• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[5.06.1965] Elaine & Adelard | young and beautiful

[5.06.1965] Elaine & Adelard | young and beautiful
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Młody mężczyzna liczący sobie 185 centymetrów wzrostu. Posiada szczupłą, atletyczną sylwetkę, chociaż z wyglądu nie kojarzy się z typem osiłka. Porusza się za to jak ktoś kto utrzymuje dobrą kondycję fizyczną. Czasami zaczesuje swoje czarne włosy a czasami pozostawia je w większym nieładzie na głowie. Ciemnobrązowe oczy mają wnikliwy wyraz, ale dość łatwo dostrzec w nich różne inne emocje. Dopełnienie tego stanowi niski głos o cieplejszym zabarwieniu. Najczęściej można zobaczyć go w służbowym mundurze. Tak na co dzień, poza pracą preferuje styl półformalny (eleganckie sportowe marynarki) lub ubiera się swobodnie, według własnego zdania. Nie ukrywa, że bardziej ceni wygodę niż modę. Nie przepada jedynie za przesadnie jaskrawymi, krzykliwymi strojami. Jeśli wyczuje się od niego woń perfum, to będzie to zapach zawierający w sobie drzewne nuty - mahoniu, cedru, bądź drzewa sandałowego.

Adelard Longbottom
#2
09.11.2022, 18:17  ✶  
Początek czerwca przyniósł miastu słoneczną pogodę. Zrobiło się ciepło i przyjemnie. W powietrzu czuło się lato. Na ulice miasta wyległy całe rzesze ludzi, przez co Londyn wydawał się bardziej zatłoczony niż zwykle. Mieszkańcy, bez względu na to czy byli czarodziejami czy mugolami pragnęli w błogim spokoju spędzić wolną sobotę. Dziurawy Kocioł był oblegany, zaś po Pokątnej przechadzały się całe rodziny, które z pewnością zamierzały załatwić sprawunki w sklepie lub wstąpić na chwilę do kawiarni. Siedzenie w taki ładny dzień w czterech ścianach było nie do pomyślenia. Adelard czuł, że potrzebuje przestrzeni i świeżego powietrza. Tęsknił też za Elaine, chociaż ostatnio widzieli się… raptem dwa dni temu? Propozycja wspólnego wypadu za miasto dobitnie świadczyła, że Elaine tęskniła za nim równie mocno. Nie dał się długo prosić. W niedługim czasie znalazł się wraz z nią na zacisznej polanie przy której rosły drzewa rzucające miły cień. Adelard już na samym początku spotkania pochwalił musztardową sukienkę Elaine. Rzeczywiście podkreślała barwę jej oczu. A także urodę. Poza tym pasowała kolorem do jego beżowej koszuli. Nie skomentował za to w żaden sposób wyciągnięcia przez nią książki i usadowienia się pod dębem, by pochłaniać zawarty w niej materiał. Była zdolną, inteligentną osóbką. Założyłby się o wszystkie swoje pieniądze, że śpiewająco zda egzaminy. Wkuwanie w czasie wolnym było w jej przypadku przesadą. A może to była reakcja na stres związany z egzaminem? W każdym razie postanowił dać jej te parę minut na czytanie. Popijał ze szklanki sok malinowy.  Przyglądał się kilku ptakom baraszkującym wśród gałęzi. Od czasu do czasu zerkał na pochłoniętą lekturą Elaine. Wokół pachniało letnimi kwiatami, ziemią, mchem i drewnem. Możliwe, że jego ukochana poczuła na sobie kolejne spojrzenie, bo zdecydowała się odezwać.
- Naprawdę? - zapytał po chwili - Chcesz powiedzieć, że bohater baśni cierpiał na chorobę genetyczną? Zawsze myślałem, że jest po prostu bezuczuciowym draniem. 
Wziął kolejny łyk soku. Jak większość czarodziejów w dzieciństwie czytał baśnie Barda Beedle’a. Włochate serce było jedyną baśnią, która kończyła się źle. Nie był jednak zaskoczony, że jego Elaine zainteresowała się akurat tą historią. Jak mniemał, ciekawiła umysły medyków. Wielu pewno chciało wiedzieć w jaki sposób bohater przeżył tyle czasu bez serca. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Wygląd serca być może świadczył o chorobie o które Adelard nigdy nie słyszał. Przysunął się bliżej Elaine.
- Chociaż muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem twojego odkrycia. Dobrze wykorzystujesz zdobytą wiedzę. Pozwól, że wynagrodzę cię za twoją ciężką pracę.
Do czego niezwłocznie przystąpił. Objął ją, wsuwając dłonie we włosy i przysunął jeszcze bliżej. Na tyle blisko, by musnąć wargami jej delikatne usta. Muśnięcie wkrótce przekształciło się w mocny, gorący pocałunek. Nie śpieszył się. Raz, że mieli mnóstwo czasu, a dwa nagroda, którą nie można się nacieszyć to żadna nagroda. W końcu oderwał od niej usta i przyjrzał się błyszczącymi oczami.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Adelard Longbottom (458), Elaine Delacour (393)




Wiadomości w tym wątku
[5.06.1965] Elaine & Adelard | young and beautiful - przez Elaine Delacour - 08.11.2022, 21:54
RE: [5.06.1965] Elaine & Adelard | young and beautiful - przez Adelard Longbottom - 09.11.2022, 18:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa