Całe szczęście, że nie rozbili się w tym samym miejscu, bo Guinevere byłaby pierwsza do tego, żeby ich wszystkich stąd przegonić. Słowa Cathala trochę ją jednak uspokoiły. Co zaś się tyczyło angielskiego dżentelmeństwa lub jego brakuj – jak już ustalili, ona niezbyt sobie tym głowę zawracała, bo uważała, że Anglicy to w ogóle mają kija w rzyci i nie potrafią się wyluzować, zaś Shafiq zdecydowanie takim sztywniakiem nie był i jej to odpowiadało.
– Tak to widziałam właśnie. Wrzosy i filar i te kobietę… Pójdę tam jutro, zobaczę czy to to samo miejsce – powiedziała, zamknąwszy oczy, by światło jej nie drażniło nadmiernie. Skupiła się nawet i zmieniła oczy w kocie i otworzyła je – sprawdzając czy w ten sposób będzie jej trochę lżej patrzeć. Dlatego teraz zamiast jasnobrązowych oczu Ginny, patrzyły na nich żółte, kocie oczy o pionowych źrenicach. Czasami inne odbieranie światła pomagało – nie zaszkodziło spróbować.
– Może zbierzmy tę kupkę co się spaliły. Może Jamil będzie w stanie je wykorzystać, żeby się z nią połączyć? – również – spróbować i tu by nie zaszkodziło. Najwyżej okaże się to bezużyteczne, to wtedy rozsypią te kawałki, ale może akurat…? – Nie dam się opętać, spokojnie. Mój umysł nie jest otwarty na duchy, tak jak Jamila. Żadne ze mnie medium – uspokoiła Nell i nawet uśmiechnęła się lekko. A nawet uniosła jeden kącik ust ku górze słysząc przepychankę Nell i Cala. Mogłaby ich słuchać całymi dniami, muzyka dla uszu, zawsze ją to niesamowicie bawiło. – Jasne. Co mówić innym w razie czego? – dopytała, bo wolała, żeby ustalili jedną wspólną wersję, żeby się coś zaraz nie rozjechało w zeznaniach. Również nie była za tym, by ludzi „straszyć” przepowiednią, głównie dlatego, że duża cześć ludzi nie wierzyła we wróżbiarstwo z jakiegoś powodu. Ale to, że nie wierzyli nie znaczyło, ze te rzeczy się nie działy, dlatego lepiej było ich chronić przed nimi samymi.
Chwyciła Cathala za dłoń i podniosła się z krzesła. Zaraz złapała równowagę i była gotowa na wyjście z namiotu, żeby ją odprowadził do tego jej. Tak sobie poczeka spokojnie na Nell i jej herbatkę.
– Cal? Ile jest tych filarów? – zapytała po drodze, nadal nie zmieniwszy oczu na ludzkie.