Gdy zaczął mówić dziewczyna stała do niego tyłem. Wywróciła oczami zdając sobie sprawę, że w ogóle nie zrozumiał o co jej chodziło. Kompletny idiota i ignorant. Ona chciała, aby on naprawdę wyluzował, aby przestał na jeden dzień przejmować się zasadami, etykietą, dobrym wychowaniem i myślała, że zaczynał to robić, gdy w tak niepoprawny sposób ją zaczepiał. Avelina nie była taką osobą, która pozwoliłaby na macanie jej, ale ze strony Augustusa było to nawet odrobine przyjemne. Chyba naprawdę czuła do niego coś więcej i zaczynała się tego bać. Wyszła bez słowa na korytarz zasuwając za sobą drzwi do przedziału. Zrobiła kilka kroków w głąb pociągu i oparła się o wolną przestrzeń między przedziałami, aby ochłonąć. Co ten pierdolony idiota sobie myślał? Nie potrafiła go zrozumieć, nie potrafiła zrozumieć dlaczego nie docenił jej szalonego planu. Tu mogli być razem, we dwoje, bez oceniających oczu innych osób, bez spojrzeń przypadkowej znajomej twarzy, która rozpoznałaby Augustusa, a on był wściekły, że dała im prywatność. Przecież tego chciał, tak?
– Nigdy nie zrozumiem mężczyzn – mruknęła do siebie i odwróciła się, aby udać się do obsługi po kawę i ciastko, ale wpadła na obcego faceta, odbiła się od niego, ale ten złapał ją za rękę i powstrzymał przed upadkiem. – Oh, przepraszam – odpowiedziała patrząc mu w twarz. Był wysokim, młodym, przystojnym mężczyzną, zapewne mugolem. Uśmiechał się do Aveliny w przyjemny i urokliwy sposób.
– Nie przepraszaj. Nie codziennie wpada się na takie ładne kobiety – Avelina poczuła żenadę wylewającą się z tego tekstu, ale w jej bystrym, krukońskim umyśle pojawiła się złośliwa myśl dopieczenia Augustusowi. – Cóż to za mężczyzna zawrócił pani w głowie, że jest pani taka rozkojarzona? – zagaił błyskając białymi zębami.
– Ah… mój brat ma muchy w nosie dzisiaj – odpowiedziała z delikatnym zawahaniem, ale mężczyzna tego raczej nie wyczuł. – Idę właśnie po kawę. Może zechce pan mi pomóc? Nazywam się Avelina – uśmiechnęła się, a facet z błyskiem w oku chętnie przystał na tę propozycję. Nazywał się Mark i jechał do swojej siostry. Puścił Avelinę przodem, a gdy miał tylko okazję to łapał ją chętnie pod ramię.
Po kilkunastu minutach wrócili pod odpowiedni przedział. Oparła się najpierw o drzwi, a Mark wykorzystał sytuacje stając tuż przed nią. Trzymała niewielką tackę z kawą i dwoma ciastkami dla niej i dla Augustusa i tylko ona oddzielała ją od chłopaka. Mężczyzna zachęcał dziewczynę do tego, aby poszła z nim, bo ma wolny przedział, a chętnie ją przecież pozna, bo jest taka śliczna i ładna. Avelina broniła się przed tym, że nie, że musi zostać i wypić kawę z jej towarzyszem. Mark robił się delikatnie natrętny.