09.10.2023, 12:36 ✶
Chociaż próbowała zachować spokojny wyraz twarzy, coś w niej drgnęło i trochę bała się, że chwila zwątpienia wylała się w jakiś sposób na zewnątrz, że Victoria dostrzeże jej niepokój i nabierze dystansu do i tak szczątkowych wyjaśnień, jakie miała jej do zaoferowania. Naczytała się o tym przecież tyle, że w bibliotekach zabrakło na ten temat nowych pozycji, a najważniejszym co by jej mogła powiedzieć na wstępie, zanim jeszcze jakieś pytanie padło, to... Że była ewenementem, że to się nigdy wcześniej w takiej formie nie wydarzyło. I że istnieli ludzie mający kontakty z zaświatami, ale to wszystko było niezrozumianym mętlikiem, jakby każdy odbierał je kompletnie inaczej.
Kiedy Victoria opowiadała to, co wydarzyło się podczas Beltane, Sarah słuchała jej w ciszy, z naprawdę godną podziwu uwagą - w jej oczach widać było czyste, ludzkie zaciekawienie, zestawione z przepływem wielu myśli, odpowiadając zapewne za próbę połączenia opowieści o kobiecie z ogniska z historiami i legendami, których uczyli ją tu od maleńkości.
Zaskoczenie ujęło jej oblicze dopiero wtedy, kiedy Lestrange tę opowieść skończyła, a na jej końcu nie dało się odnaleźć żadnej puenty, czegoś co by ją dopięło w całość.
- Mówisz o rzeczach, któhe znaczna część cza'odziejów uznałoby pewnie za jakiś wymysł lub majaki, a jednak brzmisz jakbyś była pewna, że nie pszebudziło się w tobie Oko Ho'usa, że nie jesteś Widzącą? Mogę wiedzieć dlaczego?
Ze wszystkich tych pokręconych zdań, Macmillan wydobyła zapewne tę najmniej istotną, ale pytanie zadała ze śmiertelną powagą.
- Zgubiłam się t'ochę w tym, ile w twojej opowieści było ognia i jakiego, ale podążałam za twoimi słowami uważnie. Myślę, że mogę mieć dla ciebie wiele wskazówek, ale... Nie jestem pewna, czy ktokolwiek rhozwieje wszystkie twoje wątpliwości. Bo widzisz, ujmując to litelacko, wydaje mi się, że znajdując się tam tamtego dnia, być może zupełnym pszypadkiem, staliście się jednymi z głównych bohate'ów książki. To jest coś, co będziesz musiała doplowadzić do końca sama. - Sarah machnęła różdżką, a boczne drzwi sali otworzyły się, wpuszczając do niej lewitującą tacę, na której ustawiono szklany dzbanek z kwitnącą herbatą i dwie prześwitujące filiżanki. - Niezależnie od tego, czy wiedza jaką posiadam wystalczająco cię nasyci, posiadam jej, jak na telaźniejsze wa'unki wiele, niedawno pszetłumaczyliśmy z łaciny ostatnie teksty dotyczące Limba z naszej biblioteki...
Kiedy Victoria opowiadała to, co wydarzyło się podczas Beltane, Sarah słuchała jej w ciszy, z naprawdę godną podziwu uwagą - w jej oczach widać było czyste, ludzkie zaciekawienie, zestawione z przepływem wielu myśli, odpowiadając zapewne za próbę połączenia opowieści o kobiecie z ogniska z historiami i legendami, których uczyli ją tu od maleńkości.
Zaskoczenie ujęło jej oblicze dopiero wtedy, kiedy Lestrange tę opowieść skończyła, a na jej końcu nie dało się odnaleźć żadnej puenty, czegoś co by ją dopięło w całość.
- Mówisz o rzeczach, któhe znaczna część cza'odziejów uznałoby pewnie za jakiś wymysł lub majaki, a jednak brzmisz jakbyś była pewna, że nie pszebudziło się w tobie Oko Ho'usa, że nie jesteś Widzącą? Mogę wiedzieć dlaczego?
Ze wszystkich tych pokręconych zdań, Macmillan wydobyła zapewne tę najmniej istotną, ale pytanie zadała ze śmiertelną powagą.
- Zgubiłam się t'ochę w tym, ile w twojej opowieści było ognia i jakiego, ale podążałam za twoimi słowami uważnie. Myślę, że mogę mieć dla ciebie wiele wskazówek, ale... Nie jestem pewna, czy ktokolwiek rhozwieje wszystkie twoje wątpliwości. Bo widzisz, ujmując to litelacko, wydaje mi się, że znajdując się tam tamtego dnia, być może zupełnym pszypadkiem, staliście się jednymi z głównych bohate'ów książki. To jest coś, co będziesz musiała doplowadzić do końca sama. - Sarah machnęła różdżką, a boczne drzwi sali otworzyły się, wpuszczając do niej lewitującą tacę, na której ustawiono szklany dzbanek z kwitnącą herbatą i dwie prześwitujące filiżanki. - Niezależnie od tego, czy wiedza jaką posiadam wystalczająco cię nasyci, posiadam jej, jak na telaźniejsze wa'unki wiele, niedawno pszetłumaczyliśmy z łaciny ostatnie teksty dotyczące Limba z naszej biblioteki...
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.