mu pytania, o te potencjalne podróże i o te blizny, o czarujące, błękitne oczy, o ten pejcz. Ale przecież nie przyszła tutaj na herbatę, tylko żeby jej przetłumaczył dokumenty. - Pszepraszam, znowu tyle mówię, a właśnie dołożyłam panu taki stos placy... - Przeprosiła niekoniecznie dlatego, że się czuła z tym źle. Przeprosiła, bo tak robili tacy ludzie jak ona - wiecznie uciszani, wiecznie instruowani, że gadają za dużo, za głośno i niepotrzebnie.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.