Mark uśmiechnął się zadowolony, ale na jego twarzy można było dostrzec też zaskoczenie, gdy jego przeciwnik wykonał piękny unik. Zostało to przez niego docenione, ale nie zamierzał długo czekać. Z pięści chciał go uderzyć w jego bok przy żebrach, aby go porządnie obić. Myśli uciekały, a wola walki nabierała u niego sił. Potrzebował tej bójki jak powietrza. Już w wyobraźni miał wizję tego jak ta damulka rzuca mu się w ramiona i odchodzi z nim, a nie tym wąsatym kretynem.
Sam spróbował wykonać unik, który mu wyszedł, bo ciosy Augustsa spełzły na niczym. Chciał go uderzyć w twarz z pięści, aby polała się krew, aby obić mu mordę, aby poczuć siłę jakiej jeszcze nigdy nie czuł. Miał nadzieję, że nikt mu nie przeszkodzi. Wymieniali się uderzeniami jak równy z równym, a walka z perspektywy Marka była tylko formalnością, wyładowaniem negatywnych emocji, udowodnieniem sobie, że jest czegoś wart i, że jest w stanie zdobyć to, czego pragnie, że odejście jego narzeczonej nie było utratą męskości.
Akcja nieudana
Rzut na obicie mordy
Slaby sukces...