Dagur nie zamierzał poświęcać tyle czasu na łapanie i mycie wszystkich złapanych szczurów. Nie zamierzał tego zabraniać swojemu jedynemu synowi, jeśli taka była jego wola. To jednak nie powinno kolidować z wykonywanymi przez niego obowiązkami zawodowymi, których realizacji będzie wymagać od niego jako swojego czeladnika. Praca w kuźni sama się nie wykona.
— Ja również nie widziałem panny Macmillan na oczy. Wypada, nie wypada... ale my powinniśmy szanować swój czas i też nie możemy biegać za wszystkimi szkodnikami. Jeden będzie musiał wystarczyć. — Dagur wyznał swojemu pierworodnemu to, że tak naprawdę ma styczność z panną Macmillan po raz pierwszy. Byli wykwalifikowanymi rzemieślnikami, nie szczurołapami. — Jak znam swoje córki, a twoje siostry to byłyby w stanie złapać szczury. Ale tak, wysłałbym Ciebie. — Dagur starał się wychować swoje córki na silne kobiety, które nie uciekają z krzykiem na widok gryzonia. Niemniej do tego naprawdę oddelegowałby swojego syna.
— Powiedz mi synu, jak myślą szczury? Skoro mamy spróbować nowatorskiego podejścia. — Spojrzał na swojego potomka spod zmarszczonych brwi. Stare, sprawdzone metody były niezawodne. Przynajmniej jak dotąd. — Nie dowiemy się, jak nie spróbujemy. My również jesteśmy sprytni i wygramy tę walkę podstępem. — Obstawał przy swoim. Porozmieszczanie kilku pułapek powinno przynieść jakiekolwiek efekty, a oni będą mogli pracować zamiast uganiać się za gryzoniami.
— Pewnie zaległy w jakimś kącie kuźni. — Stwierdził z ciężkim westchnięciem, prostując się po chwili. — Tego nie mogę Ci obiecać. — Dodał. W przeciwieństwie do swojego syna ważył naprawdę sporo i trudno było mu się zachowywać po cichu. Zaczął rozglądać się po tej izbie, starając się poruszać tak bardzo powoli, jak to możliwe podczas wypatrywania tego białego szczura.
Percepcja na wypatrzenie białego szczura
Akcja nieudana
Akcja nieudana