Zawtórowała mu śmiechem. Oh, wiedziała, że by jej tu nie zostawił, ale wydawał się być czasami spięty w jej obecności, co Kim czasami wprowadzało w lekki stan obaw. Może wcale nie chciał spędzać z nią czasu, może miał dosyć jej, albo nie chciał, aby pojawiała się w jego domu bez zapowiedzi. Był taki zagadkowy, taki odległy. Czasami chciała go złapać za dłoń i po prostu do siebie przyciągnąć. Urquart był trudnym człowiekiem do rozgryzienia i Gajda próbowała wiele razy zrozumieć jego myśli, które tak skrzętnie ukrywał pod nerwowymi spojrzeniami, odwracaniem oczu od niej, gdy tylko się przy nim zjawiała. Był tak delikatnie rozkoszny, że czasami bała się przy nim odzywać, aby nie powiedzieć czegoś, co mogłoby go zranić, zawstydzić, lub być zbyt bezpośrednie. Dzieliła ich przepaść w pojęciu tego czym jest życie, przepaść w wychowaniu i obyciu kulturowym. Tak, wiedziała jak zachować się wśród ludzi, na bankiet i przyjęciach, ale ich nie lubiła. Wolała spędzić noc w głuszy na drzewie niż tańczyć na balu. Gdyby mogła zatańczyć z Giovannim to jej wybór byłby jeden, ale bez niego takie miejsca nie miały sensu.
Teraz również wydawał się być taki odległy, taki cichy i skryty, a przede wszystkim udawał, że się nie spiął jej obecnością. Może chodziło mu o jej ubiór? Kim nigdy nie przejmowała się czymś takim jak strój. Dzielili dzisiaj wspólną sypialnie, a podczas podróży czasami zmuszeni byli spać w jednym namiocie oddzieleni śpiworami i kocami, a także poduszkami, ale nadal – była to mała, wspólna przestrzeń. A podczas swoich przygód poznała różne miejsca i różne stroje nosiła, aby bardziej się wczuć w dany klimat. Lubiła poznawać nowe rzeczy, nowych ludzi i ich zwyczaje. Teraz nie była w stanie poznać Gio, bo się chował i nie wiedziała dlaczego.
– Nie chcesz mojego towarzystwa? – spojrzała na niego z tajemniczym i lekko zadziornym uśmiechem. Oh, Gio nie masz pojęcia jak mocno ją ranisz tak bardzo ją odpychając i cofając się od niej. Nie wiedziała jak przebić jego barierę, ale była to czasochłonna sprawa. Pochyliła się lekko w jego stronę i trąciła go ramieniem. – Oh wyluzuj kochany, daj się nacieszyć tym spokojem. Rzadko podróżuje w ten sposób – zauważyła.