23.09.2023, 16:34 ✶
Przejście było zablokowane, i jeszcze nie usunęli ani kamieni, ani tego, co było za nimi - jak się okazało drzwi. Potężne, kiedyś prawdopodobnie w jakiś sposób zabezpieczone, teraz jednak nie stanowiły żadnej przeszkody dla niematerialnej Alethei Crouch. Kobieta przemknęła przez skały, a później przez drzwi. Ich obecność właściwie świadczyła tylko o tym, że wybrała dobrze, bo prawdopodobnie coś tutaj było, prawda? I raczej nie proste kwatery mieszkalne, bo przecież nad nimi znajdowała się wioska...
...szybko przekonała się, co to było.
Niematerialna z łatwością minęła pierwsze przeszkody. Diabelskie sidła, grube, mocne, drżące lekko, jakby wyczuwały, że ktoś tutaj jest. Nawet bezcielesna istota mogła odczuć nieprzyjemne sensacje na ich widok. Z pewnością zasadzono je tutaj celowo, i przez lata zdążyły się rozplenić - choć potraktowane ogniem szybko by przepadły. Przeleciała nad czymś, co wyglądało na pułapkę, umieszczoną w podłodze. i wreszcie dotarła do sali, położonej na krańcu korytarza. Jej krańce ginęły w mroku, zresztą wszystko spowijała ciemność i Alethea mogła dostrzec tylko niektóre rzeczy, musiała zbliżyć się do wszystkiego, co ją zainteresowało.
We wnętrzu pomieszczenia stał filar - kamienny, podobny do tych, które były rozsiane tu i ówdzie poza granicami wioski. Przeniesiono go tutaj, czy był tu już wcześniej, od wieków ukryty w podziemiach? Tego Crouchówna nie potrafiła stwierdzić. Wiedza podpowiadała jej tylko, że jest stary, równie stary, a może nawet starszy niż te otaczające to miejsce, a one powstały na pewno długo przed naziemnymi zabudowanymi.
Drugą rzeczą, która bez wątpienia zwróciła jej uwagę, były szczątki.
Ludzkie kości, leżące w pobliżu sali - należące na pewno do więcej niż jednej osoby. Ktoś tutaj zginął. Zostało po nich jednak tak niewiele, że nie potrafiła powiedzieć, ani od jak dawna tu leżeli, ani w jaki sposób umarli. Być może Nell lub Guinevere po oględzinach byłyby w stanie orzec coś więcej...
...szybko przekonała się, co to było.
Niematerialna z łatwością minęła pierwsze przeszkody. Diabelskie sidła, grube, mocne, drżące lekko, jakby wyczuwały, że ktoś tutaj jest. Nawet bezcielesna istota mogła odczuć nieprzyjemne sensacje na ich widok. Z pewnością zasadzono je tutaj celowo, i przez lata zdążyły się rozplenić - choć potraktowane ogniem szybko by przepadły. Przeleciała nad czymś, co wyglądało na pułapkę, umieszczoną w podłodze. i wreszcie dotarła do sali, położonej na krańcu korytarza. Jej krańce ginęły w mroku, zresztą wszystko spowijała ciemność i Alethea mogła dostrzec tylko niektóre rzeczy, musiała zbliżyć się do wszystkiego, co ją zainteresowało.
We wnętrzu pomieszczenia stał filar - kamienny, podobny do tych, które były rozsiane tu i ówdzie poza granicami wioski. Przeniesiono go tutaj, czy był tu już wcześniej, od wieków ukryty w podziemiach? Tego Crouchówna nie potrafiła stwierdzić. Wiedza podpowiadała jej tylko, że jest stary, równie stary, a może nawet starszy niż te otaczające to miejsce, a one powstały na pewno długo przed naziemnymi zabudowanymi.
Drugą rzeczą, która bez wątpienia zwróciła jej uwagę, były szczątki.
Ludzkie kości, leżące w pobliżu sali - należące na pewno do więcej niż jednej osoby. Ktoś tutaj zginął. Zostało po nich jednak tak niewiele, że nie potrafiła powiedzieć, ani od jak dawna tu leżeli, ani w jaki sposób umarli. Być może Nell lub Guinevere po oględzinach byłyby w stanie orzec coś więcej...