Nie miała pojęcia, czy troska z którą podszedł do Brenny Bulstrode nie była udawana. Skąd mogła wiedzieć, może chciał im przeszkodzić w tym wszystkim? Z drugiej strony to właściwie nie miał zapewne sposobności na zasięgnięcie informacji, co je tutaj tak naprawdę sprowadza. Mimo wszystko była ostrożna, tak, jak oczekiwała tego jej partnerka. Przy Longbottom jeszcze nabierze ogłady.
Brenna ją objęła. Były blisko, jednak nie aż tak blisko? Może tego potrzebowała. Widziała, jak wiele kosztowało ją patrzenie w przeszłość. Szczególnie na wydarzenia, jak to przed chwilą. Cały ból spadał na nią. Mogła zobaczyć, w jaki sposób zginęły bliskie im osoby. Ten dar był przekleństwem, przynajmniej w oczach Rudej, chociaż mogli dzięki niemu dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy, tyle, że jakim kosztem?
Regent’s Park. Zapamiętała. Nie powtórzyła nawet tego po Brennie, tylko kiwnęła jej głową ze zrozumieniem, że zapamiętała. Widziała, że jej towarzyszka próbuje spławić aurora. Miała nadzieję, że jej się to uda. Może wtedy przekaże jej więcej informacji. Najdrobniejsze szczegóły mogły być bardzo istotne. Musiała przekazać dalej jak najwięcej danych. Dzięki temu może uda im się odnaleźć Barlow żywą.
Czy było z nią w porządku? Miała wrażenie, że tak. Nie przywykła jeszcze do widoków jak ten. Miała świadomość, że niedługo staną się one dla niej codziennością, starała się jednak jak najbardziej od tego oddalać. Bała się, że jeśli przywyknie do śmierci, to stanie się ona dla niej czymś, co przestanie robić na niej wrażenie. Będzie normalnością, a zdecydowanie nie było to coś, czego pragnęła. Nie chciała do tego przywyknąć.
- A z tobą? Widziałam, że było ci ciężko. - Martwiło ją to, że to właśnie Brenna najbardziej cierpiała podczas tych wizji.