23.09.2023, 15:42 ✶
– Proszę ostrożnie wstać i usiąść na krześle. Dam panu odpowiedni eliksir – poinformowała Florence, obserwując Notta uważnie. Nie była pewna, na ile mocno łamanie rytuału odcisnęło na nim swoje pięto. – Czy istnieje szansa, że wcale nie chciał pan łamać tej więzi? To mogło być jednym z powodów efektów ubocznych – oświadczyła prosto z mostu, bo cóż, chciała to po prostu zanotować i zapamiętać na przyszłość. Ustalenie, dlaczego poczuł się źle, mogło mieć znaczenie, jeżeli pojawią się kolejne osoby z podobnym problemem, a Bulstrode podejrzewała, że właśnie tak może być.
Patrzyła, kiedy wstawał, w pogotowiu trzymając różdżkę. Łapać go nie zamierzała, bo był od niej wyższy i na pewno cięższy – chociaż podobno szukający powinni być raczej drobnej budowy, to pałkarze potrzebowali więcej siły… - ale podeprzeć w razie potrzeby leviosą, już owszem. Potem wyciągnęła z torebki fiolkę.
– Do dna – zaordynowała, po czym odwróciła się, by kilkoma machnięciami różdżki posprzątać bałagan, który pozostał na podłodze. Tak, to było jego lokum, ale widok resztek świec rytualnych zwyczajnie działał Florence na nerwy. – Na ile mogę to ocenić, wszystko zadziałało poprawnie. W pańskim przypadku ciężko jednak to od razu zweryfikować. Po pierwsze, nie ma z nami pańskiej partnerki. Po drugie, uczucie trudnego do opanowania, wzajemnego przyciągania czy wyczuwanie zagrożenia drugiej osoby są… znacznie trudniejsze do pomylenia z normalnym stanem rzeczy niż przygnębienie i tęsknota – wyrecytowała rzeczowym tonem. Choć oczywiście, każdy odbierał rytuał nieco inaczej. W jej przypadku na przykład wszystko zdawało się stapiać, ale Florence miała wrażenie, że wynikało to po części z tej normalnej więzi, jaka łączyła ją z przyjacielem, po części ze stoicyzmu charakteru. A i swoje zrobiło to, że dość szybko zrozumiała, co się dzieje.
– Proszę po prostu zwrócić uwagę na swoje emocje w następnych dniach. Na to, w jaki sposób się zmieniły. Gdyby uznał pan, że wszystko jest tak samo albo gorzej, przeprowadzimy dodatkowe badania.
Zwróciła na niego spojrzenie swoich jasnych, przenikliwych oczu, tak charakterystycznych dla Bulstrodów. Trójka rodzeństwa na pierwszy rzut oka nie była do siebie podobna, ale wszystkich łączył błękit tęczówek i to, że patrząc na człowieka, niekiedy dostrzegli coś znacznie więcej niż tylko jego samego.
Nie próbowała jednak zajrzeć w przyszłość Philipa Notta. Nie tylko dlatego, że byłoby to naruszanie prywatności – Florence żyjąc w swojej rodzinie chyba tego tak nawet nie traktowała – ale że po prostu ta należała do niego i nie miała nic wspólnego z nią.
– Z mojej strony to wszystko. Gdyby zaistniała konieczność powtórzenia rytuału, druga próba jest bezpłatna – poinformowała jeszcze. Poczekała na jego odpowiedź, a następnie odmaszerowała, tym razem nie do kominka, a do drzwi. Stąd mogła na Horyzontalną po prostu się przespacerować.
Patrzyła, kiedy wstawał, w pogotowiu trzymając różdżkę. Łapać go nie zamierzała, bo był od niej wyższy i na pewno cięższy – chociaż podobno szukający powinni być raczej drobnej budowy, to pałkarze potrzebowali więcej siły… - ale podeprzeć w razie potrzeby leviosą, już owszem. Potem wyciągnęła z torebki fiolkę.
– Do dna – zaordynowała, po czym odwróciła się, by kilkoma machnięciami różdżki posprzątać bałagan, który pozostał na podłodze. Tak, to było jego lokum, ale widok resztek świec rytualnych zwyczajnie działał Florence na nerwy. – Na ile mogę to ocenić, wszystko zadziałało poprawnie. W pańskim przypadku ciężko jednak to od razu zweryfikować. Po pierwsze, nie ma z nami pańskiej partnerki. Po drugie, uczucie trudnego do opanowania, wzajemnego przyciągania czy wyczuwanie zagrożenia drugiej osoby są… znacznie trudniejsze do pomylenia z normalnym stanem rzeczy niż przygnębienie i tęsknota – wyrecytowała rzeczowym tonem. Choć oczywiście, każdy odbierał rytuał nieco inaczej. W jej przypadku na przykład wszystko zdawało się stapiać, ale Florence miała wrażenie, że wynikało to po części z tej normalnej więzi, jaka łączyła ją z przyjacielem, po części ze stoicyzmu charakteru. A i swoje zrobiło to, że dość szybko zrozumiała, co się dzieje.
– Proszę po prostu zwrócić uwagę na swoje emocje w następnych dniach. Na to, w jaki sposób się zmieniły. Gdyby uznał pan, że wszystko jest tak samo albo gorzej, przeprowadzimy dodatkowe badania.
Zwróciła na niego spojrzenie swoich jasnych, przenikliwych oczu, tak charakterystycznych dla Bulstrodów. Trójka rodzeństwa na pierwszy rzut oka nie była do siebie podobna, ale wszystkich łączył błękit tęczówek i to, że patrząc na człowieka, niekiedy dostrzegli coś znacznie więcej niż tylko jego samego.
Nie próbowała jednak zajrzeć w przyszłość Philipa Notta. Nie tylko dlatego, że byłoby to naruszanie prywatności – Florence żyjąc w swojej rodzinie chyba tego tak nawet nie traktowała – ale że po prostu ta należała do niego i nie miała nic wspólnego z nią.
– Z mojej strony to wszystko. Gdyby zaistniała konieczność powtórzenia rytuału, druga próba jest bezpłatna – poinformowała jeszcze. Poczekała na jego odpowiedź, a następnie odmaszerowała, tym razem nie do kominka, a do drzwi. Stąd mogła na Horyzontalną po prostu się przespacerować.
Postać opuszcza sesję