28.09.2023, 01:11 ✶
Ulysses milczał, gdy ojciec próbował przekuć różnicę wieku między Vesperą a Rabastanem w coś, co nie miało większego znaczenia. Obawiał się, że to nie było aż tak proste i jego siostra po raz kolejny utkwiłaby w małżeństwie, które by ją więziło i sprawiało, że czułaby się w nim jak ptak w klatce. W dwóch poprzednich tak się czuła i jak się zakończyły? Ale nic nie powiedział, bo może Chester miał rację – a skoro matka Rabastana próbowała znaleźć mu żonę, to była świadoma różnicy wieku między obydwojgiem. Może też istniał jakiś szczególny powód, dla którego próbowała go swatać w tak młodym wieku.
- Nie w moim przypadku – sprostował cicho. W jego przypadku było gorzej, bo u niego nie działo się po prostu, a działo się, bo chociaż pamiętał wszystko, nie wszystko potrafił przekuć na emocje. Ba, właściwie to gubił się w świecie emocji i to nie tylko tych cudzych, ale także tych własnych, które dla zwykłych ludzi byłyby oczywiste. Zawieszał się i robił z siebie durnia, bo próbował zdobyć przychylność drugiej strony.
Nie kochał Eunice, więc nie musiał zastanawiać się nad każdym jej gestem, słowem i wyrazem twarzy. Nie kochał Eunice, więc mógł traktować ją dobrze i uczciwie, bo na to obiektywnie zasługiwała a nie dlatego, żeby emocjonalnie zależało mu na jej dobrym samopoczuciu. A przy tym wszystkim było to… podszyte chłodnymi kalkulacjami.
Kiwnął głową.
- Oczywiście, zrobię to. – Nigdy. Jeśli spłodzę bękarta, będzie to tylko mój sekret i nie spocznę, póki nie zapewnię bezpieczeństwa jemu i jego matce.
Ale nie zamierzał płodzić bękartów. Seks był zbyt osobisty, by rozmieniać się na drobne. Nie, gdy pamiętało się wszystko, każde stęknięcie, każdy mars na czole, każdą kroplę potu. Później dla niego to byłaby katorga pozbawionych znaczenia wspomnień, których nie mógłby wyrzucić z głowy, a z których, z czasem nic by nie zniknęło.
Podszedł do kominka. Wyciągnął ręce ku dogasającym węglom.
- Dobrze, ojcze – powiedział jeszcze a potem wyszedł z pokoju, pozostawiając Chestera zatopionego we własnych myślach.
- Nie w moim przypadku – sprostował cicho. W jego przypadku było gorzej, bo u niego nie działo się po prostu, a działo się, bo chociaż pamiętał wszystko, nie wszystko potrafił przekuć na emocje. Ba, właściwie to gubił się w świecie emocji i to nie tylko tych cudzych, ale także tych własnych, które dla zwykłych ludzi byłyby oczywiste. Zawieszał się i robił z siebie durnia, bo próbował zdobyć przychylność drugiej strony.
Nie kochał Eunice, więc nie musiał zastanawiać się nad każdym jej gestem, słowem i wyrazem twarzy. Nie kochał Eunice, więc mógł traktować ją dobrze i uczciwie, bo na to obiektywnie zasługiwała a nie dlatego, żeby emocjonalnie zależało mu na jej dobrym samopoczuciu. A przy tym wszystkim było to… podszyte chłodnymi kalkulacjami.
Kiwnął głową.
- Oczywiście, zrobię to. – Nigdy. Jeśli spłodzę bękarta, będzie to tylko mój sekret i nie spocznę, póki nie zapewnię bezpieczeństwa jemu i jego matce.
Ale nie zamierzał płodzić bękartów. Seks był zbyt osobisty, by rozmieniać się na drobne. Nie, gdy pamiętało się wszystko, każde stęknięcie, każdy mars na czole, każdą kroplę potu. Później dla niego to byłaby katorga pozbawionych znaczenia wspomnień, których nie mógłby wyrzucić z głowy, a z których, z czasem nic by nie zniknęło.
Podszedł do kominka. Wyciągnął ręce ku dogasającym węglom.
- Dobrze, ojcze – powiedział jeszcze a potem wyszedł z pokoju, pozostawiając Chestera zatopionego we własnych myślach.
Koniec sesji