• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem?

[21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem?
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
08.10.2023, 10:04  ✶  

Myśli Laurenta potrafił pałętać się po najróżniejszych drogach i wędrować w krajobrazy piękne, zaklęte i bajeczne. Świat w jego oczach przyjmował różowe barwy, a złociste promienie słońca były błogosławieństwem należącym się każdemu. Miłość do świata, do życia, wiara w to, że wszystko może być lepsze, pozwalała mu myśleć o utopiach, które godne były nazwania Niebem. Prawdziwym - tym skrytym wśród chmur, tym o którym opiewała Biblia, o którym powstało tyle powieści. Naiwność. Niektóre z tych wizji przesmykiwały się do jego świata ukradkiem, innym pozwalał rozwinąć się bardziej, przesuwając je przez filtr swojej racjonalności. Pewności w tym, że w ludzi można wierzyć, ale większość z nich cię skrzywdzi, wykorzysta, obedrze z piór - i zostawi. Nigdy nie będzie wystarczającej ilości światła, którą mógłbyś im przynieść, żeby byli zadowoleni, więc wyrywają je do cna i zostawiają wykorzystane ciało. Obrywali z myśli i emocji jak najeźdźcy w Nowym Świecie. Kradli wszystko dla siebie. Nie było w tym wielkiej świętości, ale kto bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem. Victoria chyba ten kamień mogłaby unieść. W oczach Laurenta była niemal uświęcona. Była tu, przychodziła tu, gotowa była wysłać list z przypomnieniem, żeby zjadł obiad i to po drodze w informacji, że miała wypadek i wyjeżdża. Oczywiście to była przyszłość, ale był to jeden z wielu przykładów jej słodkich gestów, które sprawiały, że Laurent przytulał do siebie ten kawałek pergaminu i czuł ciepło w klatce piersiowej. Tą niezmąconą pewność, że są osoby, które o ciebie dbają tylko dlatego, że jesteś sobą. Nie było bardziej wartościowego uczucia.

- Za każdym razem, kiedy mam okazję oglądać twoją okrągłą buzię. - Victoria w swej delikatnej urodzie naprawdę była jak kwiat. Laurent mówił całkowicie szczerze, ale nie były to przekomarzanki, które miały na celu przesunąć granicę ich znajomości, a ledwo słodkości, którymi chciał ją napełniać, bo uważał, że na to zasługiwała. Tak jak zasługiwała na o wiele więcej. Ale tym właściwie miało to być - komplementem i formą zabawy przynoszącej śmiech. Od razu wyglądała jaśniej, kiedy kąciki ust się unosiły, a z jej gardła rozbrzmiewał ten ptasi trel w ludzkim niedomówieniu określany jako "śmiech Victorii". - Co tylko zechcę? Och, jestem pewien, że znalazłbym bardzo dużo kreatywnych pomysłów, tylko nie wiem, czy nam wystarczy czasu... - Uniósł lekko brwi, spoglądając na nią z rozbawieniem. Ta ich narada wojenna nie musiała przecież nieść na sobie całego ciężaru tego świata. A przynajmniej on chciał to zorganizować tak, żeby była jak najbardziej lekka i miła dla kobiety przy jego boku, która miała wystarczająco zmartwień. Wszyscy mieli. Laurent jednak aż za dobrze zdawał sobie sprawę, że jego wizje na świat niekoniecznie miały dobre pokrycie z rzeczywistością i że nie był alfą i omegą - dlatego zawsze sięgał po rady i opinie osób, którym ufał, których mądrość cenił. W tym wypadku to go nawet przerastało, żeby złapać to za szyję samodzielnie. Nie, tu nawet nie było miejsca na samodzielność. Czarodzieje mogą się jednoczyć w obliczu wspólnego zła. Jaka szkoda, ze potem równie szybko potrafili się pokłócić i rozejść w swoje strony.

Duma otarł się o Victorię i cicho szczeknął, już całkowicie zadowolony, kiedy doczekał się pieszczot. Okręcił się wokół niej, potykał ją chwilę nosem, a kiedy ruszyli - poszedł do przodu truchtem, nadal leniwym, ziewając znów przeciągle i jako pierwszy zniknął im między drzewami. Laurent rzadko kiedy ruszał się gdziekolwiek bez tego bydlęcia. Jeszcze rzadziej wkraczał bez niego do New Forest. Kochał magiczne istoty, nie chciał dla nich krzywdy, ale znał swoje możliwości i ograniczenia. Przynajmniej przed tym, co znał.

