• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme

[11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
178cm, ciemne

Esmé Rowle
#10
03.10.2023, 02:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.10.2023, 02:25 przez Esmé Rowle.)  

Nie wiedział dlaczego czuł, że doskonale się z nią dogaduje. Nie był świadomy jak wyglądało jej dzieciństwo, czego od niej wymagano, z czym musiała się zmagać. Wiedział za to, że rozmowa z nią przychodzi mu z łatwością. Jakby znali się od lat, chociaż... przecież tak nie było. Wszystko wychodziło tak swobodnie, prosto, a Esmé wcale nie musiał używać pięknych słówek, rozbudowanych metafor, sprytnych sugestii i tak dalej. Po prostu mówił. I rozumieli się.

- A zatem ustalone. - oznajmił, by jasnym było, że umowa została zawarta. Klasnął przy tym w dłonie, które zaraz zatarł, jakby już widział oczyma wyobraźni przedmioty stworzone z materiałów dostarczonych przez Geraldine. - Liczę na owocną współpracę. - dodał na koniec i wystawił dłoń. Skoro nie spisywali warunków, nie podpisywali dokumentów, nie składali żadnych pieczęci, to chociaż niech uścisną ręce. Tyle w zupełności wystarczy. Kto by się spodziewał, że zupełnie przypadkowo trafi mu się prawdopodobnie najlepszy układ, na jaki mógł liczyć. Lepszej wspólniczki nie mógł sobie wymarzyć. Właśnie... dlaczego zachowywać tę myśl tylko dla siebie? - Nie mogłem wymarzyć sobie lepszej wspólniczki. - te słowa, chociaż wypowiedziane z uśmiechem podobnym, do tego, który nosił przy komplementach, były bardziej stwierdzeniem, niż oznajmieniem. Takim ludzkim podzieleniem się informacją, że właśnie takich układów potrzebował. I nie chodziło mu o to, by pochwalić blondynkę, a zaznaczyć jak bardzo... z nieba mu spadła.

Robiło się niebezpiecznie. Esmé aż poczuł ten dreszcz niepokoju. Jak wiele jego słabości miała jeszcze nieświadomie wykorzystać? Blondynka? Odznaczone. O wysportowanej sylwetce? Jak najbardziej. Nie trzeba było wokół niej chodzić na palcach? Zdecydowanie. Twarda, aczkolwiek kobieca? Jej zdjęcie mogłoby być definicją tego połączenia. I teraz, do tego wszystkiego, doszły jeszcze te dołeczki w policzkach - najbardziej zagadkowa rzecz. Czarodziej naprawdę nie rozumiał dlaczego na ich widok w jego mózgu zapalały się lampki i wysyłały sygnały prosto do serca. Albo na odwrót - to serce do mózgu, zapalając lampeczki. Niemniej, uważał tego rodzaju uśmiech za tak niewyobrażalnie uroczy, że... sam czuł się niezręcznie. A Esmé był przecież wyjątkowo nonszalanckim gościem, który zdawał się nie wiedzieć czym jest wstyd czy skrępowanie.

Ale czemu robiło się niebezpiecznie? Oh, bo Esmé miał bardzo dziwny strach. No, może nie tak dziwny jak przykładowo anatidefobia, jednak wciąż dosyć nielogiczny. Absurdalny. Otóż ten młody rzemieślnik bał się zakochać. Jasne, to on zaczynał zaloty do Gerry, ale było to dla niego swoistą zabawą, może nawet testem samego siebie - czy byłby w stanie uwieść kobietę taką, jak ona? Nie był gotowy na to, że blondynka jest idealną kontrą na jego grę. Sam siebie zapędzał w kozi róg. Dlatego właśnie widząc jej uśmiech z dołeczkami... nieco się zarumienił. Uciekł na moment wzrokiem, jednak nie chciał po sobie dać znać, że właśnie został speszony. I to czymś zupełnie niezamierzonym przez jego rozmówczynię.

Rynek materiałów pochodzenia zwierzęcego miał się różnie - w kwestii kaletnictwa często zapotrzebowanie wyznaczane było przez modę. Nawet częściej, niż przez czasy, cenę i łatwość obróbki. To ostatnie nie miało dla Esmé znaczenia, bo... no właśnie, jeszcze kilka chwil temu wyszywał wzór w skórze z buchorożca. Materiał wdzięczny, ale fatalny w tak estetycznej, precyzyjnej obróbce. Takie usługi miały jednak swoją cenę, tym wyższą, im ciężej się pracowało i im więcej wymagało to czasu. Nawet jeżeli palce bolały, to Rowle był zadowolony z takich zleceń. Tak długo jak miał zajęcie, tak długo jak było mu za to odpowiednio płacone, tak długo nie miał nic przeciwko. Chociaż był tylko człowiekiem i lubił w frustracji zarzekać się, że to ostatni raz kiedy wykonuję robotę danego rodzaju. A później brał kolejną identyczną. Niekończąca się historia.

