Avelina czuła nie małą radość widząc, że oboje Longbottomów cieszy się z przebywania w tym miejscu. Zawsze tu chętnie zabierała swoich przyjaciół, więc cieszyła się, że i im się tu spodobało. Paxtonówna zdecydowanie różniła się od swoich dziadków. Byli oni bardzo energiczni nawet jak na swój wiek, a Avelina zwykle była cicha, spokojna i wycofana. Tutaj zdecydowanie nabrała jednak pewności, chętnie wykonywała zadania przydzielone przez babcię i dziadka. Znała tu wszystkie zakamarki i miała zamiar jeszcze pokazać wiele innych miejsc, które odwiedzała w każde wakacje między szkołą. Miała kiedyś nawet zbudowany domek na drzewie wraz z dzieciakami z okolicy. Była ciekawa, czy nadal tu jeszcze był. Teraz jednak musieli zająć się traktorem, która mogła wydawać się być dla nich jakaś potworną maszyną. Avelina była przyzwyczajona do tego rodzaju pojazdów, a to że wyglądało tajemniczo to był pikuś. Jak go uruchomi to się dopiero zdziwią.
– To nie śpi, to jest wyłączone – odpowiedziała Erikowi i skinęła głową na słowa Brenny. – Ogólnie dziadek podpina pod to przyczepę i przewozi na nim ziemniaki i słomę do stodoły, a czasami podpina takie dziwne urządzenie, którym jeździ po polu, aby użyźnić glebę? – ostatnie zdanie wypowiedziała dosyć niepewnie bo nadal nie do końca ogarniała, co się robiło na gospodarstwie. Jako dziecko spędzając tu dwa miesiące w roku nie przykładała zbyt wiele wagi do tych mugolskich rzeczy, którymi zajmowali się jej dziadkowie. Teraz mocno żałowała i chciała tę wiedzę nadrobić. Wydawało się to naprawdę ciekawe. Czekała aż Erik znajdzie odpowiedni punkt, ale wsłuchała się również w to co czytał. Miał naprawdę przyjemny głos, a Ave lubiła słuchać; nawet jeśli była to instrukcja do traktora wydawało się być to ciekawe.
– O, to to! – spojrzała na rysunek. – Okej – popatrzyła na obrazki, a potem na stacyjkę. Nim zdążyła jednak cokolwiek zrobić traktor sam się uruchomił. Wybałuszyła oczy szeroko. – Ej, to nie ja! – krzyknęła patrząc na Erika jakby pytała, czy coś dotykał. Wzruszyła ramieniem, może właśnie tak to działało. Wrzuciła bieg pierwszy, aby móc ruszyć i chciała nacisnąć pedał gazu, ale wtedy traktor sam ruszył, więc złapała za kierownicę czując jak zbiera się jej na lekką panikę. – Czemu on jedzie sam?! – zerknęła w bok i zobaczyła swojego kuzyna, który patrzył bezpośrednio na traktor. Skupiła się jednak na drodze, po której jechała i zaczęła kierować traktorem, aby nie wjechać w żadne z drzew w sadzie, ale zaczynało to być coraz trudniejsze, gdy pojazd zaczął przyśpieszać. Wydała z siebie zduszony okrzyk, gdy o włos minęła drzewo jabłoni. – Niech ktoś coś zrobi! – próbowała skręcić kierownicę, bo znowu pędzili wprost na drzewo, ale kierownica była zblokowana, mimo że wcześniej normalnie mogła nią kierować. – Pomóż! Jest zablokowana, nie mogę skręcić – miała nadzieję, że Erik miał dużo siły i pomoże jej ją ruszyć. – Zaraz się rozbijemy! – krzyknęła.