Avelina zaczęła się delikatnie frustrować tą sytuacją. Nie lubiła tracić kontroli, a teraz była uwięziona na statku, który według opowieści miał się niedługo zanurzyć na dno, a tego nie chciała doświadczyć, ani stracić przyjaciół. Miała nadzieję, że tych, których brakuje już tu nie ma, że uciekli. Danielle też tutaj nie zostawi choćby miała wyrwać komuś serce.
– Chciałam się upewnić, że nadal smakujesz gównem – mruknęła, ale na jej ustach mimowolnie pojawił się złośliwy i nawet uroczy uśmiech. Czasami tak się do siebie odzywali w szkole, a Avelina poczuła potrzebę rozładowania własnego napięcia i frustracji na nim. Zawsze pomagał jej zachować trzeźwy umysł i wlewał w nią ogrom siły do tego, aby być lepszą. Teraz musiała być lepsza, aby uratować swoją przyjaciółkę.
– Było tu sporo Brygadzistów. Poszukajmy ich... – dostrzegła ducha, a duchy potrafią mówić. Może od niego dowie się jak obudzić śniących? – Tam – wskazała okno ignorując totalnie resztę słów Augustusa.
Bez zbędnego czekania weszła do atrium, aby dotrzeć do tamtego miejsca. Nie czekała na Rookwooda. Była już mocno zdenerwowana i gotowa do tego, aby rozwiązać ten nie mały problem. W dłoni trzymając różdżkę ruszyła dalej, aby dostać się do miejsca, w którym znajdował się duch. Cały czas rozglądała się dookoła próbując wyostrzyć swoją uwagę. Nie chciała zostać przypadkiem zaatakowana, więc była gotowa do obrony. Pamiętała z własnego snu, że na statku mogą znajdować się potwory, więc nie chciała ryzykować swoją własną śmiercią.
Rzut na Percepcję, aby dostrzec cokolwiek w jej okolicy.
Sukces!
Akcja nieudana