Oh? Nie spodziewał się, że pójdzie tak prosto. Szczególnie, gdy swoją prośbę ubrał w takie, a nie inne słowa. Podejrzewał, że zostanie grzecznie zbyty dlatego, że albo by przeszkadzał, albo by to było zbyt niebezpieczne, albo dlatego, że nikt nie lubił, gdy patrzono mu na ręce podczas pracy. Ekhem, niby nikt, niby było to tak oczywiste, a jednak sam Esmé nie robił sobie nic z tego, że ktoś uważnie przyglądał się, jak ten pracuje. Dlaczego miałby? Nawet gdyby na siłę próbowano doszukać się niedoskonałości, to... niczego to nie zmieniało? Nie dla niego. Byli ludzie, którzy inaczej wykonywali robotę samemu, a inaczej gdy byli obserwowani. Zazwyczaj szło to w tym kierunku, że bez widowni wiele rzeczy było potraktowanych po macoszemu, zwyczajnie nieprofesjonalnie. Esmé każdym swym przedmiotem dążył do perfekcji. Kropka. Tworzył dla znajomego, tworzył dla klientów spod ciemnej gwiazdy, tworzył dla bogaczy z wysokich sfer. Wszystkich traktował jednakowo w kwestii podejścia do rzemiosła. W końcu to produkt świadczył o nim najbardziej.

