05.10.2023, 02:09 ✶
Tim też by pewnie zamarzł, a przynajmniej potrafił to sobie bardzo dokładnie wyobrazić. Z jego szczęściem we wszelakich dziedzinach życia, pewnie taki właśnie koniec by go czekał w jakimś wybitnie nieprzyjemnym zakamarku Durmstrangu, gdyby rodzice tylko zdecydowali, że to tam czeka go edukacja. Na szczęście jednak, każdej zimy mógł siedzieć sobie przy kominku w pokoju wspólnym i wygrzewać się podczas wertowania książek.
Fletcher uśmiechnął się do Notta przepraszająco, kręcąc lekko głową. Nieważne, mówiła jego mina, wyraźnie całą tą jego zmianą zdania zakłopotana. Jakkolwiek znacząco jednak Philip czy Giovanni by się na niego nie patrzyli, to ten zamierzał milczeć jak grób.
Im dłużej musiał słuchać Marty tym bardziej, no cóż, nie chciało mu się przykładać uwagi do tego, co w ogóle mówiła. Te pauzy, które sobie robiła między jedną a drugą wypowiedziaą, jakby pełne napięcia, zwyczajnie go nudziły. Sprawiały, że zaczynał spoglądać dookoła i liczyć kafelki, spojrzeniem przeskakując też coraz częściej od Philipa do Urqata, a w końcu też i do drzwi, obok których wciąż stał.
— Wiecie co? — spojrzał na chłopaków, kiedy Marta zrobiła kolejną pauzę, zaraz po tym jak w zbolały sposób wyjęczała kolejne mętne zdanie. — Ja już chyba wolę napisać to wypracowanie o Irytku — uśmiechnął się przepraszająco. — Bez urazy — dodał jeszcze spoglądając na ducha przelotnie, z jakiejś dziwnej grzeczności i cofając się o krok. — To tego. Do później? — machnął na nich ręką i naparł na drzwi, otwierając je nieznacznie, rozglądając się po korytarzu, a kiedy nie zauważył na nim nikogo, czmychnął czym prędzej.
Fletcher uśmiechnął się do Notta przepraszająco, kręcąc lekko głową. Nieważne, mówiła jego mina, wyraźnie całą tą jego zmianą zdania zakłopotana. Jakkolwiek znacząco jednak Philip czy Giovanni by się na niego nie patrzyli, to ten zamierzał milczeć jak grób.
Im dłużej musiał słuchać Marty tym bardziej, no cóż, nie chciało mu się przykładać uwagi do tego, co w ogóle mówiła. Te pauzy, które sobie robiła między jedną a drugą wypowiedziaą, jakby pełne napięcia, zwyczajnie go nudziły. Sprawiały, że zaczynał spoglądać dookoła i liczyć kafelki, spojrzeniem przeskakując też coraz częściej od Philipa do Urqata, a w końcu też i do drzwi, obok których wciąż stał.
— Wiecie co? — spojrzał na chłopaków, kiedy Marta zrobiła kolejną pauzę, zaraz po tym jak w zbolały sposób wyjęczała kolejne mętne zdanie. — Ja już chyba wolę napisać to wypracowanie o Irytku — uśmiechnął się przepraszająco. — Bez urazy — dodał jeszcze spoglądając na ducha przelotnie, z jakiejś dziwnej grzeczności i cofając się o krok. — To tego. Do później? — machnął na nich ręką i naparł na drzwi, otwierając je nieznacznie, rozglądając się po korytarzu, a kiedy nie zauważył na nim nikogo, czmychnął czym prędzej.
Postać opuszcza sesję