Znajoma twarz sprawiła, że poczuła się mniej skrępowana towarzystwem. Blichtrem i przepychem owego miejsca i jego gości. Wszak dobre wspomnienia z dzieciństwa są niczym opatrunek i tarcza. Nawet jeśli jej matka zalewała jadem jej uszy na temat kuzynostwa, nie zepsuło to obrazu przeszłości, jedynie rozluźniło obecne relacje dorosłych. Została jednak pewna, spora doza sentymentu w sercu Astorii.
Przywitała się serdecznie z kuzynem, odpowiadając na delikatny buziak w policzek.
— Wcale się nie nabijam — rzuciła, ale po chwili na jej twarz wystąpił delikatny, lekko złośliwy, acz jednocześnie sympatyczny uśmiech. — No może odrobinkę. Myślę, że zaproszenie to raczej oznaka szacunku, niż pragnienie sztucznego tłumu.— Rzekła do Alastora.
Dosłownie sekundy później, omal nie zderzyła się z piękną blondynką, która wyraźnie znała jej rozmówcę. Przez chwilę w głowie czarnowłosej przeleciała myśl, że może przeszkadza kuzynowi i jego partnerce, jednak widząc ich powitanie, intuicja podpowiedziała jej, że nie wygląda to na ten typ relacji. W zasadzie szkoda, dziewczyna była naprawdę ładna i wydała się sympatyczna, a ona życzyła krewniakowi jak najlepiej. Gdy zostały sobie przedstawione, pewnie i z uśmiechem wyciągnęła dłoń w stronę Ash.
— Miło mi poznać. — Odezwała się wesoło do nowo poznanej. — Śliczna sukienka — dodała jeszcze z zupełną szczerością wypisaną na twarzy, by później wycofać się lekko z konwersacji i z nieskrytym rozbawieniem wysłuchać uwagi mężczyzny na temat kupna widelczyka, ewentualnie łyżeczki, czy innego elementu zastawy. W zasadzie, gdyby nie fortuna po mężu, też nie miałaby co liczyć na pokazanie się tutaj, jednak zabawny los sypnął jej trochę grosza ku pociesze i odpłacie za chude lata cierpienia. Tylko, czy było tu coś, co mogło ją zainteresować?
Gdy tylko dołączyła do nich Ida, ustawili się nieco z tyłu, by nikomu nie przeszkadzać, a jednocześnie dzięki temu mieli lepszy widok na innych.
— Cześć Ida — przywitała się z kuzynką, całując ją, podobnie jak wcześniej jej brata, w policzek. Następnie z sentymentalnym uśmieszkiem wysłuchała pretensji, jakie Alastor miał do swojej siostry, a sama Astoria zaczęła zastanawiać się, czemu aż tak bardzo przeżywał widok byłej dziewczyny. Nie wiedziała, w jakich warunkach się rozstali, jak przebiegał sam związek, ale chyba ta bardziej kobieca część jej umysłu szeptała właśnie, że z jego strony może nadal coś być na rzeczy.
Następnie słowa krewnego sprawiły, że lekki uśmieszek wpłynął na jej usta. Spojrzała na Ash, później na Idę i poruszyła wymownie brwiami.
— A czemu tak to przeżywasz? — Może nie powinna pytać, może rozdrapywała starą, zabliźnioną ranę, ale nie mogła się powstrzymać przed dowiedzeniem się czegoś więcej. Zwłaszcza że naprawdę doznała wrażenia, że coś jest mocno na rzeczy. Następnie stuknęła ramieniem kuzynkę.
— Która to? — Zapytała cicho, rozglądając się po sali w poszukiwaniu sprawczyni jego uniesienia, bardzo subtelnie, udając, że poprawia włosy i suknię.