Cameron pojawił się w Dolinie Godryka w dosyć nietypowych ciuchach. Zazwyczaj, gdy miał umówione spotkanie po pracy, starał się w miarę możliwości szybko wrócić do domu, aby się przebrać lub rano zabrać ze sobą zapasowe ciuchy na zmianę. Tym razem kompletnie wypadło mu to z głowy, więc buszował w wiosce w kitlu medycznym, musząc znosić ciekawskie spojrzenia starszych mieszkanek wioski. Jedna kobieta nawet go zapytała, czy przypadkiem nie pracuje w miejscowej Lecznicy Dusz... Lupin kategorycznie zaprzeczył i szybko podreptał dalej.
Podczas drogi na polanę, zaczął nerwowo zapinać guziki białej szaty, aby powstrzymać jej poły przez łopotaniem na wietrze. Niby lato było tuż tuż, ale chłód i wiatr dalej dawały o sobie znać od czasu do czasu. Jeszcze w mieście szło jakoś wytrwać, bo człowiek mógł schować się w przejściu czy jednym z licznych lokali, ale na wsi? Można było wędrować przez godzinę i natknąć się co najwyżej na zniszczony wychodek pośrodku niczego.
— Ciebie też dobrze widzieć — powiedział, przytulając ją mocno, aby w ramach powitaniu pocałować ją lekko w policzek. — Już myślałem, że się nie wyrwę, ale coś wyskoczyło Florence, więc nie zdążyła mnie zatrzymać. Schowałem się w schowku na szczotki.
Parsknął cichym śmiechem, przyglądając się z uwagą Rudej. Wyglądało na dużo bardziej zdrową i... spokojną w porównaniu z tym, jak prezentowała się w sali szpitalnej. To dobrze, rehabilitacja działa cuda, skomentował w myślach, jednak nie chciał jej z miejsca zanudzać sugestiami co do tego, co mogłaby zrobić, aby doprowadzić się do szczytowej formy. Ten jeden raz mógł odpuścić. W końcu mieli chwilę od siebie, z dala od obowiązków zawodowych.
— Masz coś do roboty w Dolinie, czy zaprosiłaś mnie tutaj przed scenerię? — Uniósł pytająco brwi, rozglądając się na boki. Nie znał wioski zbyt dobrze, ale po tym, jak spędził tu kilka intensywnych dni, orientował się jako tako, gdzie się znajdowali. — [b]Chyba nie jesteśmy blisko Kniei... Prawda?
Dziwne potwory i zjawy, które jakoby latały po lesie, to była jedna kwestia, ale nawet Lupina doszły słuchy o mugolskich pielgrzymkach, które w ostatnich tygodniach obrały sobie za cel właśnie Dolinę Godryka. Było to nieco... dziwne, ale hej. Dolina nie była w stu procentach magiczną wioską. Mieszkali tu już mugole. Więc, może nie było w tym nic takiego... dziwnego?