09.11.2022, 23:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2022, 23:35 przez Elliott Malfoy.)
Uniósł jedną brew pozwalając sobie ukazać zdziwienie reakcją Blacka, ale ostatecznie nie skomentował tego w żaden sposób. Domyślał się, że każdy radzi sobie w inny sposób z tak traumatycznym wydarzeniem, jakim jest samobójstwo, zwłaszcza żony przyjaciela, o którą obiecało się dbać. Elliott nie był zły, przynajmniej nie na Perseusza. Z początku obarczał siebie winą, ale nawet to ostatecznie przerodziło się po prostu w ... ulgę. Nie musiał już chodzić do Lecznicy, martwić się o to, że kobiecie kiedyś zrobi się lepiej ani zastanawiać się nad rzuceniem na nią Obliviate. Wszystko to miało za niedługo odejść w zapomnienie wraz z jej zasypywaną ziemią trumną. Wiedział, że będzie musiał portretować się jako żałobnik przez wystarczajaco długo, aby reporterzy go nie dopadli, ale była to mała cena za spokój.
- Dziękuję za troskę, nie jestem w najlepszej formie, jak widać, ale się trzymam - odparł formułkowi nie chcąc wymawiać imienia zmarłej żony ani ciągnąć tego tematu, kiedy mogli do nich podejść inni ludzie. Spojrzał na Eunice i uśmiechnął się do niej blado, o wiele przyjemniej niż robił to zazwyczaj w stronę innych.
- W porządku, z powodu kondycji matki i jej nieobecności w domu nie odczuwa jej straty tak bardzo jak ja - odpowiedział siostrze i nawet się nie zająknął, nawet można było w jego niebieskich oczach dostrzec cień łzy, więc zaraz też przejechał palcem po policzku mrugając pare razy. Miał nadzieję, że to wyczerpie temat.
Złapał zaraz kelnera z kieliszkami, aby wręczyć je najpierw swoim rozmówcom, a potem wziąć szampana i dla siebie; wzniósł toast, wtedy kiedy wszyscy i wziął dwa spore łyki z kieliszka opróżniają go przy tym - musujących alkoholi nie nalewa się zbyt dużo, więc nie wyglądało to nazbyt nienaturalnie. Zwrócił głowę w stronę gospodarzy słuchając najpierw wprowadzenia Brenny, a potem przemówienia Erika. Jeżeli Percy był wystarczająco skupiony na Elliocie zapewne bardzo szybko mógł pojąć jakim rodzajem spojrzenia Malfoy obdarza aktualnego mówcę; trudno było jednak stwierdzić czy tyczy się to samego Longbottoma, czy też jego umiejętności wysławiania się, bo do tego drugiego, siłą rzeczy, blondyn też miał pewną słabość. Potrafił docenić odpowiednią umiejętność charyzmy, zwłaszcza, gdy przemówienie nie brzmiało ani trochę, jakby było wcześniej spisane na kartce. Zaklaskał w odpowiedni sposób i kolejnych słów o licytacji słuchał już tylko w połowie, bo dołączyła się do ich grona kolejna osoba.
Spojrzenie jego oczu skupione było na Pannie Delacour, gdy ta się przedstawiała. Nie sięgnął na razie po kolejny kieliszek, a ten pusty odstawił na tackę przechodzącego kelnera.
- Moja siostra, Eunice M... Black, żona Perseusza, którego wydajesz się znać. - Elliott przedstawił najpierw siostrę, bo tak też wypadało - Elliott Malfoy, miło mi poznać. - zaraz też wypowiedział i swoje imię i nazwisko, bo nawet jeżeli kobieta ich kojarzyła to taktownym było wymienić uprzejmości. Uśmiechnął się bardzo blado, z powinności, ale nie chciał też, aby ich rozmówczyni czuła się niekomfortowo, bo wydawała się dość spłoszona, przymrużyć odrobinę oczy.
- Percy, przedstawisz nam swoją znajomą? - zagadnął do drugiego mężczyzny, aby wyjaśnił skąd ta wydawała się go kojarzyć - Suknie z abraxasów to definitywnie nie coś, co bym sobie sprezentował. Nie tylko dlatego, ze sukni nie noszę, ale prędzej dbam o to, aby te zwierzęta miały godne życie niż wypycham nimi szafę - skwitował. Nazwanie Serafiny 'jedną z najmodniejszych kobiet w Anglii' niby nie było niepoprawne, ale też mu się poniekąd kłóciło, zwłaszcza, ze widział suknię Eden, po pierwsze zazdroszcząc, że ta mogła ubrać na siebie coś tak doskonale wyglądającego, a po drugie uważając, że mało kto może równać się z tym jak siostra dzisiaj się prezentowała - Ozdoba do włosów zdaje się dość ciekawą opcją. - tutaj spojrzał na Percyego i Eunice, a raczej na tego pierwszego jakby powinien sprezentować jego siostrze tego typu prezent. Nie naciskał jednak, była to sugestia - Kolorystycznie dobrze by się prezentowała z blond kosmykami. - rzucił niekoniecznie w którąkolwiek stronę, uważając, że komplementowanie którejkolwiek z kobiet w tym momencie w sposób bardziej bezpośredni byłoby nie na miejscu w jego sytuacji świeżego wdowca.
