Bingo.
Dziewczynę ogarnęła fala uniesienia i dumy. Wyhaczyła prawdziwą szychę. Zastępca Szefa! I to w dodatku Departamentu, który pewnie miał sporo na głowie ostatnimi czasy. Peppa szybko przeczesała wspomnienia dotyczące reakcji Ministerstwa na Beltane. Brało w tym udział wielu brygadzistów, ale Departament Magicznych Wypadków i Katastrof na pewno odgrywał dużą rolę w ogarnianiu tego zamieszania.
Jej uścisk dłoni był stanowczy i niespecjalnie długi. Zupełnie jak ktoś, kto na koncie miał wiele spotkań biznesowych.
— Niezmiernie miło mi poznać tak ważną osobistość. Jakie to zaskakujące, że swoje zainteresowania zawodowe w dużej części skupiam na pańskim Departamencie. Śledziłam z uwagą prace po tragedii na Beltane. Jakże interesujące rozwiązania zaproponowano, by poradzić sobie z problemami z tego wynikającymi. Zapewne niełatwą decyzją było poproszenie społeczeństwa o pomoc w sprzątaniu lasu. Ale dzięki temu wszyscy mogli jeszcze bardziej się zjednoczyć w obliczu tragedii, która dotknęła każdego z nas.
Bla bla bla, lanie wody i wstawianie poważnie brzmiących słów. Już dawno nauczyła się serwowania miłych dla ucha wiązanek. Praca w handlu tego wymagała. Dziewczętom w Hogwarcie często serwowała takie gadki podczas promowania najnowszego produktu z rodzinnej marki, żeby zebrać jak najwięcej zamówień. Nawet jeśli nikt nie chciał jej trzymać w siedzibie firmy, tak jako konsultantka Potterów sprawdzała się świetnie.
— Jakie propozycje staży oferuje pana Departament? — Pytaniem tym przeszła do rzeczy. W końcu po to tu była i Lestrange został o tym poinformowany już podczas przedstawiania się.