25.09.2023, 22:17 ✶
Pragnąłem to załatwić jakoś polubownie. Nie uciekałem się do przemocy, bo miałem w sobie ogłądę, bardziej wyćwiczoną aniżeli wrodzoną, miałem wychowanie i klasę. Próbowałem odstraszyć go swoją osobą i w spokoju dokończyć podróż, ale najwyraźniej się tak nie dało! No kurwa! Do cholery jasnej!
Powiedziałbym, że z każdą kolejną sekundą coraz bardziej się we mnie gotowało, ale byłoby to niewystarczające w ocenie. WRZAŁO. Czerwień przysłaniała mi oczy, a młody mężczyzna ewidentnie chciał dostać po mordzie. Nie, nie dostanie po mordzie. Mysiałem wziąć poprawkę na to, że był zdecydowanie wyższy ode mnie, więc, cóż, miałem inne pomysły na nasze bliższe zapoznanie się. Wcale nie ujmujące, ale strategiczne jak najbardziej. Tylko nie chciałem by Avelina ucierpiała. Musiałem być przy tym subtelny i wciągnąć ją do środka, kiedy tylko skuli się w bólu. Będzie kulił się z bólu - to taka piękna wizja.
- Nie ma żadnego może, żadnego uda mi się - niemalże warknąłem, ale próbowałem panować nad głosem. Przynajmniej tyle. Dłoń mnie już bolała od zaciśniętej pięści. Oj, swędziała by uderzyć. Już to widziałem oczami wyobraźni, w jaki sposób leci, w jaki sposób uderza w splot słoneczny. Wątroba? Wystarczy by zabolał. Dosadnie.
- Pani powiedziała byś PRZESTAŁ, więc należy zachować GRZECZNOŚĆ, DO CHOLERY, I PRZESTAĆ - odparłem, powtórzyłem, wskazałem, a że się nie potrafiłem powstrzymać, to zamiast przywalić mu w brzuch, to popchnąłem go mocno obiema rękoma by raz a porządnie opuścił próg naszego przedziału.
Coś wątpiłem by się na tym skończyło, więc może tym lepiej. Chętnie obiłbym mu jednak tę mordę, zmył ten wstrętny uśmieszek z jego ust. Chciałem krwi, choć przecież mord nie był w mojej naturze... A może się myliłem? Może tak naprawdę siebie nie znałem? Może pragnąłem to zrobić? Zobaczyć jak życie wymyka się z niego?
Rzucam na aktywność fizyczną, by wypchnąć Marka za drzwi
Powiedziałbym, że z każdą kolejną sekundą coraz bardziej się we mnie gotowało, ale byłoby to niewystarczające w ocenie. WRZAŁO. Czerwień przysłaniała mi oczy, a młody mężczyzna ewidentnie chciał dostać po mordzie. Nie, nie dostanie po mordzie. Mysiałem wziąć poprawkę na to, że był zdecydowanie wyższy ode mnie, więc, cóż, miałem inne pomysły na nasze bliższe zapoznanie się. Wcale nie ujmujące, ale strategiczne jak najbardziej. Tylko nie chciałem by Avelina ucierpiała. Musiałem być przy tym subtelny i wciągnąć ją do środka, kiedy tylko skuli się w bólu. Będzie kulił się z bólu - to taka piękna wizja.
- Nie ma żadnego może, żadnego uda mi się - niemalże warknąłem, ale próbowałem panować nad głosem. Przynajmniej tyle. Dłoń mnie już bolała od zaciśniętej pięści. Oj, swędziała by uderzyć. Już to widziałem oczami wyobraźni, w jaki sposób leci, w jaki sposób uderza w splot słoneczny. Wątroba? Wystarczy by zabolał. Dosadnie.
- Pani powiedziała byś PRZESTAŁ, więc należy zachować GRZECZNOŚĆ, DO CHOLERY, I PRZESTAĆ - odparłem, powtórzyłem, wskazałem, a że się nie potrafiłem powstrzymać, to zamiast przywalić mu w brzuch, to popchnąłem go mocno obiema rękoma by raz a porządnie opuścił próg naszego przedziału.
Coś wątpiłem by się na tym skończyło, więc może tym lepiej. Chętnie obiłbym mu jednak tę mordę, zmył ten wstrętny uśmieszek z jego ust. Chciałem krwi, choć przecież mord nie był w mojej naturze... A może się myliłem? Może tak naprawdę siebie nie znałem? Może pragnąłem to zrobić? Zobaczyć jak życie wymyka się z niego?
Rzucam na aktywność fizyczną, by wypchnąć Marka za drzwi
Rzut N 1d100 - 10
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana