01.10.2023, 21:56 ✶
A on różdżki nie wyciągnął. Po pierwsze dlatego, że jej nie posiadał, bo nie potrzebował do rzucania zaklęć czegokolwiek poza skupieniem. Po drugie - to dodawało jakieś wrażenie bezbronności, pokojowego nastawienia, tak przynajmniej zakładał. No bo jeżeli ona w niego cały czas celowała, to musiała mieć jakieś złudne poczucie bezpieczeństwa, prawda? Jakby w nią celował nożem, nie byłoby mowy o spokoju.
To, co o niej myślał, było okropne. Stała tak z tą rączką na biodrze, próbowała zaprezentować jakoś dominację nad nim, ustawić się wyżej w sytuacji, jaką zgotował jej los, ale Flynn w gruncie rzeczy był pewien zwycięstwa w przypadku ewentualnej potyczki... Pracując dla M. F. musiał już dopuścić się gorszych grzechów, niż zaciągnięcie jakiejś panny do bocznej alejki. Sprawy Madame musiał rozwiązywać siłą, popełnił już wiele karygodnych przestępstw, jego współpracownicy pewnie by go wyśmiali, że snuł w głowie plany o tym, jak to mógłby tę dziewczynę wziąć na litość, zwieść. Cokolwiek, żeby nie musieć robić jej krzywdy.
Kiedy się okładało zbirów napadających na Madame, czuło się nieco inaczej, niż kiedy naprzeciw niego stała taka Avelina Paxton. A on, wbrew pozorom, nie był aż tak zepsutym człowiekiem, żeby chcieć kogoś dźgnąć dla kilku magicznych kamyczków.
Rozłożył bezradnie ręce.
- Dobre samopoczucie? Świadomość tego, że mnie nie powiesili po tym jak wróciłem z niczym? - Wzruszył ramionami. - A czego w ogóle chcesz, co byś chciała na tym ugrać?
I w świetle szukania w tej scenie jakichkolwiek korzyści... dlaczego zakładasz, że możesz się ze mną równać, że możesz dyktować tutaj jakieś warunki?
Może się po prostu wobec niej pomylił. Zawsze brał młodsze od siebie osoby za dzieciaki, nie potrafił przypisywać im negatywnych cech, ale w jej wieku miał już pewnie krew na rękach. Ten świat był o wiele gorszy, niż chciał w to wierzyć.
To, co o niej myślał, było okropne. Stała tak z tą rączką na biodrze, próbowała zaprezentować jakoś dominację nad nim, ustawić się wyżej w sytuacji, jaką zgotował jej los, ale Flynn w gruncie rzeczy był pewien zwycięstwa w przypadku ewentualnej potyczki... Pracując dla M. F. musiał już dopuścić się gorszych grzechów, niż zaciągnięcie jakiejś panny do bocznej alejki. Sprawy Madame musiał rozwiązywać siłą, popełnił już wiele karygodnych przestępstw, jego współpracownicy pewnie by go wyśmiali, że snuł w głowie plany o tym, jak to mógłby tę dziewczynę wziąć na litość, zwieść. Cokolwiek, żeby nie musieć robić jej krzywdy.
Kiedy się okładało zbirów napadających na Madame, czuło się nieco inaczej, niż kiedy naprzeciw niego stała taka Avelina Paxton. A on, wbrew pozorom, nie był aż tak zepsutym człowiekiem, żeby chcieć kogoś dźgnąć dla kilku magicznych kamyczków.
Rozłożył bezradnie ręce.
- Dobre samopoczucie? Świadomość tego, że mnie nie powiesili po tym jak wróciłem z niczym? - Wzruszył ramionami. - A czego w ogóle chcesz, co byś chciała na tym ugrać?
I w świetle szukania w tej scenie jakichkolwiek korzyści... dlaczego zakładasz, że możesz się ze mną równać, że możesz dyktować tutaj jakieś warunki?
Może się po prostu wobec niej pomylił. Zawsze brał młodsze od siebie osoby za dzieciaki, nie potrafił przypisywać im negatywnych cech, ale w jej wieku miał już pewnie krew na rękach. Ten świat był o wiele gorszy, niż chciał w to wierzyć.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.