- To bardzo urocze, że się o mnie martwisz. - odezwał się rozbawiony i zaraz przeniósł wzrok na Beksę, który kręcił się w kółko niczym pies, próbujący ułożyć się do snu w najwygodniejszej pozycji możliwej. - Chociaż pewnie bardziej naszym układem. Udam jednak, że nie jestem tego świadom. - no bo byłoby pewnie smutno, gdyby ta wspaniała współpraca miała się rychło zakończyć, bo istota, na którą Geraldine polowała postanowiła sama zapolować na Esmé. A czarodziej nie miał najmniejszego doświadczenia w walce z magicznymi bestiami, toteż pewnie poradziłby sobie fatalnie. Beksa w końcu ułożył się nie na klatce, a bardziej na lewym barku Rowle - niewiele nad jego sercem. Wtulił swój pyszczek w dołek tuż pod kością obojczyka i zamknął oczy, próbując zasnąć. Smoczoognik jeszcze tego nie wiedział, ale nie wróżone było mu odpocząć zbyt długo. A może... może doskonale o tym wiedział? W końcu Esmé wiecznie pracował albo zajmował się czymś, co odganiało nudę. Mało było czasu, w którym po prostu siedział, odpoczywał. I tym samym mało było czasu, by Beksa mógł skorzystać z niego jak z poduszki. Może właśnie dlatego korzystał ile mógł. Nawet te krótkie chwile.
- Doceniam, Geraldine, ale nie prosiłem byś była moją niańką. - uniósł wzrok i chociaż miał uprzejmy uśmiech, to brzmiał zdecydowanie poważniej - tak jak wtedy, gdy zaczęła się rozmowa o interesach, jak zaczął wygłaszać swoje zasady i swoją ofertę. - Jestem świadom ryzyka. Właśnie dlatego nie pozwolę ci ryzykować, by mnie chronić. - wyjaśnił i kiwnął głową na bok, jakby chciał jej coś wskazać. Ale co? "Na boku" było masę rzeczy, które już wcześniej blondynka widziała, a nawet którym przyglądała się wyjątkowo uważnie. Kołczan na strzały, spodnie ze skóry, skórzany puklerz, nóż z kości, flet wykonany z rogu. Wymieniać można było długo, ale nie o to chodziło. Chodziło o właśnie całokształt. W kwestii ryzyka, to nie wybaczyłby sobie, gdyby z jego powodu Geraldine stała się krzywda. Wiedział, że jej zawód jest nadzwyczaj niebezpieczny i domyślał się, że pracuje solo - tak jak i on. Nie musiała się martwić o innych, nie musiała nadstawiać za nich karku, nie musiała zasłaniać ich własną piersią, nie miała ich na sumieniu. I nie chciał, by to się zmieniało w jego obecności. Im bardziej starałaby się, by jemu nic się nie stało, tym większa była szansa, że to ona ucierpi. A wszystko przez głupca, którego kaprysem było zobaczyć łowczynię, nie, konkretnie Geraldine w akcji. Ktoś mawiał - nie wchodź do wody, jeżeli boisz się zmoczyć. Proste i logiczne. Na polowaniu było niebezpiecznie, a wyruszając na nie należało być gotowym na wszystko. I Esmé był zdania, że każdy powinien dbać o siebie samego. A tym bardziej on - skoro to był jego durny pomysł. - Umiem o siebie zadbać, a braki w umiejętnościach potrafię uzupełnić odpowiednim gadżetem. - o ile "gadżetem" dało się nazwać też ubrania o właściwościach ochronnych i inne przedmioty o głównie bojowym zastosowaniu. Ale tak, Esmé radził sobie. Może na takiego niekoniecznie wyglądał, ale był niezwykle zaradny - o ile tylko tego chciał. W kwestii magii innej niż transmutacja pozostawiał wiele do życzenia, toteż warto było znaleźć sposób na uzupełnienie tych luk. Jednej rzeczy, której przeskoczyć nie potrafił, były jego własne zdolności fizyczne. Dlatego też z rzadka dbał o swoje ciało, by nie wyszło z wprawy... takiej podstawowej. Może salta w przód by nie zrobił, może szpagat go przerastał, może kopnięcie z obrotu było dla niego zbyt wielkim wyzwaniem, ale przynajmniej nie dostawał zadyszki, gdy przyszło mu przebiec kilkaset metrów. No dobra, kogo próbuję okłamać - dostawał zadyszki, bo był palaczem, ale wystarczył tylko jeden papieros, by znów funkcjonować jak gdyby nigdy nic. Tyle dobrego, że potrafił się zmęczyć, pchnąć swą śmiertelną powłokę na granice możliwości, a później odpocząć i żyć dalej. Nie musiał się kłaść, zdychać przez resztę dnia, a następnego dnia nie móc zwlec się z łóżka przez zakwasy. Nie był wysportowany, ale był sprawny. Tak, jak być powinien każdy dorosły człowiek, a tym bardziej mężczyzna. Nie, żeby bardzo się przejmował normami społecznymi, bo to ostatnie na co zwracał uwagę, ale szkoda byłoby nie korzystać z tego, co natura dała mu za darmo - silne, zdrowe ciało, które wdzięcznie odpowiadało efektami na te z rzadka wykonywane treningi. I wtedy coś mu wpadło do głowy.
- Właściwie, to jestem ciekaw jednego. Palenie papierosów nie przeszkadza w polowaniu? Wydawało mi się, że zwierzęta mają bardzo czuły węch. W dodatku ten kuszący dym odbiera nam dech, obniża kondycję. Podobno powoduje też szereg innych problemów. - pytał z zupełnie szczerym zainteresowaniem. Domyślał się jak będzie brzmiała odpowiedź, ale wolał to usłyszeć z jej ust. Ekhem, chciał też się przekonać jak bardzo ją zna, chociaż rozmawiali dopiero kilka, może kilkanaście minut.
- Ah, i proś o co zechcesz. Twe życzenie będzie dla mnie rozkazem. - rzucił jeszcze, uśmiechając się czarująco, jakby chciał podkraść charyzmę od średniowiecznego rycerza, który dla swej wybranki serca zrobi wszystko. Trudno było tutaj mówić o wybrance serca, rycerzu i zrobieniu wszystkiego, ale charyzmy mu nie brakowało. A przynajmniej tak było według jego aroganckiej persony. Po tych zapewnieniach kiwnął głową, jakby chciał się jej skłonić, ale... Beksa już zasnął mu tuż pod ramieniem i szkoda byłoby go budzić. Nawet, jeżeli całe dnie rozrabiał i spał. Na zmianę. Aż nieco zazdrościł mu tej beztroski.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Esmé Rowle (18019), Geraldine Greengrass-Yaxley (16514)




Wiadomości w tym wątku
[11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.09.2023, 12:31
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 12.09.2023, 23:28
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.09.2023, 09:50
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 14.09.2023, 01:19
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.09.2023, 13:07
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 17.09.2023, 02:11
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.09.2023, 09:06
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 27.09.2023, 01:52
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.09.2023, 11:23
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 03.10.2023, 02:12
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.10.2023, 11:20
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 12.10.2023, 01:22
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.10.2023, 01:39
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 09.11.2023, 05:24
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 09.11.2023, 22:47
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 24.11.2023, 06:55
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.12.2023, 17:26
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 10.02.2024, 01:50
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.02.2024, 23:59
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Esmé Rowle - 21.03.2024, 01:08
RE: [11.05.1972] Interesy | Geraldine & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.03.2024, 19:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa