Starszy Nordgersim postanowił wysłuchać tego, co do powiedzenia ma jego syn w sprawie procesów myślowych szczurów. Pozostawał jednak wystarczająco sceptyczny co do tego i to było widać w jego spojrzeniu, które posłał swojemu pierworodnemu. Dagur skrzyżował potężne ramiona na swoim torsie. Od kiedy z Hjalmara taki ekspert od szczurzego toku myślenia? Nie, to wcale nie zakrawało na lekką paranoję na punkcie tych gryzoni.
— Są sprytne, to prawda, ale do tych sprośnych pokurczy bym ich nie przyrównywał. — Poniekąd przyznawał swojemu synowi rację, jednak szczury to nie były podobne do wstrętnych goblinów, które tylko knuły i knuły.
— Jak sięgnę po topór albo młot to nie będą potrzebowały udawać i wtedy też nie będą mogły się schować. Nie mam do nich cierpliwości, ale znajdę na nie sposób! — Zawołał do zmierzającego w stronę składziku Hjalmara, pokazując w ten sposób, że trudno było mu wyzbyć się starych przyzwyczajeń względem tych paskudnych szkodników. Ich obecność skutecznie spędzała mu sen z powiek.
On również w dalszym ciągu wypatrywał tego szczura, jednak nie udało mu się dostrzec tego gagatka. Nie oznaczało to, że zamierzał się poddać, skoro już zdecydował się poświęcić na to swój czas i zaangażować w to swojego syna.
— Na terenie kuźni też nie dostrzegłem tego gagatka! — Zakrzyknął do swojego syna. Dostrzegł co prawda kilka szczurzych szkodników, jednak żaden nie wyróżniał się śnieżnobiałym umaszczeniem.
— Pokaż się, mały szkodniku. — Wymruczał pod nosem, bardziej do siebie, niż do szczura, który nie rozumiał żadnego ze znanych mu języków. Moment, w którym szczur do niego przemówi ludzkim głosem, jego zdaniem powinien nastąpić jedynie po opróżnieniu potężnej beczki piwa. Obchodząc kuźnię, zlokalizował swoją różdżkę, którą posłuży się do złapania tego gryzonia, jeśli go tylko dostrzeże. Mogło być ich znacznie więcej, niż jeden. Może panna Macmillan zgodzi się zabrać ze sobą wszystkie białe szczury, jakie uda się im znaleźć i wyłapać.
Percepcja na wypatrzenie białego szczura
Akcja nieudana
Akcja nieudana