09.10.2023, 00:36 ✶
Udało się im przetrwać pod ziemią, uznała to za sukces w pracy. Było ekscytująco, długo nie mogła zebrać myśli. Głowę miała pełną pomysłów na nowe wynalazki oraz ulepszenie tych, które już stworzyła. Było to nowe, zupełnie inne doświadczenie od robienie wykresów nieba lub skręcania zegarów. Kilka zadrapań i siniaków nie robiło Pandorze różnicy, chociaż nieco odznaczały się przez kolor jej skóry. I to zadanie, które dostała!
Przyszła do namiotu przed czasem, wyposażona we wszystkie swoje narzędzia, trochę ksiąg oraz notatek, za uchem wetknięty miała mugolski ołówek z gumką, który wydawał się jej cholernie praktycznym sposobem do rozrysowywania planów. Dzierżyła też dwa kubki z kawą, bo słyszała, że nie będzie sama. Ich ekipa była naprawdę duża, a Prewettówna starała się dbać o dobry nastrój, zapewniając gorące napoje oraz zapas przekąsek - tym razem były to drożdżówki z serem, bo nie była pewna, co preferuje jej dzisiejszy współpracownik. Omiotła wnętrze namiotu wzrokiem, przypominając sobie wszystkie instrukcje od Cathala oraz Lety - którą wciąż wydawała się brunetce niezwykle fascynującą osobą. Przeniosła skrzynie na ziemię, rozłożyła dywanik oraz poduszkę z narzędziami, napoje i jedzenie zostawiła na stoliku. Gdy właśnie związywała burzę włosów w wysokiego koka, do namiotu weszła Ginny. Turczynka - jak to miała w zwyczaju, uśmiechnęła się do niej promiennie.
- No cześć! - rzuciła na wstępnie, aby gdy uwinie się z włosami podejść do niej i wyciągnąć dłoń. Przesunęła po twarzy kobiety spojrzeniem ciemnych oczu, pozbawionym jednak wyższości lub jakikolwiek negatywnych emocji. - Jejku, ale jesteś piękna! Pandora, miło mi! Ciesze się, że możemy razem współpracować! Mam nadzieję, że lubisz kawę? - ruchem dłoni wskazała na stolik i bezceremonialnie pociągnęła ją w jego stronę, sięgając po kubek. Ciemna, nieco gorzka i gorąca, pachniała obłędnie w połączeniu ze świeżym wypiekiem. Zrobiła łyka, a następnie ułamała kawałek drożdżówki, wsuwając sobie do ust. Mruknęła z zadowoleniem, cały czas przyglądając się przyjaźnie dziewczynie. - Pyszne! Lubię zaczynać dzień od dobrego śniadania i kawy, lepiej mi się pracuje. Właściwie, to od czego jesteś specjalistką? - zagadnęła z zainteresowaniem. Gdy brunetka poświęcała uwagę drugiemu człowiekowi, było tak, jakby poza nim reszta świata miała niewielkie znaczenie, ta dziewczyna naprawdę uwielbiała ludzi i umiała dostrzec w nich dobro oraz piękno, nawet gdy je maskowano. Kolejny łyk kawy zwilżyła wargi, a kosmyk włosów uciekł jej zza ucha i opadł na twarz. Fakt, że zachowywała się w ten sposób - jakby znały się kilka lat, mógł być czasem nieco przytłaczający. Z Prewettówną już tak było, że albo się ją kochało, albo nie.
Przyszła do namiotu przed czasem, wyposażona we wszystkie swoje narzędzia, trochę ksiąg oraz notatek, za uchem wetknięty miała mugolski ołówek z gumką, który wydawał się jej cholernie praktycznym sposobem do rozrysowywania planów. Dzierżyła też dwa kubki z kawą, bo słyszała, że nie będzie sama. Ich ekipa była naprawdę duża, a Prewettówna starała się dbać o dobry nastrój, zapewniając gorące napoje oraz zapas przekąsek - tym razem były to drożdżówki z serem, bo nie była pewna, co preferuje jej dzisiejszy współpracownik. Omiotła wnętrze namiotu wzrokiem, przypominając sobie wszystkie instrukcje od Cathala oraz Lety - którą wciąż wydawała się brunetce niezwykle fascynującą osobą. Przeniosła skrzynie na ziemię, rozłożyła dywanik oraz poduszkę z narzędziami, napoje i jedzenie zostawiła na stoliku. Gdy właśnie związywała burzę włosów w wysokiego koka, do namiotu weszła Ginny. Turczynka - jak to miała w zwyczaju, uśmiechnęła się do niej promiennie.
- No cześć! - rzuciła na wstępnie, aby gdy uwinie się z włosami podejść do niej i wyciągnąć dłoń. Przesunęła po twarzy kobiety spojrzeniem ciemnych oczu, pozbawionym jednak wyższości lub jakikolwiek negatywnych emocji. - Jejku, ale jesteś piękna! Pandora, miło mi! Ciesze się, że możemy razem współpracować! Mam nadzieję, że lubisz kawę? - ruchem dłoni wskazała na stolik i bezceremonialnie pociągnęła ją w jego stronę, sięgając po kubek. Ciemna, nieco gorzka i gorąca, pachniała obłędnie w połączeniu ze świeżym wypiekiem. Zrobiła łyka, a następnie ułamała kawałek drożdżówki, wsuwając sobie do ust. Mruknęła z zadowoleniem, cały czas przyglądając się przyjaźnie dziewczynie. - Pyszne! Lubię zaczynać dzień od dobrego śniadania i kawy, lepiej mi się pracuje. Właściwie, to od czego jesteś specjalistką? - zagadnęła z zainteresowaniem. Gdy brunetka poświęcała uwagę drugiemu człowiekowi, było tak, jakby poza nim reszta świata miała niewielkie znaczenie, ta dziewczyna naprawdę uwielbiała ludzi i umiała dostrzec w nich dobro oraz piękno, nawet gdy je maskowano. Kolejny łyk kawy zwilżyła wargi, a kosmyk włosów uciekł jej zza ucha i opadł na twarz. Fakt, że zachowywała się w ten sposób - jakby znały się kilka lat, mógł być czasem nieco przytłaczający. Z Prewettówną już tak było, że albo się ją kochało, albo nie.