Moje serce biło jak oszalałe. Czułam tętno w każdym centymetrze swojego ciała. Monstrum zniknęło, ale strach pozostał. Obecność tego chłopaka była wielce pomocna. Dzięki niemu mam pewność, że nic mi się nie przewidziało.
— Co to było!? Nie wiedziałam, że w Dolinie są duchy... Bo... to był duch, prawda?
Nigdy nie widziałam ducha, ale pamiętam z opisów, że one chyba były takie przejrzyste. Ten, którego widziałam, był jak najbardziej stuprocentowo materialny... A jednak zniknął, jak gdyby nie istniał.
— Może jednak z traktorem jest gorzej niż myślę i nawdychaliśmy się jakichś zatrutych spalin i mamy zbiorowe halucynacje? — spytałam absolutnie poważna. Dopiero teraz zauważyłam, że kapelusz spadł mi z głowy, a okulary zsuwały się w dół. Poprawiłam je automatycznym gestem. Miałam nadzieję, że chłopak był zbyt przejęty tym co się działo, by zwrócić uwagę na moje blizny.