09.11.2022, 19:19 ✶
Przez krótką chwilę miała ochotę złapać męża za ramiona i potrząsnąć nim porządnie. Naprawdę porządnie, tak, żeby mu rozum do głowy wrócił. Z drugiej strony - czynność ta prędzej wytrzęsywała rozum z łepetyny niż sprawiała, ze metaforyczny olej się w nim pojawia.
Nie zasnę.
Uparty bardziej niż najbardziej uparty koń w rodowej stajni. Może powinna była bardziej mu wejść na głowę, bardziej ględzić, jęczeć, męczyć, wiercić dziurę w brzuchu. Ale też... miał te 10 lat więcej. Wydawałoby się, że doskonale wie, co robi, jak i zna siebie, nieprawdaż?
- Eliksiry - przypomniała, aczkolwiek dość oschłym tonem. Nie nalegała dalej - być może to był błąd, o czym nie miała się nigdy dowiedzieć. Cóż, ktoś tak stary jak Perseus (ach, ta perspektywa relatywnie wczesnej młodości!) miał więcej doświadczenia w lekarskiej pracy - nawet jeśli zgoła innej niż jej własna, to jednak pewne elementy raczej były wspólne - i w teorii zdawał sobie sprawę ze swych możliwości. Tak że... może jednak nie była odpowiednią osobą do mówienia mu, jak ma wykonywać swoją pracę. Nawet jeśli miała co do tego wątpliwości. - Przynajmniej nie zapomnij zjeść śniadania - mruknęła, przypominając o nieszczęsnej jajecznicy, jaką dopiero co usmażył. Bo usmażył, tak?
Dopiwszy już jednym haustem herbatę, odesłała filiżankę z pomocą zaklęcia do zlewu. Jej poranek właśnie się kończył, tu rozchodziły się ich drogi na ten dzień – w końcu każde z nich miało swój rozkład dnia, do którego się stosowało.
Nie zasnę.
Uparty bardziej niż najbardziej uparty koń w rodowej stajni. Może powinna była bardziej mu wejść na głowę, bardziej ględzić, jęczeć, męczyć, wiercić dziurę w brzuchu. Ale też... miał te 10 lat więcej. Wydawałoby się, że doskonale wie, co robi, jak i zna siebie, nieprawdaż?
- Eliksiry - przypomniała, aczkolwiek dość oschłym tonem. Nie nalegała dalej - być może to był błąd, o czym nie miała się nigdy dowiedzieć. Cóż, ktoś tak stary jak Perseus (ach, ta perspektywa relatywnie wczesnej młodości!) miał więcej doświadczenia w lekarskiej pracy - nawet jeśli zgoła innej niż jej własna, to jednak pewne elementy raczej były wspólne - i w teorii zdawał sobie sprawę ze swych możliwości. Tak że... może jednak nie była odpowiednią osobą do mówienia mu, jak ma wykonywać swoją pracę. Nawet jeśli miała co do tego wątpliwości. - Przynajmniej nie zapomnij zjeść śniadania - mruknęła, przypominając o nieszczęsnej jajecznicy, jaką dopiero co usmażył. Bo usmażył, tak?
Dopiwszy już jednym haustem herbatę, odesłała filiżankę z pomocą zaklęcia do zlewu. Jej poranek właśnie się kończył, tu rozchodziły się ich drogi na ten dzień – w końcu każde z nich miało swój rozkład dnia, do którego się stosowało.
235/2303
Koniec sesji