- Nie zamierzam, nie musisz się martwić, że coś popsuję, Bulstrode. - Utkwiła w nim swoje spojrzenie i przyglądała mu się przez dłuższą chwilę. Wyglądał na zmęczonego, pewnie ściągnęli go tutaj w nocy i przez to był taki wkurwiony. Jak tak można wymagać kogoś na służbie w godzinach jego pracy.. No dramat.
- Dobrze Mamo. - Przeniosła wzrok na Brennę i posłała jej promienny uśmiech. Pierwszy, który pojawił się na jej twarzy od momentu, kiedy się dzisiaj spotkały. Jakoś tak cieplej na sercu jej było mając świadomość, że Longbottom traktowała ją w ten sposób. Od momentu, kiedy rozpoczęły razem pracę naprawdę mocno się do siebie zbliżyły. Gdyby coś się jej stało Heather by się załamała. Wolała nawet nie myśleć o tym, że ryzykuje ona swoje życie niemalże codziennie. Zresztą były w tym razem. Wood również mogła kopnąć w kalendarz w każdej chwili. Jej rodzina była na celowniku niemalże od samego początku, później ona oberwała w Beltane, pozostawało się przyzwyczaić do tego, że jest taka możliwość. Musiała też korzystać z życia, póki jeszcze trwało. Doszła do tego podczas jednej z rozmów z przypadkowym medykiem w Mungu i bardzo jej się spodobało jego nastawienie.
Później odwróciła się na pięcie i zaczęła oględziny domu. Nie spieszyło jej się. Wiedziała, że Brenna będzie potrzebowała dłużej chwili na te swoje czary-mary. Mogła więc bardzo dokładnie rozejrzeć się po wszystkich pomieszczeniach. Idealnie się składało.
Parter wyglądał jak pobojowisko po długiej walce. Jason musiał dzielnie walczyć, czyli jednak nie zaskoczyli go, tak jak jej się na początku wydawało. Zapewne wspierała go Cat, wszystko na to wskazywało. Ogólny rozpierdol sugerował, że była to zacięta walka. - Brawo Jason. - Mruknęła do siebie pod nosem. Zastanawiała się, kto powiadomi jego rodzinę o tym, że zginął. Nie chciałaby być posłańcem z tą okropną nowiną, uważała, że to chyba najgorsza rola ze wszystkich możliwych. Jej uwagę przykuł but z niebieskim wzorkiem. Przyjrzała mu się uważnie. Nigdzie nie dostrzegła drugiego pantofla. Być może Barlow straciła go, kiedy ją stąd wyciągali, albo bardzo spieszyła się, żeby wbiec na górę. To były tylko przypuszczenia. Kopciuszek. W tej bajce jednak nie wrócił o północy do domu.
Zauważyła pocztówkę, tuż przy książce. Obejrzała się za siebie, żeby zobaczyć, czy nikt na nią nie patrzy, wszyscy jednak byli bardzo zajęci. Sięgnęła więc po tą pocztówkę szybkim ruchem i schowała ją sobie w stanik, tam nikt jej nie znajdzie. Później zobaczy, co było na niej napisane.
Zakończyła swoje oględziny i wróciła do miejsca, w którym znajdowała się Brenna. Przystanęła w progu i oparła się o futrynę. Czekała na to, aż Longbottom skończy swoje widmowidzenie.