09.11.2022, 11:46 ✶
Niekiedy poruszał się po mieszkaniu bez wsparcia laski; wprawdzie wspierał się wówczas na meblach, ciągnąc schorowaną nogę za sobą, lecz dawało mu to swoiste poczucie niezależności. Przekonanie, że nie utracił jeszcze całkowitej kontroli nad swoim ciałem, a co za tym idzie — nad swoim życiem. Wrócił więc, podtrzymując się kuchennego blatu, na swoje poprzednie miejsce i spojrzał na Eunice z boleścią malującą się na jego twarzy.
— Nie zasnę — wyznał półszeptem, wodząc palcem po brzegu filiżanki ze słoną kawą, która nagle wydała mu się najobrzydliwszą rzeczą na świecie — Zbyt wiele wrażeń.
Uważał, że w gruncie rzeczy nie nadawał się na ojca. Nieco odklejony od otaczającego go świata, momentami infantylny, zbyt dumny i przewrażliwiony na punkcie samodzielności. A przecież wcale samodzielny być nie mógł — nie, gdy chodziło o opiekę nad dzieckiem. Wprawdzie petryfikacyjne zaniki mięśniowe w ostatnich miesiącach nieco zwolniły swe ekspansywne działania, lecz nie oznaczało to, że ten stan będzie trwał na zawsze; za kilkanaście, może dwadzieścia kilka lat zacznie tracić władzę w drugiej nodze lub, co gorsza, choroba przeniesie się na tułów i zajmie całą jedną stronę. Trudno było przewidzieć jej kierunek, a Perseus nie chciał być dla nikogo ciężarem.
— Prześpię się najwyżej w swoim gabinecie, nic mi będzie — podniósł się i wylał resztki kawy do kuchennego zlewu. — Jestem pewien, że nie wydarzy się dziś nic, co wymagałoby mojej interwencji. Muszę tam po prostu być, Eunice.
Nie wiedział, że ta jedna decyzja zaważy na losach kilku osób. Że tego dnia aura Simone Malfoy zdradzi mu, że nosi się z zamiarem odebrania sobie życia. Gdyby tylko nie zmęczenie, dostrzegłby popielatość okalającą jej sylwetkę.
Ale Perseus nic nie widział.
Nic nie widział.
— Nie zasnę — wyznał półszeptem, wodząc palcem po brzegu filiżanki ze słoną kawą, która nagle wydała mu się najobrzydliwszą rzeczą na świecie — Zbyt wiele wrażeń.
Uważał, że w gruncie rzeczy nie nadawał się na ojca. Nieco odklejony od otaczającego go świata, momentami infantylny, zbyt dumny i przewrażliwiony na punkcie samodzielności. A przecież wcale samodzielny być nie mógł — nie, gdy chodziło o opiekę nad dzieckiem. Wprawdzie petryfikacyjne zaniki mięśniowe w ostatnich miesiącach nieco zwolniły swe ekspansywne działania, lecz nie oznaczało to, że ten stan będzie trwał na zawsze; za kilkanaście, może dwadzieścia kilka lat zacznie tracić władzę w drugiej nodze lub, co gorsza, choroba przeniesie się na tułów i zajmie całą jedną stronę. Trudno było przewidzieć jej kierunek, a Perseus nie chciał być dla nikogo ciężarem.
— Prześpię się najwyżej w swoim gabinecie, nic mi będzie — podniósł się i wylał resztki kawy do kuchennego zlewu. — Jestem pewien, że nie wydarzy się dziś nic, co wymagałoby mojej interwencji. Muszę tam po prostu być, Eunice.
Nie wiedział, że ta jedna decyzja zaważy na losach kilku osób. Że tego dnia aura Simone Malfoy zdradzi mu, że nosi się z zamiarem odebrania sobie życia. Gdyby tylko nie zmęczenie, dostrzegłby popielatość okalającą jej sylwetkę.
Ale Perseus nic nie widział.
Nic nie widział.