10.11.2022, 15:24 ✶
- Wesele, nasze wesele?- Próbowała sobie wyobrazić siebie w białej sukience, zmrużyła nawet oczy, aby ułatwić wizualizację. - Można tak, we trójkę?- Coś jej nie grało w tym pomyśle, sama jednak nie do końca wiedziała co. Właściwie, co na to Christie? Chyba ona jako jedyna o niej nie zapomniała, chociaż po co ma się przejmować jakąś tam, jedną z wielu dup swojego przyjaciela.- W sumie, jak tak o tym myślę Charlie, to genialny pomysł, ależ Cię dzisiaj olśniło.- Nie mogła uwierzyć, że to właśnie on wpadł na takie rozwiązanie. - To może być naprawdę zajebista impreza.- Już widziała te hektolitry alkoholu, które by w siebie wlali.
- Lubię, lubię, ale nieszczególnie jak ktoś rzuca we mnie kamieniami, wieeesz, to zupełnie inny rodzaj bólu, ten nie jest taki przyjemny.- Trochę bólu nigdy jeszcze nikomu nie zaszkodziło, to fakt.
Wood bardzo dobrze wiedziała, jaką pełni rolę w tej trójce. Była ich obrońcą, nie zamierzała dać ptakowi szansy na skrzywdzenie przyjaciół.
- Wiesz co Cami, jeszcze Ci pokażę, jak sobie radzę z ptakami.- Czy była to groźba? Być może. - W nosie mam Twoje podpuchy, tu trzeba działać, a nie rozmyślać, ja jestem tym człowiekiem, dla którego liczą się czyny!- Nigdy jakoś specjalnie nie popisywała się myśleniem.
- Dać się zaciągnąć? Chcesz, żeby mnie to zeżarło? Od razu trzeba było mówić, że chcesz się mnie pozbyć!!! Nie wybaczę Ci tego nigdy!- Jak on tak mógł ją narażać na złość tego wstrętnego stworzenia? No jak?
- Na pewno lubi rude, kto nie lubi rudych?- Przeczesała dłonią swoje rozpuszczone włosy. - Co się głupio śmiejesz!- Walczyli na śmierć i życie z tym potężnym przeciwnikiem, a ten tak lekko do tego podchodził, no jak on mógł?!
Chwilę później, chwilę później już wszystko działo się bardzo szybko. Heather ujeżdżała gęś, która nie była w stanie poradzić sobie z jej ciężarem, więc razem leżały na ziemi. - Kurwa, kurwa, co teraz?- Nie myślała wcale o tym, co zrobi jeśli uda jej się złapać ją w swoje objęcia. Na całe szczęście Charlie wpadł na to, żeby jej pomóc, więc teraz już razem radzili sobie z tą wyrośniętą kaczką. Pojawił się i Cameron, który chciał zamknąć zwierzęciu dziób, nie poszło to niestety po jego myśli. Gęś ujebała go w palec. - CAAAAAMIIIIIII, NIEEEEEEEEE- Jakby zapomniała o tych wszystkich słowach, które jeszcze chwilę wypowiadał na głos. Jeszcze mocniej przygniotła stworzenie do ziemi, żeby nie mogło ponowić takiego ataku. - TY MAŁY KURWIBĄKU, nie będziesz mi chłopaków prześladować. - Rzekła oburzonym tonem.
- Lubię, lubię, ale nieszczególnie jak ktoś rzuca we mnie kamieniami, wieeesz, to zupełnie inny rodzaj bólu, ten nie jest taki przyjemny.- Trochę bólu nigdy jeszcze nikomu nie zaszkodziło, to fakt.
Wood bardzo dobrze wiedziała, jaką pełni rolę w tej trójce. Była ich obrońcą, nie zamierzała dać ptakowi szansy na skrzywdzenie przyjaciół.
- Wiesz co Cami, jeszcze Ci pokażę, jak sobie radzę z ptakami.- Czy była to groźba? Być może. - W nosie mam Twoje podpuchy, tu trzeba działać, a nie rozmyślać, ja jestem tym człowiekiem, dla którego liczą się czyny!- Nigdy jakoś specjalnie nie popisywała się myśleniem.
- Dać się zaciągnąć? Chcesz, żeby mnie to zeżarło? Od razu trzeba było mówić, że chcesz się mnie pozbyć!!! Nie wybaczę Ci tego nigdy!- Jak on tak mógł ją narażać na złość tego wstrętnego stworzenia? No jak?
- Na pewno lubi rude, kto nie lubi rudych?- Przeczesała dłonią swoje rozpuszczone włosy. - Co się głupio śmiejesz!- Walczyli na śmierć i życie z tym potężnym przeciwnikiem, a ten tak lekko do tego podchodził, no jak on mógł?!
Chwilę później, chwilę później już wszystko działo się bardzo szybko. Heather ujeżdżała gęś, która nie była w stanie poradzić sobie z jej ciężarem, więc razem leżały na ziemi. - Kurwa, kurwa, co teraz?- Nie myślała wcale o tym, co zrobi jeśli uda jej się złapać ją w swoje objęcia. Na całe szczęście Charlie wpadł na to, żeby jej pomóc, więc teraz już razem radzili sobie z tą wyrośniętą kaczką. Pojawił się i Cameron, który chciał zamknąć zwierzęciu dziób, nie poszło to niestety po jego myśli. Gęś ujebała go w palec. - CAAAAAMIIIIIII, NIEEEEEEEEE- Jakby zapomniała o tych wszystkich słowach, które jeszcze chwilę wypowiadał na głos. Jeszcze mocniej przygniotła stworzenie do ziemi, żeby nie mogło ponowić takiego ataku. - TY MAŁY KURWIBĄKU, nie będziesz mi chłopaków prześladować. - Rzekła oburzonym tonem.