03.10.2023, 23:58 ✶
Zjawił się także Perseus Black; nieco bledszy niż zwykle, ze zmęczeniem kładącym się ciemnym cieniem pod jego oczami i ostrzejszymi kośćmi policzkowymi, potarganymi włosami, które desperacko próbował doprowadzić do porządku przeczesując je raz za razem palcami oraz dwiema czarnymi studniami swoich oczu. Z trudem stawiał kroki - po części z powodu dosyć ciężkiego ekwipażu, który ze sobą zabrał, a także przez zapadającą się w miękką ziemię laskę - jednak ostatecznie nawet i jemu udało się dotrzeć na miejsce spotkania. Oddychał szybko, zaś przez twarz raz po raz przebiegał grymas bólu. Choroba w swej bezwzględności nie odpuszczała nawet tego wieczora. Ostatnio dawała o sobie znać niepokojąco częściej, choć starał się ją uparcie ignorować, wmawiając sobie, że złe samopoczucie jest winą przepracowania.
Wprawdzie Perseus nie mógł pochwalić się meldunkiem w Dolinie Godryka, ale spędzał w tym miejscu znaczną (szczególnie w ostatnich tygodniach) część dnia. Znał ludzi mieszkających w sąsiedztwie Lecznicy lepiej niż swoich londyńskich sąsiadów, zaopatrywał się u tutejszych sklepikarzy, zaś problemy lokalnej społeczności były mu bliższe, niż te poruszane na spotkaniach spółdzielni z Horyzontalnej.
Poza tym, on też coś widział. Nie potrafił zrozumieć co, dlatego miał nadzieję, że tego wieczora uzyska odpowiedź. Ojciec nie byłby zadowolony, gdyby dowiedział się, że jego najmłodszy syn obcuje z mugolami, lecz Polluxa tu nie było i nie mógł wpływać na wszystkie decyzje Perseusa - już nie - którego poglądy zresztą uległy zmianie odkąd pewien mugolak popieścił go swoimi pięściami na ulicy, ale to zbyt długa i szalona historia, by ją teraz przytaczać.
Zatrzymał się na uboczu, nabierając nagle wątpliwości co do tego, czy słusznie postąpił, przybywając na spotkanie. Zaraz jednak jego wzrok przykuł dobrze mu znany wysoki mężczyzna i cały stres odszedł w niepamięć. Posłał więc Erikowi uśmiech i nawet uniósł dłoń w geście powitania, lecz zatrzymał się w połowie, gdy dostrzegł, że Longbottom wpatruje się w nieboskłon. Zaraz też wzrok Perseusa podążył ku górze, a zdławione westchnienie - przerażenia i zachwyty - wyrwało się spomiędzy jego warg. Słońce i księżyc. Czarodzieje i mugole w jednym miejscu. Zasłona pomiędzy światem magii, a zwykłych śmiertelników opadła. Patrzył na ten niecodzienny widok jeszcze przez chwilę, po czym pokuśtykał w stronę Brygadzisty.
— Niesamowite, prawda? — zwrócił się do Erika, wykładając z lnianej torby dwa termosy, które postawił obok innych napojów. Ciasteczka w metalowym opakowaniu postawił na środku, zaś przed Longbottomem rozsunął poły marynarki i pokazał ukrytą w wewnętrznej kieszeni piersiówkę, a następnie przyłożył palec do ust. To będzie tajemnicą. — Mam nadzieję, że ominą nas atrakcje z Beltane — skomentował cicho, rozglądając się wokół — Zbyt wiele bezbronnych dusz wokół.
Wprawdzie Perseus nie mógł pochwalić się meldunkiem w Dolinie Godryka, ale spędzał w tym miejscu znaczną (szczególnie w ostatnich tygodniach) część dnia. Znał ludzi mieszkających w sąsiedztwie Lecznicy lepiej niż swoich londyńskich sąsiadów, zaopatrywał się u tutejszych sklepikarzy, zaś problemy lokalnej społeczności były mu bliższe, niż te poruszane na spotkaniach spółdzielni z Horyzontalnej.
Poza tym, on też coś widział. Nie potrafił zrozumieć co, dlatego miał nadzieję, że tego wieczora uzyska odpowiedź. Ojciec nie byłby zadowolony, gdyby dowiedział się, że jego najmłodszy syn obcuje z mugolami, lecz Polluxa tu nie było i nie mógł wpływać na wszystkie decyzje Perseusa - już nie - którego poglądy zresztą uległy zmianie odkąd pewien mugolak popieścił go swoimi pięściami na ulicy, ale to zbyt długa i szalona historia, by ją teraz przytaczać.
Zatrzymał się na uboczu, nabierając nagle wątpliwości co do tego, czy słusznie postąpił, przybywając na spotkanie. Zaraz jednak jego wzrok przykuł dobrze mu znany wysoki mężczyzna i cały stres odszedł w niepamięć. Posłał więc Erikowi uśmiech i nawet uniósł dłoń w geście powitania, lecz zatrzymał się w połowie, gdy dostrzegł, że Longbottom wpatruje się w nieboskłon. Zaraz też wzrok Perseusa podążył ku górze, a zdławione westchnienie - przerażenia i zachwyty - wyrwało się spomiędzy jego warg. Słońce i księżyc. Czarodzieje i mugole w jednym miejscu. Zasłona pomiędzy światem magii, a zwykłych śmiertelników opadła. Patrzył na ten niecodzienny widok jeszcze przez chwilę, po czym pokuśtykał w stronę Brygadzisty.
— Niesamowite, prawda? — zwrócił się do Erika, wykładając z lnianej torby dwa termosy, które postawił obok innych napojów. Ciasteczka w metalowym opakowaniu postawił na środku, zaś przed Longbottomem rozsunął poły marynarki i pokazał ukrytą w wewnętrznej kieszeni piersiówkę, a następnie przyłożył palec do ust. To będzie tajemnicą. — Mam nadzieję, że ominą nas atrakcje z Beltane — skomentował cicho, rozglądając się wokół — Zbyt wiele bezbronnych dusz wokół.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory
przyniesione jedzenie