- Dziękuję za troskę, nie jestem w najlepszej formie, jak widać, ale się trzymam - odparł formułkowi nie chcąc wymawiać imienia zmarłej żony ani ciągnąć tego tematu, kiedy mogli do nich podejść inni ludzie. Spojrzał na Eunice i uśmiechnął się do niej blado, o wiele przyjemniej niż robił to zazwyczaj w stronę innych.
- W porządku, z powodu kondycji matki i jej nieobecności w domu nie odczuwa jej straty tak bardzo jak ja - odpowiedział siostrze i nawet się nie zająknął, nawet można było w jego niebieskich oczach dostrzec cień łzy, więc zaraz też przejechał palcem po policzku mrugając pare razy. Miał nadzieję, że to wyczerpie temat.
Złapał zaraz kelnera z kieliszkami, aby wręczyć je najpierw swoim rozmówcom, a potem wziąć szampana i dla siebie; wzniósł toast, wtedy kiedy wszyscy i wziął dwa spore łyki z kieliszka opróżniają go przy tym - musujących alkoholi nie nalewa się zbyt dużo, więc nie wyglądało to nazbyt nienaturalnie. Zwrócił głowę w stronę gospodarzy słuchając najpierw wprowadzenia Brenny, a potem przemówienia Erika. Jeżeli Percy był wystarczająco skupiony na Elliocie zapewne bardzo szybko mógł pojąć jakim rodzajem spojrzenia Malfoy obdarza aktualnego mówcę; trudno było jednak stwierdzić czy tyczy się to samego Longbottoma, czy też jego umiejętności wysławiania się, bo do tego drugiego, siłą rzeczy, blondyn też miał pewną słabość. Potrafił docenić odpowiednią umiejętność charyzmy, zwłaszcza, gdy przemówienie nie brzmiało ani trochę, jakby było wcześniej spisane na kartce. Zaklaskał w odpowiedni sposób i kolejnych słów o licytacji słuchał już tylko w połowie, bo dołączyła się do ich grona kolejna osoba.
Spojrzenie jego oczu skupione było na Pannie Delacour, gdy ta się przedstawiała. Nie sięgnął na razie po kolejny kieliszek, a ten pusty odstawił na tackę przechodzącego kelnera.
- Moja siostra, Eunice M... Black, żona Perseusza, którego wydajesz się znać. - Elliott przedstawił najpierw siostrę, bo tak też wypadało - Elliott Malfoy, miło mi poznać. - zaraz też wypowiedział i swoje imię i nazwisko, bo nawet jeżeli kobieta ich kojarzyła to taktownym było wymienić uprzejmości. Uśmiechnął się bardzo blado, z powinności, ale nie chciał też, aby ich rozmówczyni czuła się niekomfortowo, bo wydawała się dość spłoszona, przymrużyć odrobinę oczy.
- Percy, przedstawisz nam swoją znajomą? - zagadnął do drugiego mężczyzny, aby wyjaśnił skąd ta wydawała się go kojarzyć - Suknie z abraxasów to definitywnie nie coś, co bym sobie sprezentował. Nie tylko dlatego, ze sukni nie noszę, ale prędzej dbam o to, aby te zwierzęta miały godne życie niż wypycham nimi szafę - skwitował. Nazwanie Serafiny 'jedną z najmodniejszych kobiet w Anglii' niby nie było niepoprawne, ale też mu się poniekąd kłóciło, zwłaszcza, ze widział suknię Eden, po pierwsze zazdroszcząc, że ta mogła ubrać na siebie coś tak doskonale wyglądającego, a po drugie uważając, że mało kto może równać się z tym jak siostra dzisiaj się prezentowała - Ozdoba do włosów zdaje się dość ciekawą opcją. - tutaj spojrzał na Percyego i Eunice, a raczej na tego pierwszego jakby powinien sprezentować jego siostrze tego typu prezent. Nie naciskał jednak, była to sugestia - Kolorystycznie dobrze by się prezentowała z blond kosmykami. - rzucił niekoniecznie w którąkolwiek stronę, uważając, że komplementowanie którejkolwiek z kobiet w tym momencie w sposób bardziej bezpośredni byłoby nie na miejscu w jego sytuacji świeżego wdowca.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