Udało im się wybiec, nic ich nie zatrzymało, ale i tak na moment w biegu obróciła głowę, by upewnić się, że nie wypadł za nimi i że nie zacznie ich teraz gonić po statku. Zaraz jednak musiała swoją uwagę przenieść z powrotem na to, co działo się przed nią, żeby się nie potknąć na schodach i nie wyrżnąć Erikowi w plecy. A kiedy usłyszała wrzaski, to niemalże zapomniała o żywym trupie z restauracji. Niemalże.
Na moment wręcz zamarła kiedy dostrzegła… przyczepione do ściany dziecko. Na pewno go nie było kiedy wchodzili do góry, nie przegapiliby takiego widoku. Ale Victoria zaczynała przechodzić do porządku dziennego nad tym, że ten statek naprawdę jest nawiedzonym statkiem widmo i duch… to ostatnie co powinno ją w ogóle dziwić.
Sama nie bardzo miała okazję się przyjrzeć dwójce ludzi, którzy mignęli na klatce schodowej wspinając się do góry – a sama miałaby okazję rozpoznać Augustusa (i przy okazji się zdziwić co tu robi, w końcu nie płynął z nimi), ale nie było na to czasu. Bo drogę zagrodziły im dwa żywe trupy. Zachowujące się dokładnie tak, jak żywe trupy powinny. I jeden z nich ruszył wprost na Victorię.
Nie zamierzała czekać, aż rzuci się na nią, albo na jej towarzyszy, zresztą i oni też widać nie chcieli zostać daniem głównym. Victoria nie chciała tutaj nikogo pacyfikować, bo jak się już żywym trupem zostało… to jak tu to w ogóle odwrócić? Byli już dawno po dacie ważności i jedyne co mogli im dać to ukojenie. Dlatego chciała spróbować go podpalić.
Kształtowanie
Sukces!
Akcja nieudana