Tak naprawdę wiedzieli wystarczająco mało, żeby każda informacja mogła okazać się być przydatna. Nie było tak naprawdę wiadomo co może im się przydać – to jak się tam dostali, jaką wędrówkę odbyli, z kim rozmawiali, co zostało im powiedziane, co widzieli, co czuli. Wszystko mogło być wskazówką tak naprawdę. Każde usłyszane tam słowo, o którym właśnie nie pamiętali. Wymiana doświadczeń z wejścia tam też mogła być ważna. Mieli tak mało informacji, książki były tak ubogie w jakiekolwiek konkretne wiadomości, że Victoria była gotowa chwytać się tak naprawdę wszystkiego. I chwytała się, jak widać.
- Nam też mówiła żebyśmy zawrócili – czego oczywiście nie zrobili, biegnąc za Voldemortem i tym co było widziane w oddali. Słuchała w ciszy tego, co po drodze doświadczył Atreus i zmarszczyła brwi. Sama nie pamiętała żadnych wilków, chociaż też mogła już źle pamiętać, natomiast… - Czułam się tam jakbyśmy byli obserwowani. Jakby coś czaiło się za linią drzew – jakieś… potwory? Wilki? Kim byli? Strażnikami? Czymś jeszcze innym? - Do teraz nie wiem o jakie próby chodziło. Chyba że… – zamyśliła się i spojrzała na Mavelle. Chyba, że o to, o czym mówiła Bones. O tym, że mieli wybór, kiedy duchy ich złapały, wspomnienia zaczęły się mieszać. Teraz też jej to przyszło do głowy: czy skoro coś stamtąd zabrali, nadmiarowe wspomnienia, to czy by mieć na nie miejsce stracili coś swojego? Czy oddali tym duchom… własne? Przeraziła ją ta myśl i aż zadrżała. - Chyba że próba zatrzymania nas tam nią była – dokończyła swoją myśl.
- Och, nie. Głównie rozmawiałyśmy o jej wspomnieniach, czy raczej koło tego. Chciałam się upewnić, że to ona i że to jej wspomnienia. O Beltane zapytałam przy okazji – odpowiedziała Patrickowi. Nie była to żadna tajemnica w końcu. Powiedziała im zresztą że wystraszyła się, że mogła swoją babcię w jakiś sposób pochłonąć. Tak się na szczęście nie stało.
- Pomysły? Tylko jeden prawdę mówiąc i oczywiście nielegalny – nie uśmiechnęła się, tak samo jak nie zwróciła większej uwagi na uwagę Atreusa… ona w końcu też była badana przez kogoś, kto się na nekromancji zna. - Energia jest związana z nekromancją czy tego chcemy czy nie. Jedyne co mi przychodzi do głowy to współpraca z jakimś nekromantą, co rzecz jasna nie będzie proste przez prawo jakie mamy i dlatego, że legalnie się u nas tego nie naucza – zresztą podejrzewała że większość stróżów prawa miała na ten temat podobne zdanie: że to totalnie głupie i utrudnia im pracę, bo nie mogą nawet głupiego patronusa wyczarować legalnie. - Permanentna wymiana tej energii może się okazać najbardziej kłopotliwa do wykonania – wyglądało na to, że ona i Atreus myśleli bardzo podobnie. Sama coś tam znała się na nekromancji, żadnym asem nie była, ale wiedziała więcej niż być może powinna. - Ale jedyny sposób jaki wydaje mi się sensowny to współpraca z ekspertem - mruknęła i westchnęła. - W Wielkiej Brytanii niełatwo znaleźć specjalistę z tej dziedziny, ale poza granicami nie patrzą na nekromancje tak negatywnie jak tutaj – sama znała jedną osobę, była badana, ale nie zamierzała zdradzać jej tożsamości, przynajmniej na tym etapie. I tak się składało, że ta osoba studiowała w Ameryce…