08.10.2023, 18:32 ✶
Och, Lorek to mnie przeceniał z tym nadbogiem, aczkolwiek z drugie strony... Kto tam mnie wiedział? Może w ostatecznym rozrachunku byłem w stanie dojrzeć i wywnioskować więcej aniżeli sam bóg? Cóż, schlebiało mi to, więc Lorek to chłopak, co to wiedział jak podbić czyjeś serducho czy też ego. Krew z mojej krwi. Uśmiechnąłem się do siebie na tę myśl, po czym robiłem swoje.
Śledztwo było utajnione, żeby nie wzbudzać paniki - toć to wołało o pomstę. Uciszali to by pismaki ich nie zżarły żywcem, taka oto była prawda, a niedoszły morderca mojego syna panoszył się po ulicach i po snach, i kto wie, co tam dalej sobie planował.
- Mądrze synu. Moje kontakty zostały już uruchomione tydzień temu, więc czekam na wieści o rozwiązaniu naszej sprawy... - przyznałem Laurentowi, po czym postanowiłem odnieść się do tej całej Minister Magii. - W jakichkolwiek relacjach międzyludzkich, to pani Minister jest wspomnianym przez ciebie dzieckiem. Synu, czy miałeś okazję poznać ją kiedykolwiek osobiście? Nie polecam - odparłem, wspominając sobie ten nieszczęsny dzień, a potem późniejsze. Miałem biznes, który wymagał ode mnie pewnych zezwoleń, a urzędnicy postanowili mi robić pod górkę, a bo to zmienił się Minister, a bo to ona nie wie, bo ma wątpliwości, bo ma okres czy jeszcze inną przypadłość. Właściwie to chyba czekała jedynie na to by jej przyszły zastępca wziął wszystko na własną pierś.
- A powiedz mi synu, co powoduje, że ufasz aurorom? Masz jakieś znajomości wśród tych młodzików? Ja tam ich spamiętać nie jestem w stanie, tych nowych twarzy - przyznałem, po czym zrobiłem przystanek przed regałami. Przetarłem palcem jeden z nich. Test białej rękawiczki, który skrzat zdał. Mały skurwiel, świetny był. - Ale to takie przekleństwo starzenia się - zaśmiałem się, wkładając swoje ręce do kieszeni i obracając się na jednej pięcie w kierunku Laurenta. Swego czasu był ze mnie niezły tancerz na parkiecie, ale to jak miałem w sobie tyle życia, tyle wigoru co Lorek, a teraz to już... nieco inne czasy, ale wciąż czasy.
- Swoją drogą, warto mieć uwagę na to, że może auror pracuje wedle procedur, zgodnie z prawem i to jest w porządku, ale wiążą go tym samym ograniczenia, którymi nie będzie się przejmował najemnik... Jeśli sprawa jest nagląca, nie ma co czekać. Niech pracują równolegle - zauważyłem i podskoczyłem w miejscu by ze skrzyżowanych nóg, stanąć stabilnie na dwóch wyprostowanych nogach. Pomyślałem tym samym, że stepowanie również miało swój urok, ale w niektórych momentach bywało uciążliwe, przy nieodpowiedniej choreografii.
Śledztwo było utajnione, żeby nie wzbudzać paniki - toć to wołało o pomstę. Uciszali to by pismaki ich nie zżarły żywcem, taka oto była prawda, a niedoszły morderca mojego syna panoszył się po ulicach i po snach, i kto wie, co tam dalej sobie planował.
- Mądrze synu. Moje kontakty zostały już uruchomione tydzień temu, więc czekam na wieści o rozwiązaniu naszej sprawy... - przyznałem Laurentowi, po czym postanowiłem odnieść się do tej całej Minister Magii. - W jakichkolwiek relacjach międzyludzkich, to pani Minister jest wspomnianym przez ciebie dzieckiem. Synu, czy miałeś okazję poznać ją kiedykolwiek osobiście? Nie polecam - odparłem, wspominając sobie ten nieszczęsny dzień, a potem późniejsze. Miałem biznes, który wymagał ode mnie pewnych zezwoleń, a urzędnicy postanowili mi robić pod górkę, a bo to zmienił się Minister, a bo to ona nie wie, bo ma wątpliwości, bo ma okres czy jeszcze inną przypadłość. Właściwie to chyba czekała jedynie na to by jej przyszły zastępca wziął wszystko na własną pierś.
- A powiedz mi synu, co powoduje, że ufasz aurorom? Masz jakieś znajomości wśród tych młodzików? Ja tam ich spamiętać nie jestem w stanie, tych nowych twarzy - przyznałem, po czym zrobiłem przystanek przed regałami. Przetarłem palcem jeden z nich. Test białej rękawiczki, który skrzat zdał. Mały skurwiel, świetny był. - Ale to takie przekleństwo starzenia się - zaśmiałem się, wkładając swoje ręce do kieszeni i obracając się na jednej pięcie w kierunku Laurenta. Swego czasu był ze mnie niezły tancerz na parkiecie, ale to jak miałem w sobie tyle życia, tyle wigoru co Lorek, a teraz to już... nieco inne czasy, ale wciąż czasy.
- Swoją drogą, warto mieć uwagę na to, że może auror pracuje wedle procedur, zgodnie z prawem i to jest w porządku, ale wiążą go tym samym ograniczenia, którymi nie będzie się przejmował najemnik... Jeśli sprawa jest nagląca, nie ma co czekać. Niech pracują równolegle - zauważyłem i podskoczyłem w miejscu by ze skrzyżowanych nóg, stanąć stabilnie na dwóch wyprostowanych nogach. Pomyślałem tym samym, że stepowanie również miało swój urok, ale w niektórych momentach bywało uciążliwe, przy nieodpowiedniej choreografii.