23.09.2023, 16:09 ✶
Może Christopher faktycznie dostrzegł coś takiego w jej zachowaniu i słowach, jakie do niego kierowała. A może mówił tylko to, co jego zdaniem Bellatrix Black pragnęła usłyszeć. Żył w głębokim przekonaniu, że każda kobieta chce być wyjątkowa i pragnie, by tę wyjątkowość inni dostrzegali. Może dlatego taka Jane Potter szczerze go nie lubiła, ale nie sądził, by akurat Blackównie jego zachowanie się nie spodobało. Zresztą – gdyby nie uważał szczerze, że coś w sobie ta czarnulka ma, na pewno nie nosiłaby na sobie tej sukni.
– Może nie chodzi o ranienie innych, a o władzę, jaką masz wtedy nad nimi? – podsunął, obracając ją w tańcu, muskając lekko materiał sukienki na talii, zadowolony i z tego tańca, i z tego, jak pięknie wirowała spódnica podczas obrotu. Czy domyślał się, że Bella mogła inaczej zachowywać się poza oczyma ludzi? Pewnie tak. Większość czystokrwistych dzielił na cztery kategorie. Ją samą wrzuciłby do tej panien, które doskonale odnajdują się na publicznych uroczystościach i znają dobre maniery, ale traktują to jako gierkę, poza wzrokiem rodziców szukając rozrywek. Mógł się mylić, oczywiście, sprawiała jednak na nim właśnie takie wrażenie – i zastanawiał się mimowolnie, w jaką stronę pójdzie w przyszłości. Teraz była przecież jeszcze bardzo młoda, niemalże dziecko, nawet w oczach Christophera, który wcale nie był od niej dużo starszy.
– Czyż nie postąpił po prostu jak typowy mężczyzna, Piękna? Czy zgadniesz, który z mężczyzn stojących z żonami w tamtym kącie, kupował u Rosierów przed miesiącem suknię, w kolorze i rozmiarze nie pasującym do jego żony? – spytał, na moment przyciągając ją nieco do siebie by obrócić się tak, aby mogła zerknąć w kąt pokoju, gdzie rozmawiały ze sobą trzy pary, wszystkie w średnim wieku. – Spójrz, tuż obok nas tańczy Selwyn i pożera wzrokiem dekolt partnerki, kiedy jego żona dyskutuje z kuzynką – kontynuował, puszczając ją i rozdzielając się w kolejnej figurze. Spoglądał na nią z rozbawieniem, iskrzącym w jasnych oczach, jakby wbrew temu, co mówił o tym, że straszliwie nudzą go rozmowy o polityce, ta jednak zdołała go rozbawić. A może nie bawił go temat, a prowokowanie Belllatrix Lestrange.
Dostrzegał takie rzeczy. Christopher mógł myśleć głównie o sobie, ale obserwował świat, obserwował ludzi i lubił wszystkie małe sekrety. Lubił znać zasady tej gry wyższych sfer, które przypominały mu nieco kroki skomplikowanego tańca.
– Noby Leach zrobił to samo, co wielu mężczyzn, mugolaków i czystokrwistych. Widać jego żona nie była dość ciekawa, aby zachować go przy sobie. I zabrakło jej odwagi, aby postawić granicę. Ot o nim plotkuje się częściej niż o Selwynie, bo kogo obchodzi jego kolejna kochanka? Nawiasem mówiąc, dziewczyna naprawdę źle dobrała suknię. Nie do twarzy jej w żółtym.
– Może nie chodzi o ranienie innych, a o władzę, jaką masz wtedy nad nimi? – podsunął, obracając ją w tańcu, muskając lekko materiał sukienki na talii, zadowolony i z tego tańca, i z tego, jak pięknie wirowała spódnica podczas obrotu. Czy domyślał się, że Bella mogła inaczej zachowywać się poza oczyma ludzi? Pewnie tak. Większość czystokrwistych dzielił na cztery kategorie. Ją samą wrzuciłby do tej panien, które doskonale odnajdują się na publicznych uroczystościach i znają dobre maniery, ale traktują to jako gierkę, poza wzrokiem rodziców szukając rozrywek. Mógł się mylić, oczywiście, sprawiała jednak na nim właśnie takie wrażenie – i zastanawiał się mimowolnie, w jaką stronę pójdzie w przyszłości. Teraz była przecież jeszcze bardzo młoda, niemalże dziecko, nawet w oczach Christophera, który wcale nie był od niej dużo starszy.
– Czyż nie postąpił po prostu jak typowy mężczyzna, Piękna? Czy zgadniesz, który z mężczyzn stojących z żonami w tamtym kącie, kupował u Rosierów przed miesiącem suknię, w kolorze i rozmiarze nie pasującym do jego żony? – spytał, na moment przyciągając ją nieco do siebie by obrócić się tak, aby mogła zerknąć w kąt pokoju, gdzie rozmawiały ze sobą trzy pary, wszystkie w średnim wieku. – Spójrz, tuż obok nas tańczy Selwyn i pożera wzrokiem dekolt partnerki, kiedy jego żona dyskutuje z kuzynką – kontynuował, puszczając ją i rozdzielając się w kolejnej figurze. Spoglądał na nią z rozbawieniem, iskrzącym w jasnych oczach, jakby wbrew temu, co mówił o tym, że straszliwie nudzą go rozmowy o polityce, ta jednak zdołała go rozbawić. A może nie bawił go temat, a prowokowanie Belllatrix Lestrange.
Dostrzegał takie rzeczy. Christopher mógł myśleć głównie o sobie, ale obserwował świat, obserwował ludzi i lubił wszystkie małe sekrety. Lubił znać zasady tej gry wyższych sfer, które przypominały mu nieco kroki skomplikowanego tańca.
– Noby Leach zrobił to samo, co wielu mężczyzn, mugolaków i czystokrwistych. Widać jego żona nie była dość ciekawa, aby zachować go przy sobie. I zabrakło jej odwagi, aby postawić granicę. Ot o nim plotkuje się częściej niż o Selwynie, bo kogo obchodzi jego kolejna kochanka? Nawiasem mówiąc, dziewczyna naprawdę źle dobrała suknię. Nie do twarzy jej w żółtym.