23.09.2023, 00:27 ✶
Mężczyzna z obrazu nie dostrzegał Lety, nie dosłyszał też jej głosu. Był tu jednak, podczas gdy im nigdy się nie objawił, wiele wskazywało więc na to, że ukrywał się celowo. Szczególnie przypominał jej jeden z posągów – mogła właściwie wrócić do tamtej komnaty i przyjrzeć się im uważniej – chociaż nie była całkowicie tego pewna. Nie robił też nic specjalnie fascynującego, poza rozglądaniem się po pracowni i oglądaniem śladów ich prac.
Uniósł głowę, gdy coś zatrzeszczało przy schodach. Nikt nie schodził, Crouch wiedziała, że tej nocy nie planują żadnych prac, ale Leta stała się świadkiem tego, jak mężczyzna z portretu wsunął się w ramę i znikł. Ewidentnie nie chciał, aby ktoś go zobaczył.
Może dało się to później jakoś wykorzystać?
Pofrunęła dalej. Drzwi zabezpieczone numerologiczną pułapką normalnie by ją zatrzymały, ale Shafiq celowo pozostawił je otwarte, udostępniając Alethei całe ruiny. Panowała tu cisza, ciemność…
…chociaż jednocześnie przez moment zdawało się jej, jakby wyczuwała czyjąś obecność.
Ale wrażenie zaraz przeminęło.
Alethea musiała zdecydować teraz, dokąd pójdzie. Mogła skręcić tam, gdzie w pobliżu pracowni znajdowało się prawdopodobnie kolejne przejście, udać tam, gdzie spadli pierwotnie i część korytarza była zawalona, albo zdecydować się udać do komnaty, w której ją i Pandorę zaatakowały posągi – i zobaczyć, co działo się tam teraz, bo w swoich pracach na razie nie posunęli się na tyle, by tam dotrzeć.
Uniósł głowę, gdy coś zatrzeszczało przy schodach. Nikt nie schodził, Crouch wiedziała, że tej nocy nie planują żadnych prac, ale Leta stała się świadkiem tego, jak mężczyzna z portretu wsunął się w ramę i znikł. Ewidentnie nie chciał, aby ktoś go zobaczył.
Może dało się to później jakoś wykorzystać?
Pofrunęła dalej. Drzwi zabezpieczone numerologiczną pułapką normalnie by ją zatrzymały, ale Shafiq celowo pozostawił je otwarte, udostępniając Alethei całe ruiny. Panowała tu cisza, ciemność…
…chociaż jednocześnie przez moment zdawało się jej, jakby wyczuwała czyjąś obecność.
Ale wrażenie zaraz przeminęło.
Alethea musiała zdecydować teraz, dokąd pójdzie. Mogła skręcić tam, gdzie w pobliżu pracowni znajdowało się prawdopodobnie kolejne przejście, udać tam, gdzie spadli pierwotnie i część korytarza była zawalona, albo zdecydować się udać do komnaty, w której ją i Pandorę zaatakowały posągi – i zobaczyć, co działo się tam teraz, bo w swoich pracach na razie nie posunęli się na tyle, by tam dotrzeć.