26.09.2023, 16:27 ✶
Christopher roześmiał się na jej odpowiedź, całkiem szczerze, a choć niezbyt głośno, mogło to zwracać uwagę na parkiecie. Bo przecież trochę celowo ją prowokował, ciekaw reakcji, i oto Bellatrix wyraziła się w sposób, które zupełnie nie przystawał damie.
- Może tylko są zbyt stłamszone siecią konwenansów i wymagań rodziny? Czcimy boginię, nie boga na podobieństwo mugoli, a jednak to kobietom stawia się i w naszym świecie większe wymagania - powiedziała, kolejna drobna prowokacja, w tym jakże nudnym temacie Nobyego Leacha. - Jak widzę, ty nie dałaś się stłamsić, Piękna.
Dla Rosiera właściwie myśl o zdradzie małżeńskiej zdawała się czymś... typowym. Żyli w świecie, gdzie małżeństwa często dyktowały czystość krwi i interesy rodziny. Nie zdawało mu się ani dziwne, ani naganne, by szukać pewnych rzeczy poza małżeńskim łóżem. Takie wzorce obserwował u rodziny. Przyznać mu jednak było trzeba jedno, że ani trochę nie uważał, aby prawa mężczyzny pod tym względem były większe od tych kobiety, przynajmniej póki oboje zadbali o to, aby nie pojawiły się bękarty. Choć był i jeszcze młody, bardzo młody, nawet jeżeli sam uważał się za dorosłego i dojrzałego. Być może pewne rzeczy miał dopiero zweryfikować czas.
- Nikim? Jest przedstawicielem jednego z najstarszych rodów czystej krwi, a Leach... Leach to szlama - powiedział lekko. Nie pozwoliłby sobie na takie określenie do każdego, ale rozmawiał z Blackówną i szczerze wątpił, aby ona akurat wybuchła oburzeniem. A chociaż w Rosierze nie było wiele rozmyślnego okrucieństwa czy pokładów nienawiści, to już nie brakowało w nim pogardy.
Obrócił ją po raz ostatni, a potem skłonił się, gdy muzyka umilkła.
- Muszę przyznać, panno Black, że rozmowa z tobą nawet o Leachu była całkiem interesująca. Masz prawo do jednego życzenia. Wykorzystaj je dobrze.
Zakładał, że poprosi po prostu o suknię, chociaż był trochę ciekawy, czy dziewczyna nie zdoła go przypadkiem czymś zaskoczyć.
- Może tylko są zbyt stłamszone siecią konwenansów i wymagań rodziny? Czcimy boginię, nie boga na podobieństwo mugoli, a jednak to kobietom stawia się i w naszym świecie większe wymagania - powiedziała, kolejna drobna prowokacja, w tym jakże nudnym temacie Nobyego Leacha. - Jak widzę, ty nie dałaś się stłamsić, Piękna.
Dla Rosiera właściwie myśl o zdradzie małżeńskiej zdawała się czymś... typowym. Żyli w świecie, gdzie małżeństwa często dyktowały czystość krwi i interesy rodziny. Nie zdawało mu się ani dziwne, ani naganne, by szukać pewnych rzeczy poza małżeńskim łóżem. Takie wzorce obserwował u rodziny. Przyznać mu jednak było trzeba jedno, że ani trochę nie uważał, aby prawa mężczyzny pod tym względem były większe od tych kobiety, przynajmniej póki oboje zadbali o to, aby nie pojawiły się bękarty. Choć był i jeszcze młody, bardzo młody, nawet jeżeli sam uważał się za dorosłego i dojrzałego. Być może pewne rzeczy miał dopiero zweryfikować czas.
- Nikim? Jest przedstawicielem jednego z najstarszych rodów czystej krwi, a Leach... Leach to szlama - powiedział lekko. Nie pozwoliłby sobie na takie określenie do każdego, ale rozmawiał z Blackówną i szczerze wątpił, aby ona akurat wybuchła oburzeniem. A chociaż w Rosierze nie było wiele rozmyślnego okrucieństwa czy pokładów nienawiści, to już nie brakowało w nim pogardy.
Obrócił ją po raz ostatni, a potem skłonił się, gdy muzyka umilkła.
- Muszę przyznać, panno Black, że rozmowa z tobą nawet o Leachu była całkiem interesująca. Masz prawo do jednego życzenia. Wykorzystaj je dobrze.
Zakładał, że poprosi po prostu o suknię, chociaż był trochę ciekawy, czy dziewczyna nie zdoła go przypadkiem czymś zaskoczyć.