- Sądzę, że są jednym z dobrych argumentów, ale na pewno nie koronnym. - Przynajmniej na razie nie. - Niebezpieczeństwo narasta i zaczyna przekraczać skalę możliwości objęcia go przez Ministerstwo. Widma już poczyniły szkody i kto wie, czy będą nadal przesiadywały w Kniei. - Laurent się trochę zawahał, a potem uśmiechnął jakoś tak... z onieśmieleniem. - Na naszą korzyść będzie przedstawienie problemu w eskalacji problemu. - Co prawda Laurent nie chciał się posuwać do oszustw, ale uwypuklić rzeczy to tu, to tam... wszystko jeszcze zależało od tego, czego dokładnie się dowiedzą. - Ministra Magii nie jest zbyt przekupna, na szczęście - podkreślił tutaj słowo "na szczęście" - więc pozostaje nam merytoryka. Może w końcu doczekamy się zmiany na lepsze. A naszym koronnym argumentem są chyba jednak... są Śmierciożercy. - Powiedział to słowo tak wstrzemięźliwie, jakby było jednym z tych brzydkich słów, których skala go trochę przerastała. W końcu zawierała w sobie słowo "śmierć". Ale i skrzywił się lekko, bo z niechęcią. - Departament Magicznych Stworzeń obejmuje duchy, posiadają tam odpowiedni dział oraz specjalistów od utylizacji, którzy zajmują się zwalczaniem najbardziej niebezpiecznych istot. Co do tych ostatnich mam bardziej na myśli chronienie przed Widmami. Być może da się je wyegzorcyzmować, jeśli naprawdę pochodzą z Limbo. - Laurent wyjął z kieszeni swój dziennik, żeby go otworzyć, poszukać odpowiedniej strony, sprawdzić, czy to to i podał Victorii.

Kartka była pokreślona, z dopiskami i notatkami na boku, strzałkami i nie strzałkami, ale główna treść była też przepisana na nowo, już wyraźniej:

Widmo, klasyfikacja Magicznego Stworzenia nieznana, zalicza się do pokrewnych gatunków dementora oraz śmierciotuli. Jego obecność nie pozostawia po sobie żadnych śladów fizycznych. Brak zapachu oraz odcisków. Mimo posiadania niematerialnego ciała potrafi nawiązać kontakt fizyczny z przedmiotami. Mimo założonego związku z duchami nie posiadają wyraźnej formy, są niemal niezauważalne, ich ciało ma nieokreślony, przejrzysty kształt. Nie posiadają zdolności przenikania przez obiekty (w pierwszych obserwacjach). Obecność tych stworzeń objawia się poczuciem zimna, wrażeniem przygasania światła, narastającym strachem, poczuciem samotności i pustki. We wstępnym założeniu poruszają się stadami i nie atakują większych grup. Chętnie atakują pojedyncze osoby. Posiadają niezaspokojony apetyt. Wystarczy im kilka sekund, żeby pozbawić ofiarę sił życiowych, co klasyfikuje je jako istoty skrajnie niebezpieczne oraz niemożliwe do walki bez strat. Pożywianie się tych stworzeń prowadzi do gwałtownej utraty sił i błyskawicznego procesu starzenia, aż w końcu do pozbawienia całkowicie ciała. Pozostawiają jednak wysuszoną skórę pozbawioną organów a nawet kości. Pobierają energię życiową z ofiary (do sprawdzenia: czy pochłaniają ducha?). Odpowiednio szybka reakcja pozwala przed nimi uciec (co pokazuje przypadek Mildred Found). Stworzenia nie są zdolne do nawiązania kontaktu (w przeciwieństwie do dementorów). Skuteczną metodą walki zee stworzeniami jest Patronus. Założenie: proces powstania oraz pochodzenie stworzeń jest bezpośrednio związane z wpływem Czarnego Pana na Beltane. Być może są to wypaczone dusze z Limbo.

- Po Beltane pomagałem na miejscu poszkodowanym i wybrałem się w las z Dumą szukać zaginionych. Znalazłem... wuja Brenny. Całkowicie wysuszonego. Została po nim tylko pomarszczona skóra.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (6997), Victoria Lestrange (5995)




Wiadomości w tym wątku
[21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 07.10.2023, 13:23
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 07.10.2023, 14:12
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 07.10.2023, 19:19
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 07.10.2023, 21:27
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 10:04
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 08.10.2023, 14:23
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 15:46
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 08.10.2023, 17:18
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 20:06
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 08.10.2023, 21:28
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 09.10.2023, 15:46
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 09.10.2023, 20:05
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 10.10.2023, 11:01
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 10.10.2023, 20:08
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 10.10.2023, 22:26
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Victoria Lestrange - 11.10.2023, 00:13
RE: [21.05.1972] Laurent & Victoria | Jak wygrać z Ministerstwem? - przez Laurent Prewett - 11.10.2023, 12:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa