27.09.2023, 13:54 ✶
Pamiętała ten moment, kiedy pierwszy raz pojawiła się na progu Dolohova i uderzył ją ten cały przepych. A to przecież nie było tak, że mieszkały z matką w jakiejś biedzie na końcu świata. Ich mieszkanie było przestronne i eleganckie, ale to co prezentował sobą każdy skrawek kamienicy Vakela, to był zupełnie inny wymiar. A wielka biblioteka była jedną z najmniej dziwiących ją rzeczy.
I nawet lubiła to miejsce. Zaglądała tu raczej często, chociaż nie tak jak do tej należącej do Parkinsonów, często wybierając ją jako okazję do spaceru lub przystanek podczas takowego. Teraz jednak, kiedy jej ojciec kreślił coś kredą po tablicy, wypowiadając niedorzeczne słowa, które mało ją interesowały, spoglądała zamyślona za okno, podpierając brodę o dłoń.
Podchodziła z pewną rezerwą do wszystkiego, czego chcieli ją nauczyć inni, bo przecież to wcale nie było tak, że posiadała jakieś uczulenie na wiedzę. Kiedy jednak ktoś próbował jej coś wytłumaczyć, wygłaszając kolejne frazesy, gubiła się gdzieś, bardziej zainteresowana nagle najmniej istotnym detalem otoczenia. Tak samo jak teraz, kiedy spoglądała na dach przeciwnej kamienicy i na oberwane dachówki, licząc ubytki.
- Aha - odpowiedziała krótko, przenosząc spojrzenie na jego twarz i przez moment przyglądając mu się bez jakiejkolwiek skruchy odnośnie tego że nie, absolutnie go właśnie nie słuchała. Gwiazdy były ładne, ale wyliczanie związanych z nimi funkcji absolutnie jej nie interesowało.
- Herbata - rzuciła nawet z ulgą, odkładając pióro, które do tej pory trzymała w drugiej ręce, chyba tylko po to, żeby powstrzymać je przed pisaniem. - Czy to znaczy, że na dzisiaj kończymy? - wyciągnęła ręce ku górze, przeciągając się, bo od tej nudy aż jej kości zesztywniały.
I nawet lubiła to miejsce. Zaglądała tu raczej często, chociaż nie tak jak do tej należącej do Parkinsonów, często wybierając ją jako okazję do spaceru lub przystanek podczas takowego. Teraz jednak, kiedy jej ojciec kreślił coś kredą po tablicy, wypowiadając niedorzeczne słowa, które mało ją interesowały, spoglądała zamyślona za okno, podpierając brodę o dłoń.
Podchodziła z pewną rezerwą do wszystkiego, czego chcieli ją nauczyć inni, bo przecież to wcale nie było tak, że posiadała jakieś uczulenie na wiedzę. Kiedy jednak ktoś próbował jej coś wytłumaczyć, wygłaszając kolejne frazesy, gubiła się gdzieś, bardziej zainteresowana nagle najmniej istotnym detalem otoczenia. Tak samo jak teraz, kiedy spoglądała na dach przeciwnej kamienicy i na oberwane dachówki, licząc ubytki.
- Aha - odpowiedziała krótko, przenosząc spojrzenie na jego twarz i przez moment przyglądając mu się bez jakiejkolwiek skruchy odnośnie tego że nie, absolutnie go właśnie nie słuchała. Gwiazdy były ładne, ale wyliczanie związanych z nimi funkcji absolutnie jej nie interesowało.
- Herbata - rzuciła nawet z ulgą, odkładając pióro, które do tej pory trzymała w drugiej ręce, chyba tylko po to, żeby powstrzymać je przed pisaniem. - Czy to znaczy, że na dzisiaj kończymy? - wyciągnęła ręce ku górze, przeciągając się, bo od tej nudy aż jej kości zesztywniały